Żuraw ponownie zawitał do Lubina, czyli Zagłębie na nowej drodze życia

Share on facebook
Share on twitter
2020.08.21 Lubin
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2020/2021
Zaglebie Lubin - Lech Poznan
N/z Dariusz Zuraw
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2020.08.21 Lubin
Football Polish Ekstraklasa season 2019/2020
Zaglebie Lubin - Lech Poznan
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Na dziesięć dni przed swoim pierwszym meczem w nowym sezonie Ekstraklasy Zagłębie Lubin doczekało się wreszcie pierwszego trenera. Jest nim Dariusz Żuraw, który wraca na ławkę trenerską po średnio udanej przygodzie z Lechem Poznań. To właśnie w Lubinie 48-letni szkoleniowiec zaczynał swoją piłkarską karierę, wyjeżdżając 20 lat temu z tego miasta, by grać w Hannoverze. Zagłębie będzie stanowiło dla niego pewną weryfikację – jeśli tu się Żurawiowi nie uda, o znalezienie kolejnego klubu w Ekstraklasie może być ciężko.

Jednak to nie koniec zmian w Lubinie. Przy okazji zatrudnienia nowego trenera zdecydowano się również na modyfikację dotychczasowej koncepcji zarządzania drużyną.

Nowa budowa lubinian

Wygląda na to, że Zagłębie wreszcie skorzysta ze swojego największego atutu, jakim jest niewątpliwie akademia. Akademia Zagłębia może pochwalić się statusem jednej z najlepszych szkółek w całej Polsce, co zresztą potwierdza audyt przeprowadzony przez belgijską firmę Double Pass.

W nowej strategii Zagłębia akademia jest zdecydowanie na pierwszym miejscu. By usprawnić jej działanie, zarząd “Miedziowych” zdecydował, że od nowego sezonu 25 procent z tego, co udało się zyskać na transferze, zostanie zainwestowane w nowe technologie bądź infrastrukturę. Powstanie także oddzielny fundusz, z którego finansowane będą transfery wyróżniających się zawodników w wieku 14-17 lat.

Najambitniejszym punktem nowej strategii jest jednak to, że Zagłębie zaczynając od tego sezonu ma mieć w pierwszym składzie co najmniej czterech zawodników poniżej 24 roku życia. A to nie wszystko – za trzy lata tacy piłkarze mają stanowić co najmniej 75% wyjściowej jedenastki.

Dopasowanie trenera do strategii

Do takiej koncepcji potrzebny jest trener, który umie wprowadzać młodzież. Wydaje się, że Dariusz Żuraw jest kimś takim. To w końcu dzięki niemu piłkarska Polska usłyszała o Tymoteuszu Puchaczu, Jakubie Moderze, czy o Jakubie Kamińskim.

Zagłębie wybierając Żurawia postąpiło podobnie jak ich sąsiad z Dolnego Śląska – Śląsk Wrocław. Śląsk też jest klubem, który chce stawiać na młodzież. Zwalniając Vitezslava Lavickę nie pomyśleli o trenerze, który zagwarantuje wyniki, tylko o takim, który zagwarantuje realizację ściśle określonej strategii. Stąd też wybór Jacka Magiery, który wybitnym trenerem może nie jest, ale trzeba mu oddać jedno – jeśli chodzi o podejście do młodzieży, to jeden z najlepszych szkoleniowców w Polsce.

Ostatnie wyniki wrocławian pokazują, że Zagłębie dobrze robi, próbując dopasować trenera do strategii, a nie jak to zwykle u nas bywa, strategię do trenera.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu?

To pytanie niestety należy sobie zadać. Chociaż Żuraw faktycznie ma rękę do młodych zawodników, nie można zapomnieć o tym, co działo się pod koniec jego pracy w Lechu Poznań.

Drużyna, którą zostawił po sobie 48-latek była cieniem tej, która wywalczyła sobie awans do Ligi Europy. Nie funkcjonowało absolutnie nic. “Kolejorz” wyglądał na drużynę rozbitą mentalnie, w której nie widać było żadnego pomysłu, lub nawet zalążka myśli taktycznej. To wszystko przełożyło się na wyniki. Bilans ostatnich 15 meczów Żurawia w Lechu wygląda tak:

4 zwycięstwa – 4 remisy – 7 porażek

No nie jest to bilans godny klubu o takim potencjale, jakim dysponuje Lech.

Dla Dariusza Żurawia Zagłębie Lubin jest pewnego rodzaju krokiem w tył, ale to wcale nie oznacza, że będzie mu łatwiej. Zagłębie z Lechem łączą dwie rzeczy: solidna akademia i kilka lat gry poniżej oczekiwań, której każdy ma już dość. W tamtym środowisku Żuraw sobie nie poradził, w Lubinie musi być inaczej.

Dlaczego dopiero teraz?

To jest niestety kolejna rzecz, do której trzeba się przyczepić. Akademia Zagłębia nie funkcjonuje przecież od wczoraj. Nie trudno się zorientować, że mając taki skarb, należy z niego czerpać pełnymi garściami. Tymczasem władze “Miedziowych” zwróciły uwagę na szkółkę dopiero teraz.

W międzyczasie lubinianie pod nosem mieli takich zawodników jak Adam Buksa, Krzysztof Piątek, czy Kamil Piątkowski. Wszyscy trzej odeszli za granicę za sześciocyfrowe sumy. Szkopuł w tym, że Zagłębie nic z tego nie miało. Błędy, jakie sztab lubinian popełnił w zakresie identyfikacji talentu, pozwoliły zarobić odpowiednio Pogoni, Cracovii i Rakowowi. Na stadion przy ul. Skłodowskiej-Curie trafiali z kolei tacy zawodnicy, jak Wiaczesław Sirotow, Soren Reese, czy też Rok Sirk.

Nowa strategia jest bardzo ciekawa, ale chyba przegapiono odpowiedni moment na jej wdrożenie. Można było zrobić to rok temu, gdy z ligi spadał tylko jeden zespół. Wtedy był czas na odważniejsze wprowadzenie młodych zawodników. Z tego jednak Zagłębie (i wiele innych drużyn) nie skorzystało w wystarczającym stopniu. Teraz liga została powiększona o dwie drużyny, ale z kolei spadają trzy. Tak więc ryzyko znalezienia się blisko strefy spadkowej jest, i to dość duże. Ciekawe, czy wtedy prezes Artur Jankowski dotrzyma słowa, i dalej będzie szedł w obranym kierunku?

Kibice głodni sukcesów

Model, jaki przyjęło sobie Zagłębie zapewne przyniesie wymierne korzyści – jedną z nich może być doprowadzenie do poprawy sytuacji finansowej w klubie – ale nie łudźmy się, trofeów raczej z tego nie będzie. Wyczuwają to również kibice “Miedziowych”, którzy wyrażają swoje niezadowolenie z wystąpienia prezesa Jankowskiego.

I to jest całkiem zrozumiałe. W futbolu chodzi o to, żeby wygrywać. To tego chcą kibice, to to przyciąga na trybuny. Zarząd lubinian przestawił wajchę w kompletnie inną stronę – poświęcono wyniki sportowe i puchary na rzecz zarobku i stawiania na młodych piłkarzy.

Niewykluczone, że w jakiejś dalekiej przyszłości to się opłaci. Lubinianie mają wszystko, co potrzebne do spełnienia swoich marzeń – odpowiedniego trenera, dobrą infrastrukturę, czy wreszcie dobrych trenerów kadr juniorskich. Teraz jednak prezes Jankowski, jak i cały zarząd Zagłębia muszą się liczyć z głosami krytyki ze strony kibiców, którzy mają już dość słuchania o przyszłości.

Stanisław Pisarzewski