Zmiany w PZPN. Kim jest nowy prezes, Cezary Kulesza?

2017.06.14 Bialystok Pilka nozna Lotto Ekstraklasa Konferencja prasowa nowego trenera Jagiellonii Bialystok N/z (L-P) trener Ireneusz Mamrot oraz prezes klubu Cezary Kulesza Foto Michal Kosc / PressFocus

Wraz z dniem 18 sierpnia 2021 roku Zbigniew Boniek zakończył swoją drugą kadencję na stanowisku prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Schedę objął po nim faworyzowany w ostatnim czasie do podjęcia tej roli Cezary Kulesza.

Przebieg i efekty wyborów

Na początku głos zabrał ustępujący prezes PZPN, Zbigniew Boniek i serdecznie powitał wszystkich gości. Chwilę po jego przemowie zrobiono prezentację w celu upamiętnienia wszystkich, którzy pożegnali się z tym światem od ostatniego zjazdu PZPN. Mowa tu o, świętej pamięci: Andrzeju Gowarzewskim, Adamie Musiale, Zbigniewie Bemowskim, Arkadiuszu Śliwie, Henryku Krzysztofiaku, Eugeniuszu Głozińskim, Walentym Czarneckim, Zbigniewie Pocialiku, Adamie Książku, Marianie Kondratowiczu, Gothardzie Kokott, Franciszku Bochentynie, Adamie Ossowskim, Januszu Krawczyku, Dobrosławie Stecu, Konradzie Kornku, Alojzym Łysce, Walentym Biechońskim, Marianie Kosińskim, Romanie Hływie, Andrzeju Możejce, Jerzym Lechowskim, Romanie Walczaku, Sławomirze Świstku, Alojzym Krzywoniu, Antonim Nierobie, Edwardzie Kasprzyku, Józefie Gałeczce, Janie Calińskim, Stanisławie „Leonie” Sętkowskim, Krzysztofie Karpińskim, Stanisławie Skibie.

Prowadzącym Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego na samym starcie był sekretarz generalny PZPN, Maciej Sawicki. Po głosowaniu przewodniczącym obrad został jednak Marek Łukiewski, a jego zastępcami Eugeniusz Nowak i Roman Kusz. Później odbyło się także głosowanie na to, kto ma zasiąść w Komisji Mandatowej, Wyborczej, Skrutacyjnej oraz Uchwał i Wniosków. Wybrano także trzech delegatów do zweryfikowania protokołu z Walnego Zebrania z dnia 18 sierpnia 2021.

Następnie Zdzisław Łazarczyk, przewodniczący Komisji Odznaczeń i Zasobów Archiwalnych PZPN, przyznał Zbigniewowi Bońkowi tytuł Prezesa Honorowego Polskiego Związku Piłki Nożnej. Następnie ta sama osoba odznaczyła Jana Bednarka, Ryszarda Binensztoka, Witolda Bogdańskiego, Zdzisława Czyrkę, Waldemara Fornalika, Janusza Garlickiego, Michała Globisza, Janusza Hańdereka, Bogdana Hirscha, Eugeniusza Kolatora, Wiesława Korka, Andrzeja Kowala, Wincentego Morycza, Jana Muszalskiego, Wojciecha Reznerowicza, Stanisława Sipę, Mirosława Starczewskiego, Teodora Wawocznego, Władysława Żmudę orderami Członka Honorowego Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Później przedstawiono sprawozdanie finansowe, a następnie przeprowadzono jego analizę, która wykazała stratę, ale biorąc pod uwagę, że odnosiło się to jedynie do roku 2020, w którym trzeba było zawiesić ligę i dokonać kilku innych obciążających manewrów, ze wzgląd na sytuację pandemiczną, to można rzec, że stan pieniężny Polskiego Związku Piłki Nożnej miał się całkiem dobrze.

Następnie Boniek podsumował w przemowie w pełni swoją kadencję. Stwierdził, że był to bardzo owocny okres dla polskiej piłki – regularnie graliśmy na turniejach, na EURO 2016 byliśmy nawet o krok od finału (w przypadku ewentualnego dojścia do półfinału czekał na nas mocno przeciętny rywal), a organizacyjnie rodzima piłka weszła na znacząco wyższy poziom. Stwierdził jednak, że największe rezerwy mamy w piłce klubowej. Po Bońku, do mikrofonu podszedł Ryszard Niemiec i postanowił odnieść się do spekulacji dziennikarskich łączących jego osobę ze Służbą Bezpieczeństwa.

W końcu do głosu doszli kandydaci. Rozpoczął Marek Koźmiński. Po emocjonalnym początku, kiedy były reprezentant Polski wspominał o czasach swojego dzieciństwa i momencie, w którym zakochał się w piłce nożnej, przeszedł w końcu do przedstawienia swojej wizji na najbliższe lata pod jego ewentualną prezesurą. Tak przedstawiają się cztery grafiki prezentujące jego program:

Strzałem w kolano z pewnością było jednak odparcie na to, że jest „Bońkowym betonem”. Jak twierdził, usłyszał takie określenie w swoim kierunku tego samego dnia. A w ramach kontry stwierdził, że on czuje się dumny, że mógł działać obok Bońka i uważał, że wspólnie, wraz z całą ekipą, dokonali fantastycznej pracy w tym czasie. Tym samym, dobitnie pokazał, że mocno identyfikuje się z „Zibim”, co niekoniecznie musiało ocieplać jego własny wizerunek.

Na pewno „na plus” wypadło jego wytłumaczenie, na czym polega szkolenie w futbolu przez federację. Jasno dał do zrozumienia, że związek jedyne, na co stać i na co ma możliwości, to szkolenie nie młodych adeptów – a trenerów. No i ostatecznie to właśnie oni odpowiadają za wyszkalanie tych najmłodszych. Jako argument, że w tej kwestii podążyli w dobrym kierunku, wskazał ich liczebność przed dziewięcioma laty – 7500 i porównał to do obecnego stanu – 22000.

Umiejętnie także wbijał „szpileczki” w kontrkandydata, nie robiąc tego jednak bezpośrednio, na co mogą wskazywać wypowiedzi o tym, że funkcja prezesa jest reprezentatywna (nawiązanie do tego, że Cezary Kulesza to osoba raczej mało medialna), że wszyscy krytykują szkolenie, a nie zwracają uwagi na to, iż piłka klubowa w naszym kraju w ogóle się nie rozwija (za co w związku odpowiadał Kulesza) oraz przytoczył fragment rozmowy z jedną z osób głosujących (nazwiska nie podał), która powiedziała mu, że „jest fajny, ale za mało wódeczki pije”, tym samym dając do zrozumienia, w jaki sposób najprawdopodobniej jego kontrkandydat kupił sobie sympatię wyborców. Oczywiście przy końcówce wypowiedzi stwierdził, że on oczywiście „Z Czarkiem ma bardzo dobre relacje”.

Później głos zabrał Kulesza i nie powiedział nic absolutnie ciekawego. Jego przemowa zajęła naprawdę kilka chwil, zasadniczo to – przedstawił się, pogratulował, komu trzeba, podziękował wszystkim, opowiedział, że jest świetnie prosperującym biznesmen i pewny swego zakończył swe orędzie. Oczywiście, z perspektywy kibiców polskiej piłki oglądających dane wydarzenie, mogło to się wydawać czystą ignorancją. Z drugiej strony – trzeba pamiętać, że najważniejsze są czyny. Nie słowa.

Kulesza na wiceprezesa ds. szkoleniowych wyznaczył Macieja Mateńko, na wiceprezesa ds. zagranicznych Mieczysława Golbę, na wiceprezesa ds. organizacyjno-finansowych Henryka Kulę. Natomiast wiceprezesem ds. piłkarstwa profesjonalnego został Wojciech Cygan, a wiceprezesem ds. piłkarstwa amatorskiego – Adam Kaźmierczak.

Z ramienia klubu Ekstraklasy członkiem zarządu PZPN został Jakub Tabisz, a z I ligi do tego organu wybrano Marcina Janickiego.

Innymi członkami zarządu PZPN zostali: Tomasz Garbowski, Sławomir Kopczewski, Zbigniew Bartnik, Karol Klimczak, Tomasz Lisiński, Radosław Michalski, Sławomir Pietrzyk, Robert Skowron, Paweł Wojtala i Eugeniusz Nowak. Na liście zabrakło między innymi Marcina Amunickiego, prezesa Ekstraklasy, który nie uzbierał wystarczającej liczby głosów, by znaleźć się w tym elitarnym gronie. Jak napisał Zbigniew Boniek – katastrofa wizerunkowa.

Natomiast członkami Komisji Rewizyjnej zostali: Tomasz Salski, Jarosław Bryś, Zdzisław Czyrka, Grzegorz Jaworski, Artur Jankowski, Wojciech Sokołowski oraz Waldemar Trochimiuk.

Pod koniec Zygmunt Świtała w imieniu wszystkich wielkopolskich seniorów piłkarskich podziękował Radzie Funduszy Pomocy Koleżeńskiej za pomoc finansową w trudnym momencie i w ramach wdzięczności przekazał statuetkę Andrzejowi Strejlauowi.

Na finiszu Janusz Matusiak, przedstawiciel piłki nożnej kobiet, wygłosił piękną przemowę dotyczącej piłki nożnej kobiet. Zdecydowanie chwyciła za serce.

Koźmiński nie nauczył się na błędach Bońka

O tym, jak jednak Cezaremu Kuleszy udało się dojść do władzy, powstało wiele wersji, a jedna z najczęściej kolportowanych przez opinię publiczną jest taka, iż w międzyczasie, gdy Marek Koźmiński starał się okazale prezentować swoją kampanię, udzielając wywiadów chociażby dla portalu „Weszło!” czy po prostu przedstawiając ludziom spoza futbolu swoje dobre imię poprzez bycie niebywale otwartym, ten jeździł po „baronach”, biesiadował z nimi i tym samym… zwyczajnie przekonywał ich ku temu, by zagłosowali na niego w wyborach. Bo jak dobrze wiemy, o tym kto zostaje prezesem PZPN, decydują nie ludzie, a zarządcy związków wojewódzkich oraz prezesi klubów ekstraklasowych i pierwszoligowych.

Kontrowersyjny sposób na zapewnienie sobie wygranej z pewnością zapowiada to, co przewiduje także redaktor Krzysztof Stanowski – w polskiej piłce duży głos ponownie będą mieli „baronowie”, którzy zostali skutecznie wyeliminowani przez Zbigniewa Bońka w ciągu ostatnich dziewięciu lat.

Coś, co także budzi absmak wśród większości kibiców, to zdecydowanie klimat wokół związku. Dziennikarz, Tomasz Ćwiąkała słusznie zauważył, że w polskiej piłce wciąż sporo wspomina się o terminach „wódka” i „SB” (Służba Bezpieczeństwa).

Warto przypomnieć, że w 2008 roku Boniek popełnił podobne błędy, co jego bliski współpracownik, Koźmiński. Był znacznie bardziej medialny niż jego kontrkandydat, Grzegorz Lato, jednak ten znacznie więcej czasu poświęcił na przekonywanie do siebie „baronów”. To zapewniło mu zwycięstwo, a popularny „Zibi” po latach wyciągnął wnioski i fotel prezesa PZPN objął już cztery lata później. Czas pokaże, czy Koźmińskiego także będzie na to stać.

Kim jest Cezary Kulesza?

Cezary Kulesza urodził się 22 czerwca w 1962 roku. W polskiej piłce po raz pierwszy pojawił się jako futbolista. Swoją karierę rozpoczął w 1980 r. jako zawodnik Gwardii Białystok. Stamtąd później trafił do Olimpii Zambrów. Reprezentował także barwy Mławianki Mławy, Jagiellonii Białystok, Jagielloni II Białystok, MZKS-u Wasilków i Supraślanki Supraśl. Zaliczył także zagraniczny epizod, występując w trzeciej lidze belgijskiej, w zespole RFC Aubel. Grał na pozycji ofensywnego pomocnika bądź napastnika. Wielkiej kariery nie zrobił, ale miał okazję uczestniczyć w finale Pucharu Polski. Mecz można obejrzeć TUTAJ.

Po zakończeniu kariery piłkarskiej postanowił wstąpić w biznes. Jego pierwszą inwestycją było utworzenie wytwórni fonograficznej pod nazwą „Greenstar”. Zrzesza ona największe gwiazdy polskiej muzyki tanecznej – disco, dance-pop i disco-polo i jest jednym z liderów na tym rynku. Z wytwórnią współpracują takie zespoły jak Akcent, Boys, Milano, czy Top Girls. Jej osiągnięcia to między innymi złoty przycisk YouTube i osiem diamentowych płyt. Po rozkręceniu tego Kulesza zaangażował się również w branżę nieruchomości oraz hotelarstwo.

W Jagiellonii Białystok znajdował się aż od 2008 roku. Początkowo prosperował jako doradca do spraw sportowych i prokurent, a później znalazł się w dziale zarządu. W 2010 r. został powołany na stanowisko prezesa klubu w miejsce ustępującego Ireneusza Trąbińskiego. Podczas panowania Kuleszy (które zakończyło się w czerwcu 2021, ze względu na start w wyborach PZPN), Jagiellonia z klubu bardzo przeciętnego, stała się kopalnią talentów oraz topowym zespołem w kraju. W czasie jego kadencji białostoczanie wypromowali takich piłkarzy jak: Kamil Grosicki, Michał Pazdan, Jacek Góralski, Przemysław Frankowski, Bartłomiej Drągowski, Grzegorz Sandomierski, Taras Romanczuk, Jakub Słowik, Karol Świderski – każdy z nich miał do czynienia z reprezentacją Polski. Natomiast sama w sobie drużyna pod jego batutą dwukrotnie zdobyła wicemistrzostwo Polski, jednokrotnie Puchar Polski i raz znalazła się w finale tych samych rozgrywek.

Zastanawiać może jednak to, ile było w tym rzeczywiście faktycznie ciężkiej pracy i dobrej analizy, a ile przypadku. Patrząc na to, jakich trenerów Kulesza zatrudniał do swojego Jagielloni, można mieć wiele wątpliwości, czy dobra postawa klubu na przestrzeni lat była efektem tego pierwszego. Zasadniczo to jedynym, który wykonał świetną robotę, był Michał Probierz. Ale przecież to oczywiste, że każdy z nas ma takie miejsce na ziemi, gdzie często wchodzi ponad wyżyny własnych możliwości – wydaje się, że tak to wyglądało właśnie w kwestii Probierza, który poza Białymstokiem nie zrobił zbyt specjalnie dobrej kariery. Jedynym autorskim udanym wyborem byłego prezesa „Jagi” był zdecydowanie Ireneusz Mamrot, który po wojażach w niższej lidze trafił do Jagielloni i radził sobie na początku całkiem nieźle, utrzymując w ryzach, to co wypracował Probierz. Później jednak mocno sprzeciętniał, przez co został zwolniony mimo tego, że wielu kibicom nie podobała się ta decyzja.

Po nim do klubu przyszli Iwajło Petew i Bogdan Zając, którzy zupełnie nie sprostali wyzwaniu, w związku z czym obecny już prezes PZPN zdecydował się wówczas zatrudnić ponownie Mamrota. Ta decyzja także spotkała się z burzą wśród niezadowolonych kibiców, bo obecny szkoleniowiec Jagiellonii w ostatnim czasie radził sobie fatalnie z ŁKS-em Łódź i przeciętnie z Arką Gdynia. Mało tego – oba te zespoły występują przecież ligę niżej. Kibice na zdrowy rozum nie mogli pojąć, dlaczego klub z aspiracjami do powrotu do elity sprowadza trenera mającego niedawno problemy z prowadzeniem drużyny w I lidze.

Warto też przypomnieć, że poza Petevem i Zającem, Kulesza zatrudnił chociażby takiego „fachowca” jak Tomasz Hajto. W tym przypadku trzeba jednak przyznać, że przed sprowadzeniem jego osoby, krążyły o nim dość dobre opinie. Sam Zbigniew Boniek wówczas twierdził:

„Tomasz Hajto to nie mój przyjaciel ani bohater z mojej bajki, ale uważam, że człowiek z takim piłkarskim doświadczeniem, z taką charyzmą i ochotą do pracy, że powinien prowadzić klub Ekstraklasy [..]”.

Mimo tego, że od strony sportowej można mieć wątpliwości, czy Jagiellonia była faktycznie dobrze prowadzona, to trzeba przyznać jedno – od strony organizacyjnej poradził sobie naprawdę świetnie.. Zostawił klub w bardzo dobrej kondycji finansowej z rozwojową akademią. Koniec końców wprowadził go znacznie wyżej względem miejsca, z którego startował, ale patrząc jakich wyborów często dokonywał, można stwierdzić, że raczej miał więcej szczęścia niż rozumu.

Wiele osób mocno identyfikuje Marka Koźmińskiego z Bońkiem. W głównej mierze dlatego, że bardzo chętnie zabierał głos w mediach jako wiceprezes PZPN. Kulesza nie jest tak usilnie powiązany z wizerunkiem „Zibiego”, jak Koźmiński, ale… w zasadzie to pełnił taką samą funkcję w PZPN-ie – on także był wiceprezesem, tyle że od piłkarstwa profesjonalnego. Drobna różnica jest jednak taka, że były prezes Jagielloni znajdował się w tej roli od 2016 roku. Przez wcześniejsze cztery lata był jedynie członkiem zarządu. Koźmiński natomiast wiceprezesem został już w 2012 roku. Wpierw wiceprezesem od spraw zagranicznych, a następnie od spraw szkolenia.

Kwestia Sousy

Program Cezarego Kuleszy niesie za sobą wiele tajemnic. Jak dotąd, mało kto wie, co tak naprawdę nowy prezes PZPN zamierza. Na jego stronie internetowej – cezarykulesza.pl jego wizja prezentuje się w następujący sposób:

  • 1. Metodologia szkoleniowa – systemowe doskonalenie i rozszerzanie metodologii szkoleniowej
  • 2. Monitoring rozwoju – wdrożenie systemu monitorowania i analizy rozwoju uzdolnionych młodych zawodników – dzieci i młodzieży
  • 3. Programy edukacyjne – opracowanie programów edukacyjno-szkoleniowych na użytek trenerów i rodziców
  • 4. Piłka w szkole – współpraca ze szkołami w zakresie szkolenia piłkarskiego w klasach I-III
  • 5. Kontynuacja karier – stworzenie systemu kontynuacji kariery dla piłkarzy zawodowych (między innymi ścieżka trenerska, sędziowska, zarządcza) oraz promocja karier dwutorowych (dual-track)

Trzeba przyznać, że to… mówi nam niewiele. No i… wygląda bardzo ubogo na tle programu przygotowanego przez Marka Koźmińskiego. Biorąc pod uwagę to, co i ile się mówi o tym, jak Kulesza doszedł do władzy oraz jego nieokreśloną wizja na kadencję, to wygląda to tak, jakby chciał objąć rolę prezesa tylko i wyłącznie dla prestiżu.

Szczegółów programu nie znamy, ale poznaliśmy jego stanowisko w kwestii obecnego selekcjonera reprezentacji Polski. Według Tomasza Włodarczyka z portalu „Meczyki.pl” Kulesza zamierzał świeżo po wrześniowym zgrupowaniu zwolnić Paulo Sousę i zatrudnić Stanisława Czerczesowa. Taki scenariusz zdementował ostatnio Łukasz Olkowicz, dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, a wczoraj sam nowy prezes słowami zdecydowanie zaprzeczył, jakoby nosił się z zamiarem pozbycia się Portugalczyka z kadry narodowej:

„Paulo Sousa jest selekcjonerem, przed nami są trzy kolejne mecze. Poczekajmy. Dajmy trenerowi czas. Niech te mecze odbędą się, a później będziemy oceniać. Ja nie chcę wybiegać do przodu. Bądźmy dobrej myśli. Trzymam kciuki za trenera i za kadrę”.

Zaskoczenie?

Patrząc na program, podejście oraz po prostu wizję, wybór Cezarego Kuleszy jest pewnym zaskoczeniem. W każdym z tych elementów lepiej wypada Marek Koźmiński.

Stosunkowo niedawno wydawało się nawet, że były zarządzający Jagiellonią Białystok nie ma szans na odniesienie sukcesu. Wystarczy tylko spojrzeć, w jaki sposób do wyborów podchodził ceniony i zazwyczaj dobrze poinformowany redaktor, Krzysztof Stanowski:

Losy w piłce nożnej bywają naprawdę przewrotne. Ale czy sprawiedliwie? Na bazie najbliższych czterech lat będziemy w stanie sami sobie odpowiedzieć na to pytanie.

POLECANE

tagi