Zimowe plany Śląska Wrocław. „Nad tym elementem musimy popracować”

Jorge Yriate

Tej jesieni Śląsk Wrocław musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości po spadku z PKO BP Ekstraklasy. Szybko okazało się, że powrót do elity nie będzie wcale takim prostym zadaniem. Zawodnicy wiedzą jednak, nad którymi elementami gry muszą popracować w trakcie zimowej przerwy od ligowego grania, aby już w maju osiągnąć upragniony cel.

U progu lata Śląsk zanotował spadek po siedemnastu latach nieprzerwanej gry na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Przed rozpoczęciem nowej kampanii nikt we Wrocławiu nie wyobrażał sobie innego scenariusza, jak szybki powrót do elity. Betclic 1. Liga nie wybacza jednak błędów, o czym boleśnie przekonał się tak utytułowany klub, jak Wisła Kraków, który dopiero w swoim czwartym sezonie na zapleczu jest bliski bezpośredniego awansu. Czerwono-Biało-Zieloni nie chcieliby z pewnością czekać równie długo.

Okazało się jednak, że misja powierzona trenerowi Ante Simundzy oraz jego podopiecznym wcale nie będzie takim spacerkiem, jakiego wszyscy oczekiwali. Na półmetku sezonu Śląsk plasuje się dopiero na 7. miejscu, które nie daje nawet prawa do występu w barażach. Owszem, po 10. kolejce oraz między 13. a 14. wrocławianie okupowali 2. pozycję, lecz słabsza końcówka rundy sprawiła, że osunęli się w ligowej tabeli.

Z drugiej jednak strony wiosną wciąż mają o co grać. Wspomniana Wisła co prawda uciekła reszcie stawki, lecz na niższych miejscach w czołówce panuje ogromny ścisk. Strata Śląska do drugiej Polonii Bytom wynosi zaledwie cztery punkty, a zatem nie wydaje się ona nie do odrobienia. Aby tak się stało, wrocławianie muszą w trakcie zimowej przerwy wyciągnąć odpowiednie wnioski, które pozwolą im w dalszej części sezonu osiągać lepsze wyniki.

Musimy bardzo mocno przepracować okres zimowy. Wierzę w ten plan, wierzę w drużynę i zawodników. Wiem, nad czym mamy pracować i gdzie są nasze mankamenty. Będę też o tym rozmawiał z trenerem. Również w radzie drużyny – powiedział Serafin Szota po ostatnim w tym roku meczu domowym Śląska ze Stalą Rzeszów (1:1), zdradzając tym samym poniekąd plany oraz nastawienie zespołu na najbliższe tygodnie.

W podobnym tonie wypowiadał się również jego kolega z drużyny, Jorge Yriate, choć był on nieco konkretniejszy w ocenie sytuacji Śląska. Wenezuelczyk wskazał element, który wiosną w szczególności należy usprawnić. Bramki nie zdobyliśmy, ponieważ zabrakło nam jakości w polu karnym. Oddawaliśmy zbyt dużo niecelnych strzałów. I to powinniśmy poprawić. Musimy przede wszystkim wciąż kreować sytuacje bramkowe, tak jak robiliśmy to dziś. Gole w końcu przyjdą. Zawsze tak jest. Mamy bardzo dobrych zawodników. Nasi napastnicy są na wysokim poziomie. Kiedy zaczną strzelać bramki, będziemy wygrywać mecze – stwierdził.

Śląsk nie może jednak skupiać się wyłącznie na ofensywie. Prawdziwą bolączką wrocławian pozostaje gra na przysłowiowe zero z tyłu. Sztuki tej podopieczni trenera Simundzy dokonali jesienią tylko… raz (!) w wygranym meczu z Puszczą Niepołomice 2:0. Ktoś powie, że na końcu nie liczy się ilość straconych bramek, lecz sięgnięcie po trzy punkty. Warto jednak pamiętać, że nie w każdym spotkaniu udaje się strzelić więcej bramek od rywala. A szkoleniowiec Arki Gdynia Dawid Szwarga powiedział ostatnio, że regularne zachowywanie czystego konta przynosi drużynie średnio 2,5 punktu na mecz. Świadczy to dobitnie o tym, że poprawa gry w obronie powinna w najbliższym czasie stanowić jeden z priorytetów dla spadkowicza z Ekstraklasy.

Po zimowej przerwie Śląsk zmierzy się kolejno z Ruchem Chorzów (w), Miedzią Legnica (w) oraz Odrą Opole (d). Nie będą to zatem łatwe mecze (zwłaszcza dwa pierwsze), lecz jeśli wrocławianie zdołają zminimalizować mankamenty, które towarzyszyły im jesienią, żaden rywal nie powinien być im straszny. Drużyna tak na dobrą sprawę dysponuje drugim największym potencjałem w Betclic 1. Lidze i jeśli będzie pokazywać go na boisku, wyniki z pewnością ulegną zdecydowanej poprawie.

Laura Anna Tomczyk

Foto: Śląsk Wrocław