Zdobył mistrzostwo, teraz jedzie do Niemiec – Jakub Kamiński młodzieżowcem sezonu 2021/22!

Share on facebook
Share on twitter
Źródło: Paweł Jaskółka/PressFocus

Mistrzostwa Polski z Lechem Poznań nie zdobyli Jakub Moder, Robert Gumny, Kamil Jóźwiak czy Tymoteusz Puchacz. Po poprzednim fatalnym sezonie w wykonaniu Kolejorza wydawało się, że ten los może podzielić również Jakub Kamiński. 19-letni skrzydłowy dopiął jednak swego i jako jedna z najważniejszych postaci w szatni i na boisku sięgnął po tytuł mistrzowski, a ponadto został wybrany młodzieżowcem sezonu 2021/22.

Pracowity i skromny

Ruda Śląska. To właśnie w tej miejscowości zaczęła się przygoda najlepszego młodzieżowca ekstraklasy w sezonie 2021/22. Jakub Kamiński – chłopak, który podawał piłki na meczach Górnika Zabrze, do którego miłość zaszczepił mu dziadek, ostatecznie wybrał Poznań ponad rzeczone Zabrze i… Warszawę, bo o Kamyka pytała niegdyś również Legia.

Z pracowitością, skromnością i miłością do piłki nożnej ruszył do Wielkopolski, gdzie towarzyszyła mu wychowawczyni, pani Teresa. W domu Kamińskich na Śląsku codziennie dzwonił telefon, a Kuba solidnie pracował na zaufanie kolejnych trenerów w Akademii Lecha Poznań.

W 2019 roku Adam Nawałka zaprosił 16-letniego wówczas Kamińskiego na trening pierwszej drużyny Kolejorza. U byłego selekcjonera ostatecznie nie zadebiutował, ale upragniony pierwszy występ przy Bułgarskiej przyszedł we wrześniu tego samego roku, przeciwko Jagiellonii Białystok.

– Charakteryzują go kapitalna szybkość, swoboda dryblingu, wyjście na pozycję i ciąg na bramkę. Kamiński łączy najlepsze cechy Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego. Wykazuje się niezwykłą dynamiką i jeszcze lepiej panuje nad piłką. Grosik musi uważać, bo konkurencja rośnie. Byle tylko Kuby nie „zagłaskano”mówił na łamach portalu Onet Adam Nawałka.

Kamiński dał się przez lata poznać każdemu z trenerów jako tytan pracy. Ogromna sumienność i wytrwałość w dążeniu do celu sprawiły, że w wieku 18 lat Kamyk doczekał się uznania Paulo Sousy i powołania do reprezentacji Polski. Chwilę później przyszedł transfer do niemieckiego VfL Wolfbsurg, do którego jednak nie trafił zimą. Postanowił powalczyć z Kolejorzem o pierwsze w karierze mistrzostwo Polski. Cel zrealizował wzorowo – jako czołowa postać drużyny sięgnął po tytuł i został wybrany najlepszym młodzieżowcem sezonu.

Genialna jesień

Lech Poznań na początku sezonu wyglądał fantastycznie, a Jakub Kamiński był tym, który Kolejorza często ciągnął za uszy. Rozpoczął rozgrywki z wysokiego „C”, bowiem już po trzech kolejkach miał na swoim koncie dwa gole i asystę. Do końca roku dołożył jeszcze cztery bramki i trzy podania, które otwierały kolegom drogę do pokonania golkiperów rywali.

Jego wkład w wyniki osiągane przez poznaniaków został doceniony przez Paulo Sousę, który w listopadzie dał mu zadebiutować w reprezentacji Polski w meczu przeciwko San Marino. Mecz ten nie wyszedł Kamykowi jednak najlepiej, co spowodowało, że Portugalczyk nie dał mu zagrać w kolejnym spotkaniu eliminacji do Mistrzostw Świata w Katarze.

Z dorobkiem sześciu goli i czterech asyst 19-latek zakończył rundę jesienną sezonu 2021/22. Chwilę później poinformowano, że skrzydłowy Kolejorza latem przeniesie się do Bundesligi, gdzie wraz z Bartoszem Białkiem będzie reprezentował barwy VfL Wolfsburg. W Poznaniu wciąż była jednak misja do wykonania. Kamiński za wszelką cenę chciał wyjechać z kraju z mistrzostwem Polski.

Dobry początek gorszej wiosny

W rundę wiosenną Kuba wszedł równie dobrze jak w jesienną. Po jednym golu zdobył w meczach z Cracovią i Bruk-Bet Termaliką Nieciecza, a w spotkaniu ze Słonikami dorzucił również dwie asysty. Potem jednak zaczęły się schody…

Kamiński tracił dużo piłek wchodząc w pojedynki jeden na jeden. Zmienił swój charakterystyczny zwód polegający na łamaniu akcji do środka boiska i szukaniu strzału na bramkę rywali – zaczął częściej szukać lewej nogi. Nie przynosiło to oczekiwanego rezultatu i choć Kamyk zaliczył po asyście w meczach przeciwko Pogoni Szczecin i Jagiellonii Białystok, wyglądał dużo gorzej niż na jesień.

Przez cały kwiecień, mimo ciągłych szans od Macieja Skorży, Kamiński nie dał rady zdobyć choćby jednego gola czy zanotować asysty. Zaczęły pojawiać się głosy o tym, że może 19-latek jest już głową w Niemczech. Krytyki nie brakowało, ale Kolejorz wygrywał, dobrze prezentował się drugi z młodzieżowców – Michał Skóraś, więc na gorszą dyspozycję Kamyka dało się przymknąć oko.

Na krytykę Kamiński odpowiedział w najlepszy możliwy sposób. W decydującym momencie sezonu, w starciu z Piastem Gliwice w 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy zdobył gola dającego Lechowi prowadzenie. Był to jeden z tych momentów, który w dużej mierze decydował o tym, że Kolejorz na kolejkę przed końcem rozgrywek mógł cieszyć się z ósmego w swojej historii mistrzowskiego tytułu. A Kamiński z pierwszego w życiu.

Intensywny sezon, łzy wzruszenia

33 mecze na 34 możliwe do rozegrania w ekstraklasie. I w tym przypadku nie można użyć stwierdzenia „Kamiński grał, bo jest młodzieżowcem”. Jak sam przyznaje, klasa sportowa zawsze się obroni. Trudno się nie zgodzić – dziewięć goli i osiem asyst, najlepiej punktujący zawodnik do lat 21 w całej lidze, mistrz Polski. Nie mogło być innego wyboru w kategorii „Młodzieżowiec Sezonu”.

W trakcie ostatniego meczu przeciwko Zagłębiu Lubin, chwilę po zejściu z boiska i otrzymaniu od kibiców owacji na stojąco, 19-latek zalał się łzami. Łzami wzruszenia.

Mówiłem przed sezonem, że chce zdobyć tu mistrzostwo i pomóc klubowi, słowa dotrzymałem, a zakładany cel udało się osiągnąć. To był mój siódmy rok w Poznaniu, bardzo utożsamiam się z tym klubem. Nie byłem myślami w Niemczech, bo graliśmy w Polsce o mistrzostwo. Myślę, że przez to też może trochę lepsze będzie moje wejście do klubu. Oni na pewno wiedzą, że ich nowy zawodnik został mistrzem kraju mówił 19-latek na łamach portalu Sport.pl

Jak sam mówił na fecie mistrzowskiej nie mówi kibicom Kolejorza „żegnajcie”, a „do zobaczenia”. Już niedługo, po zgrupowaniu reprezentacji Polski (do której wrócił za sprawą powołania od Czesława Michniewicza) i czerwcowych meczach Ligi Narodów, Jakub Kamiński ruszy na podbój Bundesligi.

Viel Glück, Kamyk!

Dominik Stachowiak