W derbowym meczu czwartej kolejki PKO BP Ekstraklasy Zagłębie Lubin wygrało ze Śląskiem Wrocław 2:1. Kibice obejrzeli specyficzne spotkanie. Pierwszego gola zdobyli goście, po kontrze strzelanie otworzył Piotr Samiec-Talar. Po przerwie wyrównał Josip Corluka, zwycięską bramkę zdobył rezerwowy Levente Szabo.
Ante Simundza miał przed dzisiejszym meczem spory ból głowy. Poważnej kontuzji doznał Michał Mokrzycki, za czerwoną kartkę zawieszony był Lamine Ba. W obronie wystąpił Mariusz Malec, w ataku szansę dostał Malaly Dembele. Z prawej strony wystąpił Timossi Andersson.
Leszek Ojrzyński także dokonał kilku zmian w składzie. Do bramki wrócił Zlatan Alomerović, pierwsze minuty w tym sezonie złapał Igor Orlikowski. Wiele mówiło się o Marcelu Regule, wiele wskazywało na to, że było to jego ostatnie spotkanie w barwach Zagłębia.
Mecz rozpoczął się od naporu gospodarzy, już w pierwszej akcji groźnie strzelił Mateusz Grzybek, ale rewelacyjnie obronił Karol Niemczycki. Chwilę później zaspał Malec, Filip Szymczak nie zdołał jednak uderzyć na bramkę. Kolejne minuty wprawiały trenera Simundzę w zakłopotanie, Marc Llinares groźnie sfaulował pędzącego Regułę. Hiszpan od 11. minuty miał na koncie żółtą kartkę.
Goście próbowali odpowiedzieć dośrodkowaniami w pole karne, pod koniec pierwszego kwadransa z powietrza niecelnie uderzył Dembele. Mecz się nieco wyrównał, oglądaliśmy sporo walki w środku boiska. Tempo gry wyraźnie spadło, do przerwy na nawodnienie zabrakło groźnych okazji. Z kolejnym strzałem Grzybka poradził sobie Niemczycki.
Po nieco ponad pół godziny gry obejrzeliśmy specjalność zakładową Śląska Wrocław. Rewelacyjną kontrę napędził Dembele, po wymianie podań z Samcem-Talarem, ten drugi wpakował piłkę do bramki. Kapitan dał gościom prowadzenie w trudnym momencie. Przed zejściem do szatni Zagłębie ponownie nacisnęło, gospodarze nie zdołali jednak wyrównać.
Po wyjściu z szatni i kilku solidnych minutach ekipy Ojrzyńskiego wyrównanie dał Corluka. Chorwat zebrał wybitą po rzucie rożnym piłkę i huknął zza pola karnego prawą nogą.
Kibice gospodarzy przygotowali oprawę i zupełnie zadymili KGHM Arenę. Sędzia Mateusz Piszczelok musiał przerwać zawody, piłkarze dostali chwilę na oddech. Leszek Ojrzyński wprowadził zmienników, szansę dostali Szabo czy Mihael Mlinarić. Ten drugi chwilę po wejściu uderzył z dystansu, z próbą mimo rykoszetu poradził sobie Niemczycki.
Okazji brakowało, aktywniejsi byli jednak gracze Zagłębia. Wreszcie akcja prawym skrzydłem przyniosła trafienie. Genialny wrzut Grzybka i sytuacyjne zgranie Corluki na bramkę zamienił Szabo. Napastnik z radości zdjął koszulkę, dał gola w kluczowym momencie.
Do końca Śląsk usiłował zagrozić, głównie stałym fragmentem. Alomerovic nie miał jednak wiele do zrobienia, mecz zakończył się wygraną gospodarzy.
Zagłębie zasłużyło na 3 oczka, to drugie domowe zwycięstwo „Miedziowych” w tym sezonie. Od początku meczu przeważali, stracona bramka nie pokrzyżowała planów Leszka Ojrzyńskiego. Rezerwowi spisali się na medal, bohaterem meczu został jednak Corluka.
Śląsk ponownie został sprawdzony w drugiej połowie meczu, ekipa Simundzy dotąd wszystkie bramki straciła po przerwie. Paradoksalnie to pierwsza część była trudniejsza, na wyżyny wspiął się jednak Niemczycki. Niepozorne sytuacje przyniosły kłopoty w obronie, trener nie był zadowolony z postawy swojej ekipy.
Zagłębie po trzech meczach ma na koncie 6 oczek, Śląsk ma na koncie jedno starcie więcej, ale tylko cztery punkty. Za tydzień ekipa Simundzy zagra u siebie z Widzewem Łódź. Zagłębie pojedzie do Radomia.
Hugo Braun