Wzrost wartości Oskara Pietuszewskiego. Wielka kariera stoi przed nim otworem

Pietuszewski

W ostatnich dniach gruchnęła wiadomość dotycząca Oskara Pietuszewskiego, którą żyją wszystkie piłkarskie media w Polsce. Portal Transfermarkt w najnowszej wycenie oszacował wartość 17-latka na 8 mln euro. Po bliższej analizie okazuje się, że nie ma w tym elementu przypadkowości.

Już w zeszłym sezonie trener Adrian Siemieniec dawał szansę na grę swojemu młodemu podopiecznemu. Zawodnik w rundzie wiosennej pojawiał się regularnie na boisku z ławki rezerwowych, a w kilku meczach PKO BP Ekstraklasy znalazł się nawet w wyjściowym składzie Jagiellonii. Łącznie uzbierał 567 minut w 23 występach, a swoją obecność okrasił jedną bramką oraz asystą. Była to zapowiedź tego, co miało nastąpić po letniej przerwie od ligowych rozgrywek.

Po odejściu Darko Churlinowa, na lewej flance Jagiellonii powstała luka, którą należało jak najszybciej uzupełnić. Trener Siemieniec nie zamierzał szukać daleko. Postawił właśnie na Pietuszewskiego, licząc na to, że ambitny zawodnik, mimo młodego wieku, udźwignie ciężar odpowiedzialności, jaki wiąże się z grą w barwach brązowego medalisty z poprzedniego sezonu, który w obecnym reprezentuje również Polskę w europejskich pucharach. I po raz kolejny okazało się, że trenerski nos nie zawiódł 33-latka.

Pietuszewski we wszystkich rozgrywkach niemal podwoił liczbę minut, jaką w minionym sezonie spędził na boisku (942′). Potrzebował do tego zaledwie 15 występów. Dotychczas dwukrotnie wpisywał się na listę strzelców, a do tego dorobku dorzucił jedną asystę. To jednak nie suche liczby świadczą o jego ogromnym potencjale. 17-latek bez kompleksów wchodzi w pojedynki z bardziej doświadczonymi rywalami. Na lewej flance często robi różnicę dośrodkowaniami w pole karne oraz łamaniem akcji do środka celem oddania strzału na bramkę przeciwnika. Owszem, błędy oraz straty wciąż mu się jeszcze przytrafiają, jednak jest to naturalne w przypadku gracza, który stawia swoje pierwsze kroki w profesjonalnym futbolu.

Lewy skrzydłowy/fałszywy napastnik swój olbrzymi potencjał pokazuje nie tylko w barwach Jagiellonii. Podczas wrześniowej przerwy reprezentacyjnej otrzymał od Jerzego Brzęczka powołanie do kadry U21 na mecze z Macedonią Północną (dom) oraz Armenią (wyjazd). Decyzja ta okazała się przysłowiowym strzałem w 10. W pierwszym spotkaniu 17-latek pojawił się na boisku w drugiej połowie, okraszając swój 27-minutowy występ piękną bramką. W drugim wyszedł w pierwszej jedenastce, dostał od selekcjonera godzinę na pokazanie swoich nietuzinkowych umiejętności i… to właśnie uczynił. Dwa gole i asysta to wynik, jakiego mało kto się spodziewał. W artykule, jaki później ukazał się w Przeglądzie Sportowym Pietuszewski otrzymał za oba mecze łączną notę 8/10 – najwyższą spośród wszystkich zawodników. Tym samym zdystansował starszych kolegów, którzy również zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, jednak to gracz „Jagi” okazał się największą gwiazdą całego zgrupowania.

Przegląd Sportowy dotarł również do sensacyjnej informacji, jakoby Jan Urban poważnie rozważa powołanie 17-latka do dorosłej kadry na październikowe mecze z Nową Zelandią (towarzyski) oraz Litwą (eliminacje mistrzostw świata). Byłaby to pierwsza sytuacja od 60 lat, kiedy tak młody piłkarz otrzymałby szansę od selekcjonera reprezentacji Polski. Oczywiście nie należy spodziewać się, że Pietuszewski wyjdzie na boisko w pierwszym składzie. Raczej otrzyma kilka(naście) minut w starciu z Nowozelandczykami. Nie zmienia to jednak faktu, że debiut z orzełkiem na piersi stanowiłby dla niego gigantyczny krok w rozpoczynającej się dopiero piłkarskiej karierze.

Wracają jednak do wspomnianej wyceny, warto podkreślić, że Pietuszewski stał się najbardziej wartościowym graczem biegającym po boiskach Ekstraklasy. Zdystansował takich piłkarzy, jak Antoni Kozubal, Kacper Urbański czy Kacper Trelowski, których wartość szacowana jest na 4 mln euro. Ponadto 17-latek w swojej kategorii wiekowej (rocznik 2008) jest według rzeczonego portalu trzecim najdroższym zawodnikiem świata. Tak wysokie miejsca we wspomnianych rankingach robią ogromne wrażenie, ale też nakładają spory ciężar odpowiedzialności oraz oczekiwań. Oby młodzieżowy reprezentant Polski wytrzymał ciśnienie, jakie będzie mu towarzyszyć w najbliższych miesiącach.

Na zakończenie warto dodać, że Oskar Pietuszewski trafił najlepiej, jak tylko mógł, czyli pod skrzydła Adriana Siemieńca, Młody trener słynie z odważnych, niekonwencjonalnych rozwiązań oraz indywidualnego podejścia do swoich podopiecznych. Jego pomysł na Jagiellonię przynosi wymierne efekty, o czym piłkarskie środowisko przekonało się na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów. 17-latek z pewnością skorzysta na tej współpracy i jedyne, czego można sobie życzyć, to tego, by zbyt szybko nie wyjechał do jednego z zagranicznych klubów. Najpierw niech okrzepnie na poziomie Ekstraklasy oraz Ligi Konferencji, by następnie ruszyć z pełną werwą na podbój Europy.

Laura Anna Tomczyk