fbpx

Wyszejszaja liha. Bo my bez piłki żyć nie umiemy

Share on facebook
Share on twitter
gf-acgb-qfaR-GYeX_liga-bialoruska-664x442-nocrop

Oj, mocno dał się nam we znaki ten wirus. Cały świat zastygł w bezruchu, niemalże wszyscy momentalnie przestali uprawiać sport, a co dopiero ten zawodowy. Piłkę możemy pooglądać sobie jedynie na TVP Sport, które męczy nas powtórkami mundialu w Rosji. Ale mamy szczęście. Bo na straży porządku (i naszych zdrowych zmysłów) stanął nasz sąsiad zza wschodniej granicy. Białoruska Wyszejszaja liha bawi się w najlepsze, a i poziomem całkiem blisko jej do ekstraklasy. Oglądając ją, możemy na chwilę zapomnieć o braku futbolu.

Z dniem dzisiejszym oddajemy hołd lidze, która tak bardzo pomaga nam przeżyć ten trudny czas i przypominamy wszystkich Polaków, którzy do niej w przeszłości trafili. Wielu ich nie było – ledwie czterech – więc i lektura nie będzie przesadnie długa. Zapraszamy!

Zdecydowanie najmniej rozpoznawalnym wśród całej czwórki piłkarzem jest Jacek Cieśla. Pochodzący z Wałbrzycha pomocnik miał duże problemy z rozkręceniem swojej kariery w Polsce, dlatego też w 2003 roku zdecydował się wyjechać na wschód. Trafił do Sławiji Mozyrz, gdzie też nie zrobił furory. Zagrał zaledwie w trzech ligowych meczach i ostatecznie wrócił do Polski. Został zawodnikiem Polonii Warszawa, w barwach której wreszcie udało mu się zadebiutować w ekstraklasie, ale dwa krótkie występy to wszystko, na co było go stać.

Co ciekawe, obecnie 44-letni zawodnik wciąż gra w piłkę, już od dekady dumnie reprezentując barwy FC Eisdorf, występującego w Kreislidze, czyli niemieckim odpowiedniku non-league.

Jacek Cieśla (w środku) w FC Eisdorf dorobił się już nawet opaski kapitańskiej.
Fot. Mark Härtl / HK-Archiv

Starsi kibice, szczególnie ci pochodzący z Górnego Śląska, mogą sobie skojarzyć nazwisko drugiego z bohaterów tego tekstu. Tomasz Balul, bo o nim mowa, jako młody chłopak grał w juniorskich drużynach Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów. W barwach tego drugiego zadebiutował nawet w ekstraklasie. Nie przeszkodziło mu to jednak wyjechać z Polski w wieku 24 lat. Jego pracodawcą został nieistniejący już Partyzan Mińsk, który wtedy krył się pod nazwą MTZ-RIPA.

Zaledwie dwa mecze rozegrane w ciągu sześciu miesięcy spędzonych za wschodnią granicą były powodem jego szybkiego powrotu do Polski. Trafił do Piasta Gliwice, później przywdziewał trykoty aż ośmiu innych drużyn, a teraz, w wieku 37 lat, Balul gra w czwartoligowych Szombierkach Bytom.

Tomasz Balul (w białej koszulce) w barwach Szombierek Bytom jesienią 2019 roku.
Fot. Sebastian Pfajfer / szombierkibytom.com

Trzy i pół roku po feralnym dwumeczu przeciwko Legii Warszawa w pierwszej rundzie eliminacyjnej do Pucharu UEFA, FK Homel przypomniało sobie o swoich zachodnich sąsiadach. Wszystko za sprawą nowego nabytku klubu, Tomasza Nowaka, który w marcu 2012 roku zdecydował się wyjechać na Białoruś. Warto wspomnieć, że klub z Homla nie brał do siebie byle kogo – Nowak wcześniej rozegrał prawie 80 meczów w ekstraklasie.

Były piłkarz Łęcznej i ŁKS-u był też pierwszym Polakiem, któremu w Wyszejszajej lidze w miarę się powiodło. Rozegrał 24 mecze ligowe, strzelił trzy bramki, reprezentował też swoją drużynę w europejskich pucharach. Homel najpierw wyeliminował islandzki Vikingur, później macedońską Renovę, aż wreszcie zebrał porządne lanie od Liverpoolu. Nowak po roku wrócił do Polski, gdzie miał bardzo dobry czas w barwach Górnika Łęczna i Zagłębia Sosnowiec. Obecny sezon rozpoczął bardzo obiecująco, strzelając trzy gole w dziewięciu pierwszych meczach ligowych dla Podbeskidzia, lecz później nabawił się bardzo przykrej kontuzji kolana.

Fot. Jakub Ziemianin / tspodbeskidzie.pl

Ostatnim zawodnikiem w zestawieniu jest Paweł Wojciechowski. Urodzony we Wrocławiu snajper ma za sobą sporo doświadczenia w zagranicznych wojażach. Już jako 17-latek wyjechał do Hiszpanii, gdzie szkolił się w juniorskich drużynach Murcii. Później trafił do Holandii, z której w 2012 roku przeniósł się do FK Mińsk. W barwach tego klubu spędził półtora roku, aż zainteresował się nim bydgoski Zawisza. Nic dziwnego, bo w dwunastu rozegranych meczach strzelił pięć goli, do których dołożył trzy asysty.

Jego podejście do ekstraklasy było jednak bardzo nieudane. W Bydgoszczy spędził pół roku, zagrał nieco ponad 150 minut, więc wrócił tam, gdzie szło mu najlepiej. W sierpniu 2014 roku podpisał kontrakt z Szachtiorem Soligorsk. Tym razem nie grał aż tak dobrze – wyszedł na boisko dziewięć razy, strzelił dwie bramki i w kwietniu rozwiązał kontrakt. Później grał w Chrobrym, na chwilę zaczepił się w Odrze Opole i Ruchu Chorzów, a obecnie przeżywa drugą młodość w Łęcznej. W 19 meczach drugiej ligi strzelił aż 11 bramek i pewnie prowadzi „Dumę Lubelszczyzny” do awansu.

Fot. Paulina Kunach / gornik.leczna.pl

I to już wszystko. Białoruś nie była w przeszłości kierunkiem często wybieranym przez Polaków. Być może jednak to się zmieni, a sami piłkarze zaczną częściej spoglądać przychylnym okiem w stronę ligi, na której skupiają się obecnie oczy całego piłkarskiego świata.