Wizytówka Champions League? Atlético – Liverpool, 19 października 2021

Share on facebook
Share on twitter
liv

Mecz Atlético Madryt – Liverpool znów okazał się wspaniałym widowiskiem. Tak, jak w sezonie 2019/20 na Anfield, tak dziś na Estadio Wanda Metropolitano. To był spektakl, a w roli głównej wystąpili Mohamed Salah i Antoine Griezmann.

Od początku spotkanie to goście mieli inicjatywę. Piłkarze Jürgen Klopp udowodnili to bardzo szybko, bo już w 8. minucie. Mohamed Salah zgarnął piłkę poza polem karnym w bocznej strefie boiska. Nie była to absolutnie sytuacja bramkowa. Jednak, kolejny raz fantastyczną akcją popisał się właśnie Egipcjanin. Schodził cały czas do ośrodka, mijając jak tyczki trzech piłkarzy Atlético. W końcu oddał strzał z linii pola karnego. Na początku wydawało się, że piłka wpadła do siatki bezpośrednio po strzale Salaha. Ale gol ostatecznie został zaliczony James’owi Milnerowi, który dostawił stopę, tym samym zaliczając ostatnie dotknięcie w tej akcji.

Już pięć minut później kolejny cios dostali fani Rojiblancos. Drugiego gola dla The Reds w tym meczu zdobył Naby Keïta, który skorzystał ze złego wybicia Felipe. Gwinejczyk po tym, jak piłka spadła pod jego nogi w pierwszym kontakcie uderzył z woleja i nie dał szans Janowi Oblakowi.

W 20. minucie padł trzeci gol, tym razem dla gospodarzy. Atlético po początkowym szoku otrząsnęło się i zaczęło atakować. Przyniosło to błyskawiczny rezultat. Podopieczni Diego Simeone na krótko rozgrali rzut rożny. Thomas Lemar ograł Keïte i wpadł z piłką w pole karne. Zagrał w poprzek, ale nikt nie przeciął zagarnia i futbolówka znalazła się na linii pola karnego pod nogami Koke. 29-latek uderzył, jednak, tak, jak w sytuacji przy pierwszym golu Liverpoolu, to ostatnie dotknięcie zaliczył ktoś inny. Antoine Griezmann zdobył swoją drugą bramkę w tej edycji Ligi Mistrzów. Chwilę jeszcze czekaliśmy na „przyklepanie” tego gola, ponieważ VAR analizował, czy Griezmann nie był na spalonym. Po dwóch minutach sędzia wskazał na środek boiska.

W 33. minucie na tablicy świetlnej widniał już remis. Antoine Griezmann wpisał się na listę strzelców po raz dugi. Świetna akcja duetu napastników Los Colchoneros. Taka akcja, która powinna być we wszystkich podręcznikach do gry w piłkę. Najpierw João Félix związał dwóch piłkarzy The Reds, potem dograł do Griezmanna, a ten przyjęciem zwiódł Virgila van Dijka i oddał precyzyjny strzał przy słupku bezradnego Alissona Beckera.

W 52. minucie z boiska za sprawą czerwonej kartki wyleciał Antoine Griezmann. Strzelec dwóch goli bardzo niebezpiecznie na wysokości głowy zaatakował nogą Roberto Firmino. Oczywiście nie zrobił tego specjalnie, ale w takim momencie nie ma to żadnego znaczenia. Daniel Siebert musiał pokazać Francuzowi czerwony kartonik.

Druga połowa wyglądała już gorzej niż pierwsza. Nie było tylu akcji, ani tak płynnej gry. Atlético dobrze radziło sobie w dziesiątkę. W pewnych momentach Liverpool grający w przewadze był gorszą drużyną. Nie zanosiło się na gola dla drużyny z Anfield. Ale głupota Mario Hermoso dała prowadzenie The Reds. Trent Alexander-Arnold posłał piłkę byle do przodu, aby zapobiec kontrze. I wtedy wkracza Hermoso, któremu jakby odcięło prąd. Nie będąc zupełnie zainteresowany piłką powalił Diogo Jotę. Karny. Do jedenastki podszedł Mo Salah i oczywiście się nie pomylił. 3:2 dla Liverpoolu.

Ten mecz nie lubiał momentów przestoju. Działo się dużo i cały czas ciekawie. Dwie minuty poźniej sytuacja pod drugą bramką. Rzut wolny i dośrodkowanie Yannicka Carrasco. W polu karny pada José María Giménez, a sędzia Siebert wskazuje na wapno. W pierwszej chwili wydawało się, że mamy do czynienia z bliźniaczą sytuacją, jak 120 sekund wcześniej. Znów w roli głównej był Jota, bo to on zdaniem arbitra spowodował upadek Urugwajczyka. Ale VAR wezwał Sieberta, żeby jeszcze raz sobie tą sytuację obejrzał. Po weryfikacji decyzja została zmieniona. Czy słusznie? Nie wiem. Nie była to tak klarowna sytuacja, jak w „16” Oblaka. Z drugiej strony wydaję się, że Jota miał jakiś udział w upadku Giméneza.

Mecz? TOP. Gole? TOP. Hit 3. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów nie zawiódł, ba, to było absolutnie fantastyczne spotkanie. Takie, które wbija w fotel i nie pozwala zaparzyć sobie herbaty. Szczególnie pierwsza połowa było rozgrywana na niesamowitej intensywności. Pierwsze 18 minut to dominacje Liverpoolu. A potem? Odwrócenie ról. Atlético zagrało 25-minutowy koncert. Gdyby nie przypadkowa sytuacja z czerwoną kartką dla Griezmanna to być może Rojiblancos ruszyli by mocniej na The Reds. Na koniec głupi faul Hermoso przesądził o wyniku. Gospodarze mieli też trochę pecha. Bo równie dobrze, inną decyzję mógł podjąć Daniel Siebert i karnego, a co za tym idzie dogodną sytuację strzelecką na 3:3 mieliby piłkarze Atlético.

Atlético Madryt – Liverpool FC 2:3 (2:2)

Bramki:

0:1 Milner 8’

0:2 Keïta 13’

1:2 Griezmann 20’

2:2 Griezmann 34′

2:3 Salah (k.) 78′

Atlético: Oblak – Felipe, Kondogbia (Giménez 46’), Hermoso (Llorente 80’) – Trippier, Koke, De Paul (Lodi 80’), Lemar (Suárez 80’), Carrasco – Félix (Correa 80’), Griezmann

Liverpool: Alisson – Alexander-Arnold (Gomez 85’), Matip, van Dijk, Robertson – Henderson, Keïta (Fabinho 46’), Milner (Oxlade-Chamberlain 63’) – Salah (Neco Williams 90+2’), Firmino, Mané (Jota 63’)

Żółte kartki: Suárez – Milner, Alexander-Arnold

Czerwona kartka: Griezmann (bezpośrednia)

Sędzia: Daniel Siebert (Niemcy)

Filip Krakowczyk

Fot. Liverpool (twitter)