Ostatni mecz tego roku w PKO BP Ekstraklasie. Na Łazienkowską przyjechał rozpędzony Radomiak. A wiadomo, że jak w tym sezonie przyjeżdża się na Legię, to trzeba zainkasować 3 punkty. Radomiak dokładnie tak zrobił i będzie mógł w świetnych nastrojach spędzić przerwę zimową.
Na samym początku meczu zaatakował Radomiak. Już w 45. sekundzie z dystansu uderzał Maurides, ale na wysokości zadania stanął Artur Boruc. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu różnego głową strzelał Dawid Abramowicz. Jednak już w 4. minucie spotkanie musiał przerwać sędzia Krzysztof Jakubik. Na „Żylecie” odpalono race, a dym mocno ograniczał widoczność.
#LEGRAD #Legia pic.twitter.com/h91lKIxUNc
— Ramirez (@CommonSensePL) December 19, 2021
O pierwszej połowie ciężko powiedzieć coś mądrego. Mało sytuacji bramkowych, za to dużo dyskusji piłkarzy z sędzią. Tak w wielkim skrócie można podsumować pierwsze 45 minut meczu Legii z Radomiakiem. Gdy wydawało się, że nic ciekawego już się nie wydarzy, to w doliczonym czasie gry piłkę do siatki wpakował… no właśnie kto? Tego można było się dowiedzieć dopiero po kilku powtórkach, bo potworne zamieszanie miało miejsce w polu karnym mistrzów Polski. Okazało się, że to Mateusz Wieteska skierował futbolówkę do własnej bramki.
— Greg (@gr3gor_g3) December 19, 2021
Druga część gry również nie należała do tych porywających. Legia nie potrafiła tak naprawdę zagrozić bramce Filipa Majchrowicza. Poza wrzutkami Filipa Mladenovicia, ekipa gospodarzy nie miała pomysłu, jak rozmontować bardzo dobrze dysponowaną obronę gości. W 64. minucie kolejny cios zadał beniaminek. Po rozegraniu autu piłkę w pole karne dośrodkował z chirurgiczną precyzją Filipe Nascimento. Maurides wygrał pozycję z Mateuszem Hołownią i strzałem między nogami pokonał Boruca.
Nascimento idealnie obsłużył Mauridesa – nic tylko wpakować piłkę do siatki! 🎯#LEGRAD 0:3 pic.twitter.com/Vke8pOfQiQ
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) December 19, 2021
Tak naprawdę po tym trafieniu emocje przy Łazienkowskiej opadły. Ostatnią bramkę rundy jesiennej zdobył Karol Angielski. Bartłomiej Ciepiela, który pojawił się na boisku kilkanaście minut wcześniej, faulował Nascimento. Aby wyłapać przewinienie na pomocniku Radomiaka potrzebna była analiza VAR. Krzysztof Jakubik podszedł do monitora i podyktował jedenastkę. Angielski zamienił ją na gola, choć blisko świetnej interwencji był Boruc.
Mistrz Polski przegrał na własnym stadionie z beniaminkiem 0-3. Piłkarze Aleksandara Vukovicia po zwycięstwie w środku tygodnia z Zagłębiem Lubin zaliczyli swoją trzynastą porażkę w trwającym sezonie. Zrobili to po raz kolejny we wstydliwym stylu, nie kreując sobie żadnych sytuacji, oddając zaledwie dwa strzały celne i będąc dużo gorszą drużyną od Radomiaka.
Podopieczni Dariusza Banasika ograli dziś beznadziejnego rywala w sposób pewny, nie dający Legii żadnych złudzeń. Radomiak jest jedną z najlepiej grających drużyn w tej rundzie, a spotkanie w Warszawie to potwierdziło. Jednak w tym wszystkim należy zaznaczyć, że „Zieloni” nie zagrali dziś wielkiego meczu. Byli skuteczni, nie popełnili głupich błędów i wykorzystali fatalne pomyłki w defensywie rywala.
Legia Warszawa – Radomiak Radom 0:3 (0:1)
Bramki:
0:1 Wieteska (sam.) 45+1’
0:2 Maurides 64’
0:3 Angielski 87’
Legia: Boruc – Nawrocki, Wieteska, Hołownia – Johansson, Josué, Slisz, Mladenović – Kastrati (Włodarczyk 46’), Muçi (Ciepiela 73’) – Lopes
Radomiak: Majchrowicz – Jakubik (Matos 45+2’), Rossi, Cichocki, Abramowicz – Leândro (Karwot 86’), Kaput, Nascimento, Machado (Rondón 77’) – Maurides (Cele 85’), Angielski
Żółte kartki: Mladenović – Kaput, Machado, Abramowicz,
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Sędzia VAR: Piotr Lasyk (Bytom)
Filip Krakowczyk