We Wrocławiu (podobno) odbył się mecz

Share on facebook
Share on twitter
2021.09.18, Radom, Pilka nozna, PKO BP Ekstraklasa sezon 2021/2022 
Mecz Radomiak Radom - Slask Wroclaw 
N/z Leandro 
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus

2021.09.18, Radom, 
football, polish Ekstraklasa 
Match Radomiak Radom - Slask Wroclaw 
Leandro 
Credit Rafal Oleksiewicz / PressFocus

Old Trafford słynny stadion Manchesteru United zyskał kiedyś przydomek „Teatru Marzeń”, Tarczyński Arena, stadio na którym swoje spotkania rozgrywa Śląsk Wrocław zaczyna powoli również przypominać teatr. Improwizowany, amatorski, założony w piwnicy przez jedną osobę, na którego spektakle nie przychodzi praktycznie nikt, a jeśli nawet ktoś się skusi, to wychodzi z niego przyprawiony o zły humor i zadumę, że można było spożytkować swój czas o wiele lepiej. Pierwsza połowa meczu Śląsk Wrocław – Radomiak Radom to był po prostu prawdziwy piłkarski paździerz nie warty zapamiętania i wspominania o nim. Druga była ciut ciut lepsza, ale w dalszym ciągu daleko temu było do jakiegokolwiek przyzwoitego poziomu.

Pierwsze czterdzieści pięć minut ciężko porównać do czegokolwiek. Można tu przerzucać się co lepszymi wrzutkami, które mogły by określić skalę nudy pierwszej połowy. O wiele lepiej było spożytkować czas poświęcony na obejrzenie tego paździerza na przewertowanie zbiórek, które pomagają w ciężkich czasach naszemu sąsiadowi z Ukrainy. Można było przejrzeć, czy w okolicy prowadzone są miejsca, gdzie przynosi się najpotrzebniejsze artykuły higieniczne czy spożywcze. Pójść na stację paliw, kupić co trzeba, korzystając ze słońca przejść się do miejsca zbiórki i przekazać dary. Do tego was zachęcamy!

Z obowiązku trzeba wspomnieć o zmarnowanym karnym Schwarza. Pomocnik trafił w słupek. Trzeba docenić kunszt Majchrowicza, który w ciekawy sposób sprowokował strzelca.

Druga połowa nieco ciekawsza, swoje okazje częściej tworzyli goście z Radomia. Dwie dobre sytuacje zmarnował Abramowicz. I gdy wydawało się, że zapałki w oczach już się łamią od ciężaru powiek piłkę do bramki Śląska w ostatniej minucie skierował Goncalo Silva. Radomiak chwilę się pocieszył, kibice wrocławskiej drużyny się podenerwowali, a sędzia Stefański odwołał bramkę, wskazując zagranie ręką. Chwile później ładny strzał oddał Peter Schwarz, jednak piłka o centymetry minęła poprzeczkę bramki strzeżonej przez Abramowicza.

Nowy trener Śląska Wrocław Piotr Tworek oczywiście miał bardzo mało czasu na to, by odcisnąć swoje piętno na drużynie i widać to dziś było jak na dłoni, gdyż wrocławianie zagrali dziś niemal tak samo jak w kilku poprzednich meczach za Jacka Magiery. Wydaje się, że Radomiak gdyby dziś chciał, to wygrał by mecz ze Śląskiem z palcem w nosie, ale tylko ze znanych sobie przyczyn nie wrzucili dziś nawet drugiego biegu.

Śląsk Wrocław – Radomiak Radom 0-0

Żółte kartki: Cichocki, Rossi (Radomiak)

Śląsk: Szromnik – Janasik, Verdasca, Golla, Garcia – Schwarz, Mączyński, Olsen – Jastrzembski(’69 Zylla), Sobota(’55 Sobota), Exposito(’69 Piasecki)

Radomiak: Majchrowicz – Cichocki, Rossi, Silva – Abramowicz, Cele(’64 Łukasik), Luizao, Machado – Leandro(’45 Radecki), Marcus(’78 Matos), Angielski(’64 Maurides)

Sędzia: Stefański

Michał Piwowarczyk