fbpx

W piątek ktoś w Rzeszowie będzie się cieszył!

Share on facebook
Share on twitter
2020.06.13 Katowice
Pilka nozna 2 Liga sezon 2019/2020
GKS Katowice - Stal Rzeszow
N/z Wiktor Klos gol, bramka radosc
Foto Rafal Rusek / PressFocus

2020.06.13 Katowice
Football Polish Two Division season 2019/2020
GKS Katowice - Stal Rzeszow
Wiktor Klos gol, bramka radosc
Credit: Rafal Rusek / PressFocus

W Rzeszowie chyba każdy jest uradowany od ucha do ucha. Stal i Resovia awansowały do finału baraży o Fortuna 1. Ligę. Jedni niespodziewanie mieli łatwiej, drudzy mieli ciężary, ale ostatecznie w piątek zagrają w najważniejszych derbach miasta od lat. Znów skompromitował się na całej linii GKS Katowice, który po raz kolejny zawiódł w meczu o wielką stawkę.

Dogrywka lepsza niż cały mecz

Jako pierwsi w formule barażu sprawdzili się piłkarze Bytovii i Resovii. To gospodarze byli faworytem spotkania, z racji bycia wyżej w tabeli. Rzeszowianie to najbardziej kompromisowa ekipa II ligi. Aż 13-krotnie Resovia remisowała w tym sezonie. Może dlatego goście chcieli pokazać, że przyjechali wyłącznie po zwycięstwo w regulaminowym czasie i od początku ruszyli do ataku. W 3. minucie kapitan Resovii, Dawid Kubowicz głową skierował futbolówkę do siatki, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Bytovia na początku spotkania nie dochodziła do głosu, aż do 20. minuty gdy Michael Ameyaw nieznacznie chybił. Kontrowersyjna sytuacja nastąpiła kwadrans później, gdy w polu karnym Bytovii faulowany był Sebastian Zalepa. Arbiter nie dopatrzył się jednak jedenastki, choć powtórki pokazywały, że powinien wskazać na wapno. W barażach o Fortuna 1. Ligę nie ma jednak VAR, a szkoda, bo brak tego systemu lekko wypacza przebieg meczu.

Pod koniec pierwszej połowy sędzia słusznie podyktował rzut karny na Ameyawie, po tym jak powalił go na ziemię Kubowicz. Wydawało się, że do jedenastki podejdzie najlepszy strzelec Bytovii, Karol Czubak, ale zamiast napastnika pojawił się Adrian Bielawski, który fatalnie przestrzelił, a jego strzał z łatwością obronił Marceli Zapytowski. Chwilę po przerwie doskonałe sytuacje do zdobycia bramki mieli zarówno gospodarze jak i goście. Sebastian Zalepa uderzył głową w kierunku bramki Macieja Gostomskiego, ale golkiper fantastyczną interwencją ocalił zespół od straty gola. Następnie Karol Czubak nieznacznie przestrzelił obok bramki Zapytowskiego i to by było na tyle, jeśli chodzi o poważne granie w Bytowie w 90 minutach gry. Byliśmy świadkami nudnego widowiska, po którym sędzia zaprosił na dogrywkę.

Fot. Łukasz Sobala / Press Focus

Można postawić tezę, że dogrywka była znacznie lepsza od dwóch połówek. Dużo emocji i zwrotów akcji czyli coś co fani piłki lubią najbardziej. W 94. minucie obrońca Bytovii, Haris Memić fauluje w polu karnym Karola Twardowskiego, sędzia dyktuje rzut karny, a defensor otrzymuje drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę. Pewnie jedenastkę wykorzystał Kamilj Radulj i rzeszowianie byli o krok od awansu do finału. Wydawało się, że Resovia grając w 11 na 10 jest w lepszej sytuacji, ale to gospodarze dyktowali warunki gry. Trener Adrian Stawski wpuścił na murawę doświadczonego Daniela Ferugę, który w 107. minucie zrobił ewidentne ”padolino” tuż przed polem karnym. Nie zauważył tego sędzia i Feruga podszedł do rzutu wolnego, który zamienił na bramkę po pięknym strzale w okienko. Bytovia nie traciła animuszu i idealną sytuację miał Ameyaw, ale minimalnie spudłował. Ostatnie słowo mogło należeć do rzeszowian, bowiem blisko zdobycia bramki był Szymon Feret, ale młody piłkarz trafił wprost w Gostomskiego. Po emocjonującej dogrywce seria rzutów karnych miała wyłonić finalistę baraży o Fortuna 1. Ligę.

Do trzeciej serii rzutów karnych piłkarze obu zespołów byli bezbłędni. Wtedy pomylił się Kamilj Radulj, który niczym John Terry poślizgnął się przy wykonaniu jedenastki. Dla gospodarzy trafił Zawistowski, ale póżniej rozpoczęło się show Marcela Zapytowskiego. Golkiper gości obronił strzał Ameyawa, ale arbiter zarządził powtórzenie jedenastki, gdyż bramkarz Resovii zbyt szybko wyszedł z linii. Drugi strzał Ameyawa jeszcze gorszy od pierwszego i spokojnie strzał obronił Zapytowski. Resovia i Bytovia strzelały na zawołanie aż do ósmej serii, gdzie Zapytowski złapał w ręce futbolówkę po uderzeniu Kwiatkowskiego. Golkiper Resovii w sumie obronił cztery jedenastki i można stwierdzić, że gdyby nie on, nie byłoby awansu rzeszowian do finału baraży. W serii rzutów karnych nie popisał się za to bramkarz gospodarzy, Gostomski, który nie potrafił odczytać zawodników Resovii i rzucał się w nie ten róg co trzeba. Szkoda, bo Bytovia sprawiała wrażenie drużyny lepszej po 120 minutach gry.

GieKSa znów dała ciała

Ciężko znaleźć epitety na dzisiejsze popisy piłkarzy GKS-u Katowice. Katowiczanie na własne życzenie w ostatnich kolejkach wypisali się z bezpośredniego awansu do Fortuna 1. Ligi, a dziś nie sprostali rozpędzonej Stali Rzeszów. Piłkarze w żółto-czarnych strojach zaatakowali od początku, a po uderzeniu Adriana Błąda bramkarz Stali Wiktor Kaczorowski wybił futbolówkę nad poprzeczkę. 18-letni golkiper spisywał się rewelacyjnie, a chwilę później wybronił potężny strzał z dystansu oddany przez Grzegorza Rogalę.

Aktywni byli gospodarze, ale i goście byli blisko trafienia do siatki rywali, gdyż w 12. minucie Damian Michalik uderzył w słupek. Nagle rozpętała się burza z gwałtownie padającym deszczem, który mocno przeszkadzał w grze zawodnikom, a i widzowie oglądający mecz przed telewizorem co chwilę tracili sygnał z transmisji. Choć katowiczanie przeważali na boisku to jednak Stal zdobyła jako pierwsza bramkę. Tym razem Michalik trafił do siatki z dystansu, po tym jak futbolówka po drodze odbiła się od nogi Grzegorza Rogali i zmyliła Bartosza Mrozka. Jeszcze przed przerwą Adrian Pląskowski przymierzył głową z 14 metrów, ale minimalnie chybił. Piłkarze GieKSy, choć stwarzali więcej sytuacji sprawiali wrażenie przestraszonych stawką spotkania.

Fot. Rafał Rusek / PressFocus

I właśnie ten paraliż sprawił, że piłkarze z Katowic nie potrafili się podnieść z desek w drugiej połowie. Stal mądrze kontrowała zamysły gospodarzy. Błąd defensorów GKS-u wykorzystał Radosław Sylwestrzak, który w 62. minucie z pięciu metrów bez problemu trafił do siatki. Katowiczanie jak dzieci we mgle nie mieli pojęcia jak odpowiedzieć na ciosy Stali. Znów przypomniała się powtarzająca się reguła od kilku sezonów, że w meczach o stawkę GKS potyka się o własne nogi. Próbował choćby Arkadiusz Woźniak, Piotr Kurbiel czy Adrian Błąd, ale na posterunku zawsze był Wiktor Kaczorowski. Wynik nie uległ zmianie. GKS we frajerski sposób przegrał awans na zaplecze ekstraklasy i jeszcze przynajmniej przez rok pogra na poziomie II ligi. Stal zasłużenie awansowała dalej, choć przecież jeszcze kilka miesięcy temu nic na to nie wskazywało. Zmiana trenera i udana końcówka sezonu, a szczególnie świetny lipiec, w którym wygrali aż pięć spotkań zaprocentowała o awansie Stali do finału baraży o 1. ligę.

Tym samym wiemy, że na zaplecze ekstraklasy zawita ekipa z Rzeszowa, aczkolwiek z powodów licencyjnych będzie występować w Stalowej Woli. W piątek dojdzie do prawdopodobnie najważniejszych derbów Rzeszowa w ostatnich latach. Stawką awans do Fortuna 1. Ligi. Wydaje się, że faworytem jest będąca w gazie Stal, ale Resovia ma przewagę własną stadionu i swoją nieprzewidywalnością potrafiła pokrzyżować szyki wielu faworytom. W tym sezonie dwukrotnie padł remis – bramkowy (1:1) na stadionie Stali i bezbramkowy na obiekcie Resovii. Jak będzie tym razem? Przekonamy się już w piątek o 17:30.

WYNIKI:

Bytovia – Resovia 1:1, 6:7 w rzutach karnych (Feruga 107′ – Radulj 95′ k.)

GKS Katowice – Stal Rzeszów 0:2 (Michalik 31′, Sylwestrzak 62′)

Finał Baraży o Fortuna 1. Ligę: Resovia – Stal Rzeszów (Piątek, 17:30)

Kliknij w zdjęcie autora, by zaobserwować go na Twitterze