W Białymstoku tęsknią za przeszłością, czyli kilka słów o potencjalnym powrocie Ireneusza Mamrota

Share on facebook
Share on twitter
11.03.2018 POZNAN, UL.BULGARSKA INEA STADION PILKA NOZNA (FOOTBALL), 
LOTTO EKSTRAKLASA (LOTTO EKSTRAKLASA POLISH LEAGUE) 2017/2018
MECZ (GAME) LECH POZNAN - JAGIELLONIA BIALYSTOK 
NZ.  IRENEUSZ MAMROT TRENER / HEAD COACH 
FOTO JAKUB PIASECKI / CYFRASPORT / NEWSPIX.PL
---
Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl 
mail us: info@newspix.pl
call us: 0048 022 23 22 222
---
Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

W polskiej piłce naprawdę może wydarzyć się wszystko. Jak podaje “Przegląd Sportowy”, w przyszłym sezonie trenerem Jagiellonii Białystok najprawdopodobniej będzie… Ireneusz Mamrot. Tak, ten sam Mamrot, którego “Jaga” pożegnała ok. 1,5 roku temu. Jak do tego doszło?

Nietypowy proces wyboru

Władze Jagi raczej nie zdecydowałyby się na taki ruch, gdyby nie decyzja o podjęciu współpracy z firmą Sports Solver. Firma ta miała za zadanie znaleźć idealnego kandydata na trenera Jagi, wykorzystując przy tym dane liczbowe, a także parametry określające preferowany styl gry białostoczan. Przez długi czas przewijały się nazwiska takie jak Leszek Ojrzyński czy Adrian Gula (swoją drogą zupełnie inni trenerzy), ale ostatecznie wydaje się, że to właśnie Mamrot obejmie stanowisko trenera Jagiellonii.

Poprzez skonsultowanie wyboru szkoleniowca z firmą zewnętrzną, która zajmuje się analizą, Jagiellonia zrobiła coś, co w polskiej piłce nie ma precedensu.

Właściwy człowiek na właściwym miejscu?

I tu dochodzimy do całkiem ciekawej kwestii – jeśli raport przygotowany przez Sports Solver wskazał Mamrota jako idealnego kandydata, czy oznacza to, że jego zwolnienie było błędem?

Biorąc pod uwagę to, co działo się w Jagiellonii przez ostatnie 1,5 roku, można powiedzieć, że tak. Mamrot został zastąpiony Bułgarem Iwajło Petewem, który mógł pochwalić się lepszym CV od swojego poprzednika, ale ostatecznie nie zdołał zaszczepić swojej drużynie jakiegokolwiek pomysłu na grę.

Po Petewie przyszła kolej na Bogdana Zająca, który zawiódł na całej linii. Były asystent Adama Nawałki miał naprawić wszystko to, co nie udało się Bułgarowi. Skończyło się na tym, że zostawił Jagiellonię w jeszcze gorszym stanie.

Ani Petew, ani Zając nie zbliżyli się nawet do średniej punktowej 1,63, jaką Mamrot wykręcił w trakcie swojej ponad dwuletniej kadencji. Mało tego, w dwóch pełnych sezonach Mamrota na stanowisku trenera Jagiellonia zajęła odpowiednio drugie i czwarte miejsce. Następne dwa sezony po jego odejściu Jagiellonia zakończyła na miejscu ósmym i dziewiątym.

Cezary Kulesza podejmując decyzję o zwolnieniu Mamrota zapewne kierował się chęcią dania drużynie jakiegoś impulsu. Okazało się jednak, że stabilizacja sprawdza się lepiej, niż zmiany robione bez wyraźnego powodu. Mówiąc krótko – lepsze jest wrogiem dobrego.

Zmiany robione z głową

Trzeba pochwalić Jagiellonię za sposób, w jaki przeprowadzili poszukiwania nowego trenera. Polska piłka przyzwyczaiła nas do tego, że wybór szkoleniowca zawsze był decyzją bardzo pochopną, a już na pewno nie była to decyzja konsultowana z firmami specjalizującymi się w analizie piłki nożnej. Brało się po prostu najbardziej znane nazwisko z tych dostępnych na rynku, bez patrzenia na to, jak dany kandydat wpisuje się w strategię klubu.

Tu natomiast widzimy odejście od tego “zwyczaju”. Białóstoczanie dali sobie dużo czasu na przygotowanie właściwego rozwiązania. W efekcie mają pewność, że ich wybór poparty jest konkretną i rzetelną analizą. Ściślej rzecz ujmując, jest to po prostu logiczna decyzja.

Wiele jeszcze trzeba zmienić w polskiej piłce, ale w pewnych dziedzinach widać, że robione są postępy. Weźmy na przykład taki Śląsk Wrocław. Zwolnienie Vitezslava Lavicki było ruchem ryzykownym, ale i uzasadnionym. Władze Śląska wyznaczyły strategię rozwoju klubu, w której kluczem było stawianie na młodzież. 58-letni Czech nie realizował tego założenia, więc postanowiono go zwolnić, a w jego miejsce zatrudnić Jacka Magierę – a więc trenera, który nigdy nie bał się dawać szans młodszym zawodnikom.

Śląsk dokonał świadomego wyboru – wziął osobę, która idealnie pasowała do wyznaczonej strategii. Biorąc pod uwagę to, że Śląsk po sześciu latach wraca do eliminacji europejskich pucharów, był to wybór prawidłowy.

Czas pokaże, czy decyzje Jagiellonii będą miały podobny skutek.

Fot. Michal Kość / PressFocus
Perspektywy na przyszłość

Osobiście bardzo chciałbym, żeby drugie podejście Mamrota do pracy w Białymstoku okazało się jeszcze lepsze, niż to pierwsze.

Jeśli Mamrot faktycznie podpisze kontrakt i przywróci Jagiellonię tam, gdzie była za jego kadencji, polskie kluby będą mogły wyciągnąć z tego dwa całkiem znaczące wnioski.

Pierwszy wniosek – nie należy zwalniać trenera, nie mając pomysłu na to, co dalej. To był największy błąd, jaki Jagiellonia popełniła po zwolnieniu Mamrota. Jego następca Iwajło Petew wybierany był z myślą “a może teraz postawimy na obcokrajowca”. Z kolei następca Petewa Bogdan Zając to kolejna osoba, dla której praca trenera klubu ekstraklasowego była nauką na żywym organizmie.

Zmiany czasem są konieczne, lecz jeśli nie umiesz zastąpić swojego trenera, to go nie zwalniaj. Proste.

Drugi wniosek – polskie kluby powinny być bardziej otwarte na technologię. Nie jest tajemnicą fakt, że raport Sports Solver opiera się w dużej mierze na analizie komputerowej. Takie podejście do wyboru trenera jest w Polsce czymś absolutnie nowym, więc naturalnie nie wszystkie kluby będą od razu przekonane o zaletach tej drogi. Jeśli więc Mamrot osiągnie sukces w Jadze, będzie to też sukces samej firmy, ponieważ metody przez nią stosowane zostaną w środowisku uznane za skuteczne i godne zaufania.

Co za tym idzie, więcej klubów zdecyduje się na skorzystanie z usług tej bądź podobnej firmy, i to nie tylko w kwestii doboru trenera. Jeśli zaś eksperyment zakończy się porażką, dużo czasu minie zanim kolejny klub przekona się do takich działań.

Dlatego tak bardzo ważne jest to, jak Mamrot poradzi sobie w swoim powrocie do Białegostoku. Od tego może zależeć dużo więcej, niż tylko najbliższe miesiące Jagiellonii.

Stanisław Pisarzewski