W Białymstoku dwóch rannych – Jagiellonia remisuje z Lechią

Share on facebook
Share on twitter
202107124CSKS056-scaled

W drugim sobotnim meczu premierowej kolejki PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia Białystok podjęła u siebie Lechię Gdańsk. Czwarty raz z rzędu ujrzeliśmy jednak podział punktów.

Ostatnia kolejka poprzedniego sezonu. Lechia z szansami na europejskie puchary, jedzie do Białegostoku. W kuriozalnych okolicznościach, po błędach sędziego Krzysztofa Jakubika, zespół z Gdańska, przegrywa 1:2, tym samym tracąc nadzieję na zajęcie czwartego miejsca. Dzisiejsze spotkanie było bardzo ważne, gdyż każda drużyna chciała zacząć sezon od zwycięstwa. Jednak nie tylko z tego powodu ten mecz był wyjątkowy. Lechia chciała dobrze zacząć sezon i zemścić się za porażkę, natomiast Jaga chciała pokazać się z dobrej strony przed swoimi kibicami. Zerkając na wyjściowe składy, mogliśmy się spodziewać dobrego meczu, gdyż obie drużyny desygnowały do gry najlepsze możliwe jedenastki.  

W mecz lepiej weszli goście z Gdańska, którzy grali piłką, szukając luk w szczelnej obronie gospodarzy. Jagiellonia szukała swoich okazji po długich podaniach za linie obrony. Kibice mogli być zadowoleni z tempa w jakiej toczyła się gra. Lepsze sytuacje miała Jagiellonia, jednak brakowało jej skuteczności.  Wyróżniał się Ilkay Durmus, który hasał po lewej stronie i co rusz sprawiał problemy defensorom rywali. Dobrze współpracował z Conrado. 

Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 25. minucie – po dośrodkowaniu z głębi pola Łukasz Zwoliński oddał strzał głową, który sprawił kłopoty Dziekońskiemu. Lechia próbowała atakować prawym skrzydłem szukając Ceesaya, jednak nie wynikło z tego nic konkretnego.  Po obiecującym pierwszym kwadransie tempo gry spadło, piłka krążyła między zawodnikami bardzo powoli, generalnie źle się na to patrzyło.  Pierwsza połowa była wyrównana, jednak gra głównie toczyła się w środku boiska, daleko od każdej bramki. 

Druga część spotkania rozpoczęła się bardzo podobnie jak pierwsza. Lechia dużo grała piłką, Jagiellonia była wycofana na własnej połowie i czekała na kontrataki. Świetnie funkcjonowała współpraca pomiędzy Conrado a Durmusem. W 51. minucie po błędzie Pazdana, którego przeskoczyła piłka, oraz po rajdzie Ceesaya i jego dośrodkowaniu, Łukasz Zwoliński wpakował piłkę do siatki. Z przebiegu gry gdańszczanie zasłużyli sobie na taki obrót spraw. Podopieczni Piotra Stokowca długo nie nacieszyli się prowadzeniem, gdyż trzy minuty później, po asyście Cernycha, bramkę zdobył Jesus Imaz, który posłał piłkę w długi róg bramki strzeżonej przez Alomerovicia. 

Po zdobyciu bramki gospodarze napędzani przez swoich fanów zepchnęli Lechię do defensywy. Na kilka ciepłych słów zasługuje Martin Pospisil, który był motorem napędowym “Dumy Podlasia”. Warto pochwalić obrońców Jagielloni, którzy posyłali genialne długie podania za linię obrony, a po nich Jaga dochodziło do dobrych sytuacji. 

W 71. minucie Jesus Imaz oddał bardzo groźny z dystansu, który „na raty” obronił Alomerović. Jagiellonia była coraz bardziej groźna i pachniało bramką dla gospodarzy. Do głosu w końcu doszła Lechia, która mogła wyjść na prowadzenie po centrostrzale Żukowskiego. Błąd w tej akcji popełnił Xavier Dziekoński, który obserwował niczym astronom gwiazdy piłkę, która musnęła poprzeczkę. Kilka błędów popełnił również Błażej Augustyn trący piłkę w okolicach pola karnego, wdawał się w nieodpowiedzialne dryblingi. 

W 85. minucie, nerwy puściły zawodnikom obu zespołów, a dokładnie Conrado i Prikrylowi, którzy zostali ukarani przez sędziego Kwiatkowskiego żółtymi kartonikami. W doliczonym czasie gry gospodarze wyprowadzili kontratak. Pospisil dośrodkował w pole karne, do strzału doszedł debiutant, Andrzej Trubeha, i oddał świetny strzał głową, jednak jeszcze lepszą paradą popisał się bramkarz „Biało-Zielonych”. W ostatniej akcji meczu ukraiński napastnik miał sytuację na strzelenie zwycięskiego gola, jednak chybił. 

To było spotkanie dwóch połów. Pierwsza bardzo przeciętna, druga emocjonująca. Obie strony miały swoje lepsze i gorsze momenty w tym meczu. Remis wydaje się być najbardziej sprawiedliwym wynikiem. 

Jagiellonia Białystok – Lechia Gdańsk 1:1

Jagiellonia Białystok: Xavier Dziekoński- Michał Pazdan, Israel Puerto, Błażej Augustyn, Bojan Nastić ( Bartłomiej Wdowik 82’)- Taras Romanchuk, Martin Pospisil- Tomas Prikryl, Jesus Imaz, Przemysław Mystkowski (Karol Struski 56’) –  Fedor Cernych ( Andrzej Trubeha 56’)

Lechia Gdańsk: Zlatan Alomerovic- Bartosz Kopacz, Michał Nalepa, Mario Maloca, Ilkay Durmus (Maciej Gajos 81’)- Jakub Kałuziński ( Jan Biegański 61’), Tomasz Makowski, Jarosław Kubicki- Conrado, Łukasz Zwoliński ( Flavio Paixao 80’), Joseph Ceesay ( Mateusz Żukowski 68’)

MVP: Jesus Imaz (Jagiellonia)

Żółte kartki: Fedor Cernych, Tomas Prikryl, Conrado

Stadion: Stadion Miejski w Białymstoku

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski

Jakub Skorupka

fot. jagiellonia.pl