Po ostatnich wydarzeniach wokół Legii chyba nikt nie spodziewał się, że warszawiacy tak łatwo uporają się z grającym na średnim poziomie Zagłębiem. Tymczasem gospodarze zwyciężyli aż 4-0, a trener Aleksandar Vuković zanotował fantastyczny powrót do drużyny.
Dwa ciosy od Lopesa
Na Łazienkowskiej od pierwszych minut spotkania panowała grobowa atmosfera, a to za sprawą kibiców Legii, którzy zawiesili doping dla swoich piłkarzy. Na boisku za wiele się nie działo, jednak z czasem podopieczni Vukovicia zaczęli się rozkręcać. W 26. minucie cudownym podaniem popisał się Bartosz Slisz, który zagraniem w stylu Josue, obsłużył Rafaela Lopesa. Portugalczyk tylko dołożył stopę i Legia wyszła na prowadzenie. Kilka minut później były snajper Cracovii wpisał się na listę strzelców po raz drugi, gdy strzałem głową po dośrodkowaniu Yuriego Ribeiro pokonał Hładuna. Legioniści po raz pierwszy od czasu wrześniowego spotkania z Górnikiem Łęczna prowadzili w meczu dwiema bramkami i tego prowadzenia już nie oddali.
Szybko przypieczętowane zwycięstwo
Po przerwie Mistrzowie Polski wyprowadzili kolejne dwa szybkie ciosy. Najpierw do siatki trafił Tomas Pekhart, a potem strzałem głową od poprzeczki wynik potyczki na 4:0 podwyższył Mateusz Hołownia. Przy obu bramkach asystował Josue, który rozegrał bardzo dobre spotkanie w środowy wieczór. Podopiecznym Dariusza Żurawia tego wieczoru zdecydowanie brakowało skuteczności. Jeszcze w pierwszej połowie świetnym refleksem wykazał się Artur Boruc, a w drugiej Lubinianie potrafili obić słupek trzy razy w jednej akcji i ostatecznie nie trafić do siatki. Szczęście tym razem uśmiechnęło się do Legii.
Na szczególną uwagę za ten mecz zasługują napastnicy Legii, którzy wreszcie przełamali niemoc strzelecką. Dla Lopesa były to pierwsze gole od sierpnia tego roku, kiedy to Portugalczyk trafił w konfrontacji z Wartą Poznań. W tym samym spotkaniu bramkę zdobył również Tomas Pekhart, któremu po drodze do siatki udało się trafić jeszcze w przegranym starciu z Lechią Gdańsk (1:3). Na pochwałę zasłużył także środek pola Legionistów. Świetnymi asystami popisali się Slisz i Josue, a Bartek Ciepiela rozegrał swój najlepszy mecz w barwach Legii. Był aktywny, zaliczył kilka istotnych odbiorów i nie bał się piłki. Cała Legia w pierwszej połowie grała na większej intensywności niż do tej pory. No i na efekty nie musieliśmy długo czekać. Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, lecz trzeba przyznać, że Vuković nie mógł sobie wymarzyć lepszego początku gaszenia pożaru na Łazienkowskiej. A przecież ledwo wczoraj poprowadził pierwszy trening.
Na drugim biegunie w tym meczu znalazło się Zagłębie. Podopieczni Dariusza Żurawia przegrali aż sześć z ostatnich siedmiu spotkań. Jeszcze przed przerwą stracili swojego kapitana Łukasza Porębę, który opuścił murawę z silnym bólem głowy po jednym ze starć. Lubinianie do przerwy mogli mieć jeszcze nadzieję na odwrócenie losów spotkania, jednak tuż po niej zostali brutalnie rzuceni na deski, z których już się nie podnieśli. Zespół kompletnie nie radził sobie z przecinaniem dośrodkowań, a Legia skrzętnie to wykorzystała.
W tym roku Zagłębie zmierzy się jeszcze z rozpędzonym Górnikiem Łęczna, a Legionistów na zakończenie rundy czeka mecz przyjaźni z Radomiakiem. Warszawiacy dzięki dzisiejszej wygranej wydostali się ze strefy spadkowej, mimo tego obie drużyny potrzebują punktów jak tlenu, a ewentualne zwycięstwa mogą poprawić panujące nastroje przed przerwą zimową.
Legia Warszawa — Zagłębie Lubin 4:0 (2:0)
Bramki: 26’, 39′ Rafa Lopes, 49’ Tomas Pekhart, 53’ Mateusz Hołownia
Żółte kartki: Bartłomiej Ciepiela, Tomas Pekhart (Legia)
Legia: Artur Boruc – Maik Nawrocki, Mateusz Wieteska, Mateusz Hołownia – Mattias Johansson (57’ Lirim Kastrati) Bartosz Slisz, Josue (71’ Jurgen Celhaka), Bartłomiej Ciepiela (52’ Andre Martins), Yuri Ribeiro, – Rafa Lopes (57’ Szymon Włodarczyk), Tomas Pekhart (71’ Ernest Muci)
Zagłębie: Dominik Hładun, Aleksandar Pantić, Lorenco Simić (67’ Kacper Lepczyński), Kamil Kruk – Kacper Chodyna (67’ Jakub Wójcicki), Łukasz Poręba (33’ Daniel Dudziński), Jakub Żubrowski (82’ Ilya Zhigulev), Adam Ratajczyk, Łukasz Łakomy (67’ Kacper Podliński) – Patryk Szysz, Sasa Zivec
Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)
MVP: Rafa Lopes
Daniel Brudzyński