Po tym, jak 18-letnia Weronika Araśniewicz została wykupiona z Barcelony przez VFL Wolfsburg, z obozu wicemistrzyń Niemiec płynęły sygnały, że Polka zostanie częścią pierwszej drużyny. Debiut przyszedł już przy pierwszej możliwej okazji – we wczorajszym meczu o Superpuchar Niemiec.
Polka pokazywała swój talent już w bardzo młodym wieku – gdy miała zaledwie 15 lat nie tylko grała, ale i strzelała bramki w barwach Diamentów Warszawa. Takie występy nastolatki zwróciły uwagę wielu skautów, a ostatecznie pomocniczka przeszła do FC Barcelony. Tam była częścią drużyny rezerw, z której została wypożyczona w zeszłym sezonie właśnie do Wolfsburga. W rezerwach Wilczyc zagrała 15 meczów, w których zdobyła 4 bramki, a wicemistrzynie Niemiec postanowiły zatrzymać piłkarkę na stałe u siebie.
3-krotna reprezentantka Polski podpisując 2-letni kontrakt z zespołem VFL Wolfsburg została też przeniesiona z rezerw do pierwszej drużny. Debiut Polki był spodziewany, ale pozytywnym zakoczeniem było wyjście przez nią w pierwszym składzie otwierającego sezon spotkania o Superpuchar Niemiec z Bayernem Monachium. Weronika Araśniewicz wyszła w pierwszej jedenastce u boku takich piłkarek jak chociażby olimpijskie medalistki Svenja Huth czy Janina Minge. W samym meczu obyło się bez niespodzianki – Bayern wygrał 3:0, ustalając wynik chwilę po przerwie. Araśniewicz zagrała 63 minuty i możemy śmiało przypuszczać, że wraz z postępem sezonu liczba tych minut będzie tylko się zwiększać.
Patryk Chyła/fot. VFL Wolfsburg