Uroczyście ogłaszamy: Zagłębie w końcu wróciło na dobre tory!

Share on facebook
Share on twitter
zaglebie-lubin-wisla-krakow

Najstarsi górnicy w Lubinie pamiętają, kiedy ostatni raz kiedy Zagłębie wygrało trzy razy z rzędu. Na szczęście, ,,Miedziowi” przypomnieli, że od dziś trzeba przestawić licznik od nowa. Zespół Martina Seveli w przekonywujący sposób pokonał Wisłę Kraków 4:1. I tak jak Zagłębie po miesiącach nierównej gry w końcu wróciło na dobre tory, tak Wisła Kraków balansuje na granicy marazmu.

Podopieczni trenera Martina Seveli podbudowani ostatnim zwycięstwem w Mielcu podejmowali na własnym stadionie zespół Wisły Kraków. ,,Biała Gwiazda” w ostatnich meczach nie prezentuje się najlepiej, a jedyne punkty udało jej się zdobyć – podobnie jak Miedziowym – w spotkaniu ze Stalą. Środowa rywalizacja miała więc znaleźć odpowiedź na pytanie, komu bardziej należy się miejsce w grupie spadkowej.

Już pierwsze minuty pokazały, że nie będzie to łatwy mecz zarówno dla jednych jak i drugich. Na samym początku sędzia musiał ostudzić zapędy zawodników i w 4. minucie ukarał żółtym kartonikiem gracza Wisły, Nikolę Kuveljicia. Mimo wyrównanej gry, to piłkarze Petera Hyballi zdołali wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niefortunnie interweniował Balić, który skierował piłkę głową wprost do bramki Hładuna. Czarnogórzec w tym sezonie ma wielkiego pecha – dwa miesiące temu również zaliczył trafienie samobójcze, konkretnie w meczu z Rakowem.

Zagłębie jednak nie dawało za wygraną i raz po raz stwarzało zagrożenie pod bramką Lisa. Dość przyzwoicie wyglądał w tym spotkaniu Kacper Chodyna. Młodzieżowiec stwarzał sobie liczne okazje i próbował strzelać z dystansu. Przełamanie Miedziowych musiało w końcu nastąpić i istotnie tak się stało. Autorem pierwszej bramki dla zespołu z Lubina okazał się być Karol Podliński. Napastnik mierzonym strzałem zza pola karnego zaskoczył bezradnego Mateusza Lisa.

W drugiej połowie zawodnicy Seveli poszli za ciosem i choć w pierwszych minutach drugiej połowy ich działania nie przynosiły jeszcze efektów, tak wszystko zmieniło się po upływie 70. minuty meczu. To właśnie wtedy fatalny w skutkach błąd popełnił golkiper Wisły. Futbolówkę zgrywał głową do Lisa jeden z defensorów Białej Gwiazdy, ale zrobił to na tyle nieumiejętnie, że bramkarz musiał gonić za nią, by złapać ją jeszcze przed linią końcową. Do wyplutej przed siebie piłki dopadł Patryk Szysz, który zachował należyty spokój. Piłka po jego strzela przeszła pomiędzy nogami Lisa i zatrzepotała w siatce.

Dwie minuty później Miedziowi prowadzili już 3:1. Fenomenalnym uderzeniem z rzutu wolnego z około 25 metrów popisał się Filip Starzyński. Strzał „Figo” był dopracowany w każdym calu i wylądował w lewym okienku bramki Wisły. Nie był to jednak koniec, bo dziesięć minut później na boisku pojawił się Samuel Mraz. Można powiedzieć, że Słowak wreszcie się przełamał. Wyraźnie zmęczeni goście nie nadążyli za pędzącym lewą flanką Dejanem Draziciem, który wyłożył Mrazowi piłkę jak na tacy. Napastnik przełożył ją sobie na swoją lepszą, prawą nogę i ustalił wynik spotkania.

Zagłębie, dzięki trzeciemu zwycięstwu z rzędu, awansowało na 7. miejsce w tabeli. Jeszcze kilka tygodni temu wszyscy skreślili ,,Miedziowych” w rywalizacji o 4. miejsce, które może dać występ w Conference League. Z punktem straty do czwartego Piasta, Zagłębie w takiej dyspozycji, nie jest na straconej pozycji.

Peter Hyballa i jego Biała Gwiazda już raczej na to szans nie mają, ale można rzec, że raczej zobaczymy Wisłę w przyszłym sezonie w Ekstraklasie. Jej przewaga nad ostatnim Podbeskidziem wynosi siedem oczek. Potknięcie z Miedziowymi jeszcze niczego nie przesądza, ale trener jak i zawodnicy zespołu z Krakowa powinni wyciągnąć z tego spotkania stosowne wnioski.

Zagłębie Lubin – Wisła Kraków 4:1 (1:1)

Bramki: Podliński 35’, Szysz 72’, Starzyński 74’, Mraz 87’ – Balić 16’ (sam.)

Zagłębie: Hładun – Balić, Crnomarković, Kruk, Chodyna – Żubrowski (60. Łakomy), Drazić, Bashkirov, F. Starzyński, Szysz (89. Ratajczyk) – Podliński (85. Mraz)

Trener: Martin Sevela

Wisła: Lis – Sadlok, Kone, Burliga – Szot (46. Szota), Kuveljić, Zhukov (84. Boguski), P. Starzyński (90. Błaszczykowski), Yeboah, Savić (79. Buksa) – Brown Forbes (79. Medved)

Trener: Peter Hyballa

Żółte kartki: Drazić, Żubrowski – Kuveljić, Zhukov, Brown Forbes, Buksa

Sędzia: Łukasz Kuźma (Białystok)

Piotr Sornat