Mistrzostwa Europy już za pasem, a właściwie w każdym z nas budzi się chęć dopingowania swoich rodaków oraz reprezentacji, do których żywimy sympatię czy też wiąże nas z nimi pewnego rodzaju sentyment. Ostatnie lata potwierdzają, że praktycznie na każdym wielkim turnieju pojawia się jakby znikąd zespół, który zagradza ścieżkę do finału jednemu z faworytów. Trudno się zatem nie zgodzić ze stwierdzeniem, że nadchodzące EURO nie wyłamie się ze schematu.
W skrócie – każda drużyna ma równe szanse. Wszystko zależy od odpowiedniego przygotowania i nastawienia mentalnego, na który tak ogromny nacisk kładą selekcjonerzy. Oczywiście, przed każdą imprezą pokroju ME czy MŚ z nory wychodzą „eksperci” od siedmiu boleści, ale tak naprawdę nie da się przewidzieć obrotu spraw. Nie wybiegając aż tak daleko w przeszłość, kto tak naprawdę spodziewał się Chorwatów w finale MŚ w Rosji? Kto by przypuszczał, że Walia w 2016 roku będzie grała w półfinale przeciwko przyszłym Mistrzom Europy? Komu do głowy przyszłoby to, że Kostaryka dojdzie do ćwierćfinału MŚ, po drodze eliminując Włochów?! Innymi słowy – w „jasnowidzenie” może bawić się każdy, ale nie należy zapominać o tym, żeby swoje domysły podpierać solidnymi, merytorycznymi argumentami.
Grupa A – Turcja
Właśnie jednym z nich może być fenomenalna forma Buraka Yilmaza, który stanie przed zadaniem popchnięcia swojego kraju do fazy pucharowej. Napastnik Lille w tym sezonie trafił do siatki 16 razy w 28 meczach i niewątpliwie przyczynił się do zdobycia przez Les Dogues mistrzostwa Francji. Za 35-latkiem przemawia także ogromne doświadczenie. Co innego można powiedzieć o innych formacjach. W obronie na lidera może wyrosnąć gracz Liverpoolu, Ozan Kabak. Młody Turek ma się od kogo uczyć. Razem z nim parę stoperów będzie zapewne tworzyć Caglar Soyuncu. W pogotowiu jest także 23-letni zawodnik Juventusu, Merih Demiral, a w bramce prawdopodobnie zagra Ugurcan Cakir.
Mówiąc całkowicie szczerze – na papierze wygląda to znakomicie. Sądzę, że reprezentacja Turcji może sprawić ogromną niespodziankę i utrzeć nosa nie tylko Szwajcarom i Walijczykom, ale także Italii, która jak wiemy, na wielkich turniejach gra w kratkę. Jeszcze nie tak dawno Turcy byli w stanie ograć Holandię w eliminacjach do Mistrzostw Świata, więc jeżeli tylko Yilmaz i spółka utrzymają swoją świetną dyspozycję, będą w stanie wyjść z grupy, a może i nawet awansować do półfinału. Kluczowy będzie dla nich mecz otwarcia.
Grupa C – Macedonia Północna
Macedończycy w barażach pokonali skromnie Gruzję 1:0 i po raz pierwszy w historii awansowali do finałów Mistrzostw Europy. Nie wiadomo, czego można się po nich spodziewać. Goran Pandev i cała reszta przez wielu są skazywani na pożarcie. Mimo wszystko jednak w ich szeregach grają naprawdę utalentowani zawodnicy reprezentujący barwy drużyn z TOP5 lig europejskich. Można wymienić w tym miejscu m.in. Enisa Bardhiego z Levante czy Ezgjana Alioskiego, zawodnika Leeds. Trzeba też wspomnieć o tym, że grali oni razem z reprezentacją Polski dwukrotnie w eliminacjach. Wówczas szczególnie ciężki dla nas był mecz w Skopje, gdzie wygraliśmy po bramce Krzysztofa Piątka. To pokazuje, że Macedonia Północna potrafi nawiązać walkę i grać jak równy z równym.
Podopieczni Igora Angelovskiego uczą się na błędach. Nadchodzące EURO będzie dla nich okazją do rewanżu z Austriakami. Jeżeli uda im się urwać z nimi choćby oczko, a później ponownie zapunktować w meczu z nieco odmłodzoną Ukrainą, a nawet Holandią, będzie to spory sukces. Nie oferowałbym jednak wyroków, że dojdą dalej niż 1/8 finału, ale myślę, że jak na debiutanta to i tak będzie dobry wynik.
The signs of a much improved nation were also evident in the normal Euro 2021 qualifying route. Macedonia achieved a record 3rd place finish in a 6 team group, after pushing Austria and Poland to the brink pic.twitter.com/jhbc64WL8i
— International Football Fanpage (@Footie_Matters) June 1, 2021
Grupa D – Szkocja
W tym przypadku nie można nie wspomnieć o pamiętnym wieczorze z Glasgow z 2015 roku, kiedy Robert Lewandowski w ostatniej akcji meczu wpakował piłkę do siatki po szczęśliwym podaniu Kamila Grosickiego z rzutu wolnego. Już wtedy Szkoci napsuli nam sporo krwi, a w tym roku mogą zrobić to samo kolejnym oponentom. Po samej kadrze Szkocji widać, że na przestrzeni tych kilku lat wykreowane zostały nowe gwiazdy. Szczególnie ważnymi pozycjami są boki obrony. O klasie Andrew Robertsona czy Kierana Tierneya można się rozwodzić godzinami. Środek pola jest równie dobrze zabezpieczony przez m.in. zbierającego znakomite noty po finale Ligi Europy Scotta McTominaya. Choć Czerwone Diabły nie wygrały decydującego starcia, młody Szkot, jak to mają wszyscy Szkoci w swoim zwyczaju, walczył do upadłego. To może być właśnie największa zaleta podopiecznych Steve’a Clarke’a.
\W mojej opinii szkoci są w stanie na spokojnie pokonać Czechów, a nawet włączyć się w walkę o drugie miejsce z Chorwacją. Wicemistrzowie Świata zdecydowanie spuścili z tonu od 2018 roku, dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby to właśnie Szkocja uplasowała się za plecami Anglików w grupie D. Gdyby tak było, to kto wie – może w 1/8 finału zagraliby razem z Polakami na Parken w Kopenhadze? Powtórka z rozrywki mile widziana.
Scotland boss Steve Clarke vows to go on the ‘front foot’ at Euro 2020 https://t.co/289BKhq756 pic.twitter.com/XIsbAOOTMB
— EveningExpress Sport (@ee_sport) June 6, 2021
Grupa E – Szwecja
Na drodze do rewanżu ze Szkotami może nam jednak stanąć nasz grupowy rywal, czyli Szwecja. Ekipa Trzech Koron od zawsze była dla nas trudnym przeciwnikiem i choć zmaga się z problemami kadrowymi, spotkanie z nią nie będzie wcale łatwą przeprawą dla Biało-Czerwonych. Co prawda na EURO prawdopodobnie nie wystąpi największa gwiazda, Zlatan Ibrahimović, ale zagrożenie może nadejść ze strony, choćby perspektywicznego, Alexandra Isaka. Napastnik Realu Sociedad ma znakomite warunki fizyczne, dynamikę oraz świetny sezon za sobą w lidze hiszpańskiej. W 34 spotkaniach zdobył 17 bramek i zanotował 2 asysty.
Nieco słabiej prezentuje się za to defensywa, w której główną rolę będzie odgrywał stoper Manchesteru United, Victor Lindelof. Będzie on wspomagany przez leciwych, ale doświadczonych kolegów. Może im zabraknąć jednak kondycji w końcowych minutach. Mimo wszystko, jeśli 21-letni Isak rozstrzela się na dobre, a Szwedzi wytrzymają pełne 90 minut ze szczelną obroną, nie widzę przeszkód, by to oni awansowali bezpośrednio do fazy pucharowej, a Polacy nieco szczęśliwie, z trzeciego miejsca.
Sweden Euro 2020 squad guide: Full fixtures, group, ones to watch, odds and more https://t.co/StqBdQhK00 pic.twitter.com/SNs42jAZ3u
— SPORTS CIRCUS INT. (@SPORTSCIRCUSINT) June 3, 2021