Trzeci bezbramkowy remis Rakowa z rzędu. „Show” skradł… flamaster

Share on facebook
Share on twitter
2021.08.05 Bielsko Biala 
Pilka nozna Liga Konferencji Europy 2021/2022 
Rakow Czestochowa - Rubin Kazan 
N/z Silvije Begic Oliver Abildgaard Filip Uremovic
Foto Tomasz Kudala / PressFocus

2021.08.05 Bielsko Biala 
Football UEFA Europa Conference League season 2021/2022
Rakow Czestochowa - Rubin Kazan 
Silvije Begic Oliver Abildgaard Filip Uremovic
Credit: Tomasz Kudala / PressFocus

Po ciężkim, lecz zwycięskim dwumeczu z Suduvą Mariampol, na drodze Rakowa stanął utytułowany Rubin Kazań. Niemniej, jak to mówi przysłowie, nie taki wilk straszny jak go malują. Wielkie marki mają to do siebie, że często może dojść do kompromitacji z ich udziałem. Dokładnie taka miała miejsce w Bielsku-Białej, a dokładniej w przerwie bezbarwnego meczu trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy.

Pierwszą okazję w tym spotkaniu stworzyli sobie gracze Marka Papszuna. W porę jednak w swojej szesnastce zareagował jeden ze stoperów Rubina. Chwilę później bohater dwumeczu z Suduvą – Vladan Kovacević – mógł sprezentować bramkę gościom. Futbolówka, która dostała poślizgu na zmoczonej deszczem murawie, odskoczyła golkiperowi Rakowa, ale na szczęście wyszła jedynie na rzut rożny. Nerwowość Polaków utrzymywała się w dalszym ciągu. O ile w ofensywie wszystko wyglądało dość dobrze, tak w grze obronnej wicemistrzowie Polski nie byli zbyt pewni.

Przez większość czasu walka toczyła się na prawej flance Rakowa. Najjaśniejszymi ogniwami w obu zespołach byli Mateusz Wdowiak oraz Khvicha Kvaratskhelia. Polak wyglądał znakomicie, ale brakowało mu wykończenia bądź też „wypieszczenia” ostatniego podania. 20-letni Gruzin z kolei wypracował sobie niemal stuprocentowa sytuację w 16. minucie meczu. Jego intencje, choć co prawda na raty, wyczuł Kovacević.

Leonid Slutski, widząc zaangażowanie Wdowiaka w grę Rakowa, musiał błyskawicznie zareagować. Szkoleniowiec gości zmuszony był do wykonania zmiany jeszcze przed upływem dwudziestej minuty. Na boisku pojawił się doświadczony Vladislav Ignatjev. Zastąpił on Aleksandra Zueva, który nabawił się lekkiego urazu i nie był w stanie kontynuować gry. Na dodatek dziesięć minut później także z powodu kontuzji musiał zejść były gracz Zenitu Sankt Petersburg, Oleg Shatov. Nie zmieniło to jednak praktycznie nic w grze rosyjskiej drużyny.

Lekko wycofany Raków czyhał na kontrę, a Rubin dłużej utrzymywał się przy piłce. Większe posiadanie piłki to jednak nie wszystko. Rosjanie za wszelką cenę starali się finalizować swoje akcje strzałami z dystansu. Oba zespoły w pierwszej części spotkania nie potrafiły jednak przechylić szali na swoją stronę, ale remisowy rezultat zwiastował równie interesującą drugą połowę.

W przerwie natomiast mieliśmy kuriozalną sytuację. Jeszcze w pierwszych czterdziestu pięciu minutach z tyłu koszulek zawodników Rubina zaczęły odpadać numery, więc Rosjanie postanowili… dopisać je sobie flamastrem w szatni. Nie oszukujmy się – takie zachowanie nie przystoi klubowi tak wysokiej rangi, który walczy o udział w rozgrywkach europejskich. Sędzia oczywiście nie dopuścił gości do gry w trykotach z „nowymi” numerami i nakazał ich wymianę.

Zamieszanie nieco zdeprymowało przyjezdnych. Na tyle, że chwilę po zmianie stron sfaulowali oni niedaleko szesnastki jednego z piłkarzy Rakowa. Do rzutu wolnego podszedł naturalnie Ivi Lopez, ale na drodze do szczęścia Hiszpanowi stanął mur. Ożywiło to nieco podopiecznych Slutskiego, którzy po raz kolejny starali się przechytrzyć bramkarza Rakowa z dystansu. Kovacević jednak był czujny, meldował się za każdym kolejnym razem na posterunku i nie dał się pokonać już do samego końca. Tak samo jak jego kolega po fachu, Jurij Dyupin.

Jednym słowem – mecz do zapomnienia. Raków trzeci mecz z rzędu remisuje 0:0 i wszystko rozstrzygnie się w rewanżu w Kazaniu. Marek Papszun musi znaleźć receptę na lepszą grę swojego zespołu i przede wszystkim – na skuteczność. Nie można polegać jedynie na świetnej dyspozycji Kovacevicia. Nie zapominajmy o tym, że bez strzelania goli nie da się wygrać meczu, a marna skuteczność zdaje się być aktualnie największą bolączką częstochowian.

Raków Częstochowa – Rubin Kazań 0:0 (0:0)

Raków: Kovacević – Arsenić, Niewulis, Tudor – Kun, Papanikolaou (77. Szelągowski), Poletanović, Wdowiak (67. Długosz) – Ivi, Gutkovskis (67. Guedes), Cebula (82. Musiolik)

Trener: Marek Papszun

Rubin: Dyupin – Zotov, Uremović, Begić, Zuev (18. Ignatjev) – Jevtić (84. Musaev), Abildgaard, Shatov (29. Kostyukov) – Haksabanović, Despotović, Kvaratskhelia (84. Bakaev)

Trener: Leonid Slutski

Żółte kartki: Poletanović, Papanikolaou, Arsenić, Kun, Papszun (poza boiskiem) – Kostyukov

Sędzia: Joao Pinheiro

Piotr Sornat