Trener i kapitan Lecha są zgodni. „Zrobimy wszystko, by zagrać w Lidze Mistrzów”

Ishak.jpg

Odebranie trofeum za wygranie Ekstraklasy, przemarsz ulicami Poznania, feta mistrzowska – piłkarze i sztabowcy Lecha Poznań byli ostatnio dość zajęci. Weekend wielkiej radości minął i nadszedł czas na to, by podsumować ten sezon. Do trenera Nielsa Frederiksena i kapitana Kolejorza Mikaela Ishaka dołączyli Leo Bengtsson i Wojciech Mońka, którzy w czwórkę odpowiedzieli na pytania dziennikarzy podczas media day.

Zawodnicy pojawili się w poniedziałkowy poranek w Sali Legend na stadionie przy ulicy Bułgarskiej w dobrych humorach i to samo można powiedzieć o trenerze Lecha. Wprawdzie Leo Bengtsson wyglądał na trochę zmęczonego trudami sobotniej fety, ale że była ona większa niż te, których wcześniej był częścią zdobywając mistrzostwa Szwecji z BK Hacken i Cypru z Arisem Limassol, należy mu wybaczyć. Pozostała trójka jeszcze dziś wybierze się do Warszawy, gdzie weźmie udział w gali PKO Bank Polski Ekstraklasy. Wojciech Mońka nominowany jest w kategorii najlepszego obrońcy, Mikael Ishak – najlepszego napastnika, a Niels Frederiksen – najlepszego trenera.

Niels Frederiksen został pierwszym trenerem, który obronił tytuł mistrzowski od czasu Macieja Skorży i jego pracy w Wiśle Kraków.

N. Frederiksen: „Jedyne czego żałuję, to meczów domowych w Europie”

Szkoleniowiec Lecha był centralną postacią sukcesu, jakim była obrona mistrzostwa Polski, a po tym jak przedłużył kontrakt w Poznaniu pokazał, że może tu zbudować projekt na wiele lat. Duńczyk został zapytany między innymi, co sprawiło, że drużynie udało się po raz drugi z rzędu wygrać ligę. – Najważniejsze w osiągnięciu tego sukcesu było połączenie jakości, jaką mamy w drużynie, ze spójnością. Wszyscy mieliśmy jeden cel, chcieliśmy go razem osiągnąć i wiedzieliśmy jak to zrobić, dlatego nam się to udało – powiedział Frederiksen. Choć przed chwilą zespół cieszył się przecież ze zdobycia kolejnego trofeum, to trener już miał konkretną wizję na to, co w jego drużynie może działać lepiej w przyszłym sezonie. – Mamy jeszcze wiele do poprawienia. Straciliśmy w tym sezonie za dużo bramek, bez dwóch zdań. Możemy jeszcze poprawić swój pressing, być lepsi z piłką przeciwko zespołom, które bronią się nisko. W wielu aspektach możemy być lepsi.

Nie mogło zabraknąć oczywiście tematu Ligi Mistrzów, w kwalifikacjach której zagra Lech Poznań. Kibice Kolejorza patrzą na potencjalny awans do fazy ligowej z nadzieją, szczególnie że klub dzięki swojemu rankingowi będzie rozstawiony do końca eliminacji. Niels Frederiksen postanowił jednak ostudzić trochę nastroje. – Wiemy, że droga do Ligi Mistrzów będzie trudna. Musimy wyjaśnić sobie jedną rzecz – to że będziemy rozstawieni, nie znaczy, że będzie łatwo. Możemy przecież wylosować drużynę nierozstawioną, której wartość rynkowa jest dwukrotnie większa od naszej. Oczywiście, zrobimy wszystko, by się zakwalifikować do Ligi Mistrzów, mamy do tego lepszą pozycję niż rok temu, ale nadal będzie to trudne – stwierdził duński trener. Został on też zapytany o to, czy żałuje czegoś mimo tak dobrego sezonu i jak się okazało, odpowiedź też miała związek z pucharami. – Jedyne w tym sezonie, czego żałuję, czy może bardziej co bym zmienił, to nasze mecze domowe w europejskich pucharach. Odpadliśmy po dwumeczu, który przegraliśmy przed własną publicznością. Mogliśmy to rozegrać bardziej sprytnie – byliśmy zbyt skoncentrowani na zwycięstwie, zamiast zagrać na remis z myślą, że przeciwko dobrym drużynom lepiej szło nam na wyjazdach.

Mikael Ishak: „Liga Mistrzów byłaby spełnieniem marzeń”

Szwedzki napastnik stał się pierwszym kapitanem Lecha, który poprowadził zespół do trzech mistrzostw kraju, w tym dwóch z rzędu. Zawodnik został zapytany, czy czuje się już w związku z tym legendą klubu. – Nie wiem, staram się nad tym nie zastanawiać. Cieszę się że mogę robić dobre rzeczy dla zespołu i z nim. Pewnie gdy skończę karierę łatwiej będzie mi o tym pomyśleć, ale to na razie się nie wydarzy – z uśmiechem oznajmił Ishak. Były reprezentant Szwecji podsumował też ten sezon w wykonaniu Lecha z perspektywy kogoś, kto jest w tym klubie już od 6 lat, po tym jak został zapytany o symbol drużyny w tym sezonie. – Powiedziałbym, że mentalność. Często potrafiliśmy się podnieść po porażce. Czasami jeśli przegrasz jeden mecz, wypadasz z gry. W takich sezonach jak ten, najdziwniejszym od kiedy tu jestem, na końcu wygrywa najsilniejszy – i właśnie w tym pokazaliśmy naszą mentalność.

Mikael Ishak nie szczędził też pochwał trenerowi drużyny. – Myślę, że Niels Frederiksen to najlepszy trener jakiego miałem w Lechu na równi z Maciejem Skorżą. Wie jak rozmawiać z zawodnikami, jest bardzo inteligentny. Dzięki temu mam łatwiej jako kapitan, bo zawsze wie, w które tony uderzyć, by dostać się do piłkarzy – opowiedział o swojej relacji z Duńczykiem jako kapitan zespołu. Nie zabrakło też pytań o europejskie puchary i walkę w eliminacjach LM na początku przyszłego sezonu. – Gra w Lidze Mistrzów byłaby spełnieniem marzeń, myślę że dla wszystkich tutaj. Musimy oczywiście być pokorni, bo tam też czekają duże marki, które mocno pracowały by tam się znaleźć. Jesteśmy na dobrej drodze, by dokonać czegoś pięknego, ale musimy pokazać jakość, a może szczęście w losowaniu też nam pomoże.

Wojciech Mońka w maju nie tylko pisał matury, ale też jako jeden z najlepszych obrońców ligi został podwójnym mistrzem Polski.

Wojciech Mońka: „Podchodzę do plotek z dystansem”

Wojciech Mońka mimo zaledwie 19 lat stał się nie tylko podstawowym obrońcą mistrzowskiej drużyny Lecha, ale też jednym z najlepszych w całej Ekstraklasie. W przestrzeni medialnej pojawiły się różne informacje sugerujące potencjalne ruchy transferowe nastolatka, które postanowił skomentować. – Staram się podchodzić do tego z dystansem. Najważniejsze jest to, co jest tu w klubie, co mówi trener, dyrektorzy. Wiadomo, że trochę tego szumu było, ale staram się to traktować z przymrużeniem oka – zdystansował się od tego Mońka. Przed piłkarzem w tym roku stanęło nie tylko wyzwanie obronienia tytułu z Kolejorzem, ale też zdania matur, co przy wielu podróżach meczowych było utrudnione. – Wyjazdów było więcej niż w zeszłym roku, bo graliśmy nie tylko w lidze, więc zdarzały się tygodnie, w których prawie nie było mnie w domu. Mimo wszystko uważam, że matura poszła mi naprawdę dobrze, wiadomo, że dowiemy się dopiero w lipcu, ale jestem dobrej myśli.

Leo Bengtsson przyszedł latem do klubu i szybko zyskał sobie sympatię kibiców, którzy spodziewali się, że będzie zmiennikiem, a on przerósł oczekiwania wszystkich i zaliczył kilka świetnych występów, pokazując że może być pełnoprawnym piłkarzem podstawowej jedenastki. Szwed został zapytany, kiedy poczuł pewność zdobycia tytułu przez Lecha. – Dla mnie to był mecz z Rakowem. Przed spotkaniem powiedziałem Pablo, że jeśli wygramy, zdobędziemy mistrzostwo. Potem, gdy Yannick zdobył gola na 4:3 piętką w końcówce, wiedziałem już, że będziemy mistrzami – odpowiedział skrzydłowy. Szwed zwrócił też uwagę na to, jak wyjątkowi są kibice w Poznaniu i chociaż był już wcześniej mistrzem Szwecji i Cypru, to świętowanie po tytule w Polsce zapamięta szczególnie. – Wsparcie fanów przez cały rok było szalone, a feta mistrzowska, ten przejazd autobusem, tyle ludzi celebrujących z nami… Nie ma tego nigdzie indziej na świecie. Mogę tylko podziękować fanom, bo to było niesamowite.

Patryk Chyła