Transfery „na stare”. Jak wyglądałoby zimowe okno bez Widzewa?

Screenshot

Dobiegło końca historyczne dla polskiego futbolu zimowe okienko transferowe. Przybrało ono szczególne miano za sprawą pobicia kilku rekordów. Za większością z nich stanął jednak jeden klub. Od kilku miesięcy wśród zakupowego szału prym wiedzie Widzew Łódź, który przesuwa granicę polskich możliwości. RTS jest jednak z dzisiejszej perspektywy jedynie obietnicą na bliższą lub dalszą przyszłość. Przenieśmy się zatem do czasów, gdy Robert Dobrzycki był „zaledwie” członkiem Rady Nadzorczej klubu z Łodzi. Jak wyglądałaby zima, gdyby Widzew zaliczył przeciętne okienko polskiego zespołu?

Zacznijmy od krótkiego spojrzenia na statystyki, które na dzień 27 lutego 2026 roku przedstawia portal Transfermarkt. Dane rzecz jasna są obarczone pewnym błędem. Dotąd ciężko ustalić kwoty hitowych transferów sprzed lat, w celach ogólnoobrazowych oraz komparatystycznych wydaje się jednak dość przydatnym narzędziem. 

Szał zakupowy?

Ekipy z Ekstraklasy pozyskały łącznie 79 zawodników, do tego Transfermarkt dolicza także 20 przesunięć z rezerw czy młodzieżówek. W wielu przypadkach nie należy ich bagatelizować, na początku rundy wiosennej w pierwszych drużynach zaistnieli Mateusz Tabisz z Cracovii czy Samuel Kovacik z Legii Warszawa. Widzew jako przeciętny klub w naszej elicie sprowadził 4 graczy, ponadto wzmocnił pierwszą drużynę jednym piłkarzem z drugiej drużyny. Suma wydatków to zaledwie 6.85 miliona euro. Średnia zapłata za jednego piłkarza to około 86 tysięcy euro, standardowo znacznie zawyżona przez pojedyncze ruchy. Przyjrzyjmy się zatem rekordowym transferom przychodzącym minionej zimy. 

Kilka klubów postanowiło sięgnąć do kieszeni, by wzmocnić swoje kadry przed rundą wiosenną. Wydatki były jednak dość zachowawcze. Na czoło zestawienia wybija się Cracovia, która wykupiła wypożyczonego wcześniej Mauro Perkovicia. W siłę rosną także transfery wewnętrzne, hitowym okazał się Kajetan Szmyt, po którego sięgnęła Jagiellonia Białystok. GKS Katowice za 400 tysięcy euro sięgnął po Jirkę z Piasta Gliwice. Nie próżnowała Legia, która pozyskała Otto Hinricha z rumuńskiego CFR Cluj. Kilkaset tysięcy wydał także Górnik Zabrze czy nawet Zagłębie Lubin, które jednak oszczędziło na Leonardo Rochy. 

Pod koniec okienka aktywnie działała Pogoń Szczecin, która za dwóch graczy zapłaciła niemal 800 tysięcy euro. Raków za podobną kwotę wykupił obiecującego Brusberga z Hacken, który wskoczył na drugie miejsce rankingu. 

Tak prezentuje się całe zestawienie: 

  1. M. Perković -> Cracovia – 1 mln €
  2. I. Brusberg -> Raków Częstochowa – 750 tys. €
  3. K. Szmyt -> Jagiellonia Białystok – 700 tys. €
  4. O. Hinrich -> Legia Warszawa – 600 tys. €
  5. M. Agger -> Pogoń Szczecin – 500 tys. €

*Co ciekawe, rzeczywisty Widzew mógłby sam stworzyć czołową piątkę: Bukari, Wiśniewski, Kornvig, Kapuadi, Isaac. 

Polskie zespoły (bez RTS-u) wydały zatem niecałe 7 milionów. Jak wyglądało to w poprzednich oknach?

Lato 2025 – ponad 36 milionów euro (z czego 7 mln wydał Widzew)

Zima 2024/25 – ponad 10 milionów euro

Lato 2024 – ponad 11 milionów euro

Zima 2023/24 – 1.62 mln euro

Naturalnie w zimowym oknie wydatki są mniejsze, porównując letnie i zimowe okna w ciągu ostatnich kilku lat widoczny jest progres. Bez Widzewa tym razem byłby on nieco zaburzony.

Drożej sprzedam!

Ponownie brylowaliśmy w zarabianiu. Przychody polskich ekip wyniosły niemal 27 milionów euro, łącznie oddały one 107 piłkarzy. 

Wśród sprzedawców król jest niezmienny – Jagiellonia Białystok pozamiatała stawkę odejściem Pietuszewskiego. Co prawda do ogólnego rekordu nieco zabrakło, jednakże drugi na tej liście Przyborek został pobity kwotą ponad dwukrotnie. Poza Jagiellonią i Pogonią drogo sprzedały Górnik Zabrze i Cracovia, oddający zawodników za 3 miliony. Raków za 2 miliony euro sprzedał Petera Baratha. Długo wydawało się, że z Legią pożegna się Steve Kapuadi. „Wojskowi” otrzymali nawet ofertę z włoskiego Cremonese. Stoper pozostał jednak w stolicy i wspomoże ekipę Marka Papszuna w walce o utrzymanie. 

Bilans polskich ekip tej zimy jest zatem standardowo dodatni, tym razem to aż 19.9 mln euro na plusie. 

Jak prezentujemy się na tle europejskich lig? 

Pod kątem wydatków zajmujemy 25. miejsce, w wyniku odjęcia widzewskiego szaleństwa spadliśmy o 11 pozycji. Wyprzedziły nas liga ukraińska, szkocka, norweska, szwajcarska, duńska, szwedzka, węgierska i austriacka, ponadto Serie B, hiszpańska Segunda i druga Bundesliga. Nasi potencjalni rywale w rankingu UEFA, Czesi i Grecy, z wydatkami w okolicach 40 milionów euro znajdują się na miejscach 11. i 10. – podobnie jak we wspomnianym rankingu.

W zarobkach na zimowych ruchach Ekstraklasa zajmuje miejsce 15., tuż za Czechami i daleko przed Grekami. W porównaniu ze stanem rzeczywistym odpadł wyłącznie transfer Kapuadiego, który wyceniany jest przez Transfermarkt na 2 miliony euro. W kwestii salda znajdujemy się w czołowej dziesiątce, to siódma pozycja. 

Dominator

Wracając do rzeczywistości, Widzew tej zimy wydał około 73% całkowitej ligowej kwoty. Dane są uderzające, siedem zakupów RTS-u wywróciło zupełnie pozycję Ekstraklasy na rynku europejskim. W wewnątrzfederacyjnych rankingach zakupów i salda działania klubu z Łodzi przeniosły nas do innej rzeczywistości. Transferowe szaleństwo jest różnie oceniane, niedawno dość krytycznie na ten temat wypowiadał się Zbigniew Jakubas. Właściciel Motoru wskazywał na oparcie klubu na majątku jednego właściciela i destabilizację dla całego rynku.

Niewątpliwie za gigantycznymi kwotami odstępnego poszły wynagrodzenia. W kuluarach można usłyszeć, że na czele rankingu tygodniówek znajdują się gracze oraz trener z czerwonej części Łodzi. Według informacji portalu Weszło, Lerager ma inkasować 800 tysięcy euro netto rocznie, a Zeqiri o dwieście tysięcy więcej – okrągły milion. Wiele wskazuje jednak na to, że numerem jeden jest Osman Bukari. Takie natężenie wysokich kwot w kontraktach jest w polskim futbolu czymś nowym, w odpowiedniej skali RTS stał się „polską wersją Galacticos”. 

Historycznie takie projekty mierzyły się ze sporymi problemami sportowymi, szczególnie na płaszczyźnie taktycznej. W dzisiejszym futbolu nawiązuje do tego złożona z gwiazd ekipa Realu Madryt, z której okiełznaniem nie uporał się Xabi Alonso. Zespół z Łodzi znajduje się w nieco innej rzeczywistości sportowo-finansowej, jednakże pewne problemy mogą się powtarzać. Dotąd nie słychać o trudnościach organizacyjnych czy wychowawczych, eksperci podkreślają jednak, że spore dysproporcje w wynagrodzeniu łatwo rozbrajają szatnie. Pod tym względem trener Igor Jovicevic wydaje się być trafnym wyborem – Chorwat wyraźnie postawił na „Widzewski charakter”. 

Z drugiej strony Lerager czy Kornvig są gwiazdami w skali ligowej, nie ogólnoświatowej – potrzebują zatem nieco innych narzędzi. Dotąd trudno w grze RTS-u odnaleźć jasną koncepcję taktyczną. Po starciu z Pogonią finansowy hegemon pozostał w strefie spadkowej, szereg gwiazd stoi przed zabójczą walką o utrzymanie do ostatniej sekundy ligowej kampanii – w tym aspekcie wydanie niemal 3/4 kwoty całej Ekstraklasy to tylko niespełniona dotąd obietnica. 

Hugo Braun