Tomasz Włodarczyk: O powtórzenie wyniku sprzed 5 lat może być trudno

Share on facebook
Share on twitter
2017.03.24 Warszawa 
Forum Sportu i Biznesu SPORTBIZ SPORTBIZ EXPO 2017 
SPORTBIZ EXPO 2017 - TweetUp z dziennikarzami 
N/z Tomasz WLodarczyk
Foto Rafal Rusek / PressFocus

Dzisiaj meczem ze Słowacją w Sankt Petersburgu, Reprezentacja Polski rozpocznie zmagania na Euro 2020. O polskiej kadrze, o tym co może osiągnąć na Mistrzostwach Europy spytaliśmy Tomasza Włodarczyka ze portalu sportowego Meczyki.pl.

Czego oczekuje Pan po reprezentacji Polski na Euro 2020? Jak daleko zajdzie na Mistrzostwach Europy?

Na pewno te oczekiwania są mniej więcej standardowe, czyli wyjście z grupy i zagranie w 1/8 finału. To jest takie minimum, którego należy oczekiwać zważywszy na format turnieju, który zakłada, że 4 drużyny z 3. miejsca awansują do fazy pucharowej. To jest matematyka, że jeżeli wygramy mecz ze Słowacją, to właściwie w tej fazie się znajdziemy. Tak sama sytuacja może dotyczyć Szwecji, więc trzecie spotkanie może być meczem, który będzie ustawiał nam drabinkę na fazę pucharową. W niej mogą być trudni przeciwnicy – to może być Francja, Anglia, więc myślę, że o dotarcie do ćwierćfinału i powtórzenie tego co zrobiliśmy w 2016 roku będzie trudno. Jednak od tej reprezentacji, która ma kilku zawodników wysokiej jakości należy wymagać, żeby poradzili sobie ze Słowacją, bo myślę, że spokojnie jesteśmy o dwie półki wyżej niż ich jedenastka.

Jaki jest Pana zdaniem największy powód do niepokoju jeśli chodzi o polską kadrę?

Przede wszystkim defensywa. Cały rok jest słabo w tym elemencie – straciliśmy 8 bramek w 5 spotkaniach, co daje 1,6 gola straconego na mecz. Od 11 lat nie graliśmy tak źle w obronie – od 2010 roku i czasów Franciszka Smudy. Wtedy było tournee właściwie po całym świecie z reprezentacją oraz meczami towarzyskimi. Traciliśmy tam 1,7 gola na mecz, choć oczywiście ta wartość poznawcza była znacznie większa niż teraz, bo wtedy rozegraliśmy 14 spotkań, a teraz mówimy zaledwie o pięciu spotkaniach. Jest to inna skala porównawcza, ale wciąż martwi dość mocno zważywszy, że na turnieju szczelna defensywa sprawia, że w turnieju dochodzi się daleko. Obrona jest najistotniejsza – pokazał to mundial, pokazało to Euro. Nie trzeba zdobywać wielu bramek, przede wszystkim trzeba mieć szczelną defensywę, a my niestety ostatnio takiej nie mamy, zachowując tylko czyste konto w meczu z Andorą, więc widać, że przyda się praca nad tym elementem.

Widzę na otwartym treningu [rozmowa przeprowadzona w czwartek, 10.06 – red.], że Paulo Sousa skupia się na rozegraniu piłki od tyłu i wyprowadzeniem jej przez Grzegorza Krychowiaka bądź Jakuba Modera. Też stałe fragmenty gry, bo to jest coś, co sprawia, że tracimy tych goli bardzo dużo – po rzutach rożnych, dośrodkowaniach, stojących piłkach. Straciliśmy takie bramki z Anglią po rzucie karnym oraz rożnym. Tak samo Islandczycy pokazali niestety, że nie potrafimy dobrze bronić strefą: rzut rożny – strata gola, rozrzucenie piłki na bok i dośrodkowanie też strata gola. To są nasze mankamenty, a na turnieju oprócz dobrej obrony, dużo dają również stałe fragmenty gry. Jeśli potrafi się je dobrze rozegrać to strzela się z nich sporo goli (np. połowa goli na ostatnim mundialu była zdobywana ze stojącej piłki). Nasze dwie bramki na nieudanych mistrzostwach świata były z rzutów wolnych (bramka Krychowiaka z Senegalem i Bednarka z Japonią), więc trzeba to szlifować – stałe fragmenty – atak, stałe fragmenty – obrona i szczelna defensywa i wtedy może być dobrze.

Paulo Sousa bardzo szybko wybrał pierwszego bramkarza w kadrze. Czy uważa Pan, że wybór Wojciecha Szczęsnego na numer 1 jest właściwy?

To się okaże, zawsze trener musi dokonać jakiś wyborów, komunikacyjnie było to dla niego wygodniejsze i dla piłkarzy też z tego co słyszałem, ponieważ mają jasną sytuację nieco wcześniej, a nie byli pewni tego chociażby u Jerzego Brzęczka. On właściwie cały czas rotował i z tego co wiem to nie bardzo im to odpowiadało. Czas i historia tak naprawdę pokaże czy Szczęsny pomógł kadrze czy przeszkodził a może właściwie jego postawa nie miała żadnego znaczenia w kontekście wyniku. To wszystko okaże się za cztery dni [wywiad zrobiony cztery dni temu -red.]. Nie jest [Szczęsny -red] najpewniejszy w ostatnich spotkaniach, ale Fabiański w meczu towarzyskim z Rosją też nie był. Mówiąc krótko mamy dobrych bramkarzy (2-3 innych dobrych bramkarzy nie zostało nawet powołwanych na Euro), więc to nie jest nasz największy problem, kto stanie w bramce. Mamy mankamenty jednak w innych sektorach boiska.

Czy Kacper Kozłowski będzie objawieniem polskiej kadry na Euro?

Nie sądzę. Myślę, że jeśli dostanie jakieś to będzie ich bardzo mało, choć spodziewam się, że jeśli wygramy ze Słowacją to on chociażby zagra ze Szwecją. Dostanie wtedy swoje minuty i zostanie najmłodszym piłkarzem, który zagrał na Euro w historii. Przypomnijmy, że ma on zaledwie 17 lat, więc jego wartość automatycznie poszybuje mocno w górę i spodziewam się, że to będzie najwyższy transfer w historii ekstraklasy. Przebijający Modera, mówi się o naprawdę wielkich liczbach, firmach zainteresowanych Kozłowskim, a zważywszy na to, że z Ekstraklasy nie kupuje się nie piłkarza gotowego, tylko z potencjałem, który może ewentualnie się rozwinąć na przestrzeni 2-4 lat to ten potencjał będzie bardzo drogi. Myślę, że spokojnie Pogoń Szczecin może dostać za niego 15 milionów euro, ale jak to będzie zobaczymy. Jeszcze pewnie rok zostanie w ekstraklasie, chyba, że ktoś naprawdę położy bardzo duże pieniądze po Euro za tego zawodnika.

Kto Pana zdaniem wygra Euro?

Myślę, że będzie to ktoś z czwórki – Francja, Anglia, Belgia, Włochy. Włosi byli rewelacyjni w eliminacjach, pokazali nam też miejsce w szeregu w Lidze Narodów – mają naprawdę mocny skład. Francja z kolei mogłaby właściwie wysłać trzy drużyny na Euro i każda mogłaby się pokazać z dobrej strony. Anglicy z kolei to świetne pokolenie, które już właściwie od 2018 roku tylko rosło, a przypomnijmy, że wtedy doszli do półfinału [mistrzostw świata – red.], więc te oczekiwania wobec nich też są bardzo duże. Trudno znaleźć słaby punkt w ich jedenastce – ewentualnie jest to środek obrony i bramkarz, ale są naprawdę bardzo mocni. Zwłaszcza ta siła rażenia w Europie jak spojrzymy na statystyki robi wielkie wrażenie. Belgia wiadomo, że ma kapitalną drużynę napędzaną przez Kevina De Bruyne, czy przez czołg z przodu, czyli Romelu Lukaku więc będzie ciekawie. Moim zdaniem ktoś z tej czwórki podniesie puchar za Mistrzostwo Europy, 11 lipca w Londynie.

Rozmawiał Kacper Czuba.