Wróciła nasza ukochana Liga Mistrzów! Musieliśmy czekać na nią aż 73 dni, ale było warto. We wtorkowych spotkaniach, które rozpoczynały nam fazę pucharową rozgrywek, zdecydowanie nie zabrakło emocji.
Mbappe show
Lepszego meczu na start 1/8 finału nie moglibyśmy sobie wymarzyć. Starcie FC Barcelony z Paris Saint-Germain to niewątpliwie hitowe starcie dwóch wielkich ekip. Dodatkowej pikanterii dodaje fakt, że ostatni mecz między tymi zespołami to wygrana Barcy 6:1 i słynna już remontada. Na boisku zabrakło przede wszystkim gwiazd PSG, czyli Neymara oraz Angela Di Marii, zaś po stronie gospodarzy nie oglądaliśmy między innymi Ansu Fatiego czy Philippe Coutinho.
Początek meczu stał pod znakiem typowego badania terenu – widać było, że trenerzy obu drużyn odrobili pracę domową. W 14. minucie, podanie w pole karne otrzymał Griezmann, lecz jego strzał bez problemu obronił Keylor Navas. 5 minut poźniej to goście mieli dobrą okazję na zdobycie bramki, jednak Icardi nie zdołał pokonać golkipera Barcy. W 26. minucie po świetnym podaniu Messiego w pole karne do De Jonga, Holender zostaje wytrącony z równowagi przez Kurzawę, a sędzia wskazał na jedenasty metr. Karnego na bramkę zamienił kapitan Dumy Katalonii, Leo Messi. 180 sekund później powinno być 2-0, lecz Dembele zmarnował dobrą okazję. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić jak mawia klasyk, bo trzy minuty później było już 1-1. Piłkę w polu karnym dostał Verratti, który jednym magicznym muśnięciem zagrał do Kylliana Mbappe, a ten zabawił się z defensywą Barcy i strzelił gola wyrównującego.
Mbappe tak się zabawił w polu karnym, że obrońcy mogli odprowadzić wzrokiem. Ale też ciasteczko zaserwował Veratti 😳#BARPSG 1-1 pic.twitter.com/DuQsvnqy8P
— Michał Pol (@Polsport) February 16, 2021
Dalej przewagę miało PSG, ale do przerwy na tablicy z wynikiem widniał remis. W drugiej połowie dalej przeważali goście, lecz i gospodarze potrafili się odgryźć. W 65. minucie za sprawą niesamowitego Mbappe, PSG wyszło na prowadzenie, gdy ten wykorzystał błąd Gerrarda Pique. Paryżanie ewidentnie złapali wiatr w żagle, ponieważ już w 70. minucie kolejny błąd defensywy gospodarzy wykorzystał Moise Kean.
Klasyczna Barcelona w tym sezonie. Gra dobrze dopóki idzie po jej myśli. Później gol dla PSG i wszystko rozsypało się jak domek z kart. Barcelona wygląda teraz jak zlepek osobistości obrażony na świat, pogodzony z losem i bez woli walki.#BarcaPSG #BARPSG
— Michał Kaczor (@Mic_KaczorRadom) February 16, 2021
PSG przeważało, a Mbappe miał chęć na ustrzelenie hat-tricka, co udało mu się w minucie 85. po pięknym golu w samo okienko bramki ter-Stegena.PSG było co najmniej dwie klasy lepsze od gospodarzy, a Barcelona to obecnie jedynie cień wielkiej drużyny sprzed lat. Błędy w obronie i poleganie głównie na Messim to chyba największe problemy Barcy. Gratulacje dla paryżan za dobry mecz i dla trenera Pochettino, który odciska coraz większe piętno na grze mistrza Francji. Rewanż na Parc des Princes to już tylko formalność.
FC Barcelona – Paris-Saint Germain 1:4 (1:1)
Bramki: Messi 27 (k) – Mbappe 32, 65, 85, Kean 70
FC Barcelona: Marc-Andre ter Stegen – Sergino Dest (71. Oscar Mingueza), Gerard Pique (79. Ricard Puig), Clement Lenglet, Jordi Alba – Frenkie de Jong, Sergio Busquets (79. Miralem Pjanić), Pedri (79. Francisco Trincao) – Antoine Griezmann (85. Martin Braithwaite), Lionel Messi, Ousmane Dembele
Paris Saint-Germain: Keylor Navas – Alessandro Florenzi (89. Thilo Kehrer), Marquinhos, Presnel Kimpembe, Layvin Kurzawa – Leandro Paredes, Idrissa Gueye (46. Ander Herrera) – Moise Kean (85. Danilo), Marco Verratti (73. Julian Draxler), Kylian Mbappe – Mauro Icardi
Jak nie grać w Lidze Mistrzów by RB Lipsk
Drugim wtorkowym spotkaniem było starcie półfinalisty Ligi Mistrzów z poprzedniego sezonu, czyli RB Lipsk z obecnym mistrzem Anglii Liverpoolem. The Reds podchodzili do spotkania po trzech porażkach z rzędu w lidze, co sprawiało, że wiele osób zastanawiało się jak podopieczni Jurgena Kloppa pokażą się w meczu z wiceliderem Bundesligi. Pierwszą świetną sytuację w tym spotkaniu mieli piłkarze Juliana Nagelsmanna – w 5. minucie piłka po strzale głową Daniego Olmo niemal trafiła do bramki Alissona, jednak w tej sytuacji futbolówka tylko uderzyła w słupek. Później do głosu doszedł Liverpool, między innymi za sprawą okazji Salaha czy Mane, lecz i oni nie potrafili sforsować mocnej defensywy Byków. Do przerwy w Budapeszcie bez goli.
Nadszedł czas na drugą połowę, którą świetnie mogli rozpocząć gospodarze, lecz uderzenie Nkunku zatrzymał bramkarz The Reds. W 53. minucie zdarzył się pierwszy ogromny błąd RB Lipsk, a właściwie Marcela Sabitzera, który w fatalny sposób wycofał piłkę i równocześnie świetnie asystował przy bramce Salaha, podając mu niemal idealnie na sytuację sam na sam z Gulacsim. Pięć minut później było już 2-0 dla Liverpoolu. Górnego podania do Mane nie przeciął Nordi Mukiele, a Senegalczyk takie prezenty wykorzystuje. Dwa poważne błędy w odstępie pięciu minut nie mogły się dobrze skończyć dla ekipy z Niemiec.
Masakra jakie prezenty rozdaje dziś Lipsk 😔 #RBLLIV
— Adrian Somorowski (@asomorowski) February 16, 2021
Dalej mecz wyglądał nieco chaotycznie, a obu drużynom brakowało celności i dokładności. W doliczonym czasie gry rozmiary porażki mógł zmniejszyć Hwang Hee-Chan, lecz zmarnował swoją okazję. RB Lipsk przegrało mecz na własne życzenie. Goście mieli przewagę, co miało przełożenie na pomeczowe statystyki.
Byki uległy Liverpoolowi, ponieważ popełnili dwa ogromne błędy i to one stanowiły najlepsze okazje rywali z Anglii w tym spotkaniu. Każda drużyna, która chce coś osiągnąć w europejskich rozgrywkach musi się wystrzegać podobnych zagrań i nie „wręczać” przeciwnikom takich prezentów. Zaskoczeniem był fakt, że to akurat Lipsk takie błędy popełnił, gdyż to The Reds są ostatnio w dołku, a ekipa Juliana Nagelsmanna posiada przecież najszczelniejszą obronę w Bundeslidze. Rewanż na Anfield powinien być formalnością, z naciskiem na powinien, bo Liga Mistrzów już nie takie rzeczy widziała.
Good feeling to get a win here 🙌🏾 #UCL #RBLLIV pic.twitter.com/L9h0yytESv
— Gini Wijnaldum (@GWijnaldum) February 16, 2021
RB Lipsk – Liverpool 0:2 (0:0)
Bramki: Salah 53, Mane 58.
RB Lipsk: Peter Gulacsi – Nordi Mukiele (64. Willi Orban), Lukas Klostermann, Dayot Upamecano, Angelino – Marcel Sabitzer, Amadou Haidara (64. Yussuf Poulsen), Kevin Kampl (73. Hwang Hee-Chan) – Christopher Nkunku, Dani Olmo, Tyler Adams
Liverpool FC: Alisson Becker – Trent Alexander-Arnold, Ozan Kabak, Jordan Henderson, Andy Robertson – Thiago Alcantara (72. Alex Oxlade-Chamberlain), Georginio Wijnaldum, Curtis Jones – Mohamed Salah (90. Neco Williams), Roberto Firmino (72. Xherdan Shaqiri), Sadio Mane
Jakub Mirosławski