W ostatnich kilku latach Szwedzi odcisnęli swe wyraźne piętno na kolejnych sukcesach Lecha. Większość z nich czuje się w Poznaniu jak przysłowiowe ryby w wodzie. Zauważa to również kapitan drużyny Mikael Ishak, który w bieżących rozgrywkach ustanawia i bije kolejne rekordy.
Obecny sezon jest wręcz fantastyczny w wykonaniu Mikaela Ishaka. Doświadczony napastnik w 28 występach zdobył aż 20 bramek, a do tego dorobku dorzucił jeszcze sześć asyst. Pozwoliło mu to przebić barierę stu goli ustrzelonych w barwach Kolejorza. W klasyfikacji najskuteczniejszych obcokrajowców w PKO BP Ekstraklasie plasuje się aktualnie na trzecim miejscu (83 trafienia). Strata do Flavio Paixao (108) oraz wciąż aktywnego na piłkarskich boiskach Jesusa Imaza (105) pozostaje zatem dość pokaźna, lecz Szwed póki co nigdzie się nie wybiera, a zatem ma czas, by znacząco podreperować swój wynik, biorąc zwłaszcza pod uwagę świetną formę, w jakiej na ten moment się znajduje.
32-latek marzy jednak o pobiciu kolejnego rekordu. W niedalekiej przyszłości chciałby stać się najskuteczniejszym strzelcem w historii Lecha. Do legendarnego Piotra Reissa traci obecnie już tylko 16 trafień. Z drugiej strony kapitan Kolejorza nie zamierza nakładać na siebie pod tym względem zbędnej presji. Byłoby niesamowicie fajnie i wspaniale. Ale robię to, co zawsze. Gram, staram się dobrze bawić i
resztę zostawiam w rękach Boga – powiedział w niedawnym wywiadzie dla szwedzkiego portalu fotbolldirekt.se, pokazując tym samym, że jest w pełni gotów na stojące przed nim wyzwania.
Cofnijmy się jednak do lipca 2020 roku, kiedy to Ishak parafował kontrakt z Lechem. Wówczas w kadrze Kolejorza próżno było szukać piłkarzy ze szwedzkimi paszportami. Dopiero sześć miesięcy później na Bułgarską zawitał Jesper Karlstroem, a po nim pojawili się kolejni: Filip Dagerstal, Elias Andersson, Alex Douglas, Patrik Walmark oraz Leo Bengtsson. Trzej ostatni, do spółki z 32-latkiem, tworzą obecnie szwedzką kolonię w ekipie ze stolicy Wielkopolski. Mamy tu wielu Szwedów i razem doskonale się bawimy. Mamy też Daniela Håkansa z Finlandii, który mówi lepiej po szwedzku niż ja (…). Czuję się, jakbym otworzył zupełnie nowe drzwi, nie tylko w Lechu, ale i w polskiej lidze . To oczywiście świetna sprawa móc mówić w szatni swoim własnym językiem – uważa kapitan lechitów.
Większość piłkarzy w momencie transferu do kraju, w którym dotąd nie przebywała, wyraźnie podkreśla, jak ważną rolę odgrywa obecność rodaków w kontekście zaadoptowania się w nowym środowisku. Ishak bardzo ceni sobie fakt, że w kadrze widnieje tak wielu zawodników rodem ze Skandynawii. Kiedyś było nas więcej, kiedy drużyna była młodsza i mając u boku kogoś ze Skandynawii, byłem najszczęśliwszy, jak to tylko możliwe. Teraz czuję się swobodniej w moim otoczeniu, lecz nie tylko ja mogę się nimi zaopiekować i zapewnić im komfort – w taki oto sposób doświadczony napastnik kończy wątek Szwedów oraz Skandynawów w barwach Lecha.
Reprezentacja Szwecji od pewnego czasu przeżywa poważny kryzys, o czym świadczy choćby ostatnie miejsce w grupie eliminacyjnej mistrzostw świata z dorobkiem zaledwie dwóch zdobytych punktów. Nie oznacza to jednak, że piłkarze z tego kraju przestali być cenieni w Europie. Wielu z nich występuje w czołowych klubach lig TOP4 na Starym Kontynencie. Niemniej dla kibiców Lecha liczy się przede wszystkim Mikael Ishak, który na przestrzeni pięciu i pół roku zbudował sobie prawdziwy pomnik przy Bułgarskiej.
Laura Anna Tomczyk
Foto: Łączy nas piłka