Szalona końcówka w Swarzędzu! Mecz na szczycie Artbud IV ligi

Share on facebook
Share on twitter
FB_IMG_1655411319906

W święto Bożego Ciała kibice drużyn z 5. poziomu ligowego nie mogli narzekać na brak emocji. W tym dniu w grupie wielkopolskiej rozegrano mecze 36. kolejki Artbud IV ligi. Prawdziwy hit odbył się w Swarzędzu o godzinie 13:00. Do prowadzącej w tabeli Unii przyjechała sąsiadująca z nimi Kotwica Kórnik.

Gospodarze nie mogli pozwolić sobie na porażkę, ponieważ oznaczałaby ona zmianę na pozycji lidera dwie kolejki przed końcem. Przy równej liczbie punktów pod uwagę brany jest w pierwszej kolejności bilans meczów bezpośrednich, a ten przed meczem przemawiał na korzyść przyjezdnych – w listopadzie Kotwica pokonała u siebie Unię 2:0.

Można powiedzieć, że trafiła kosa na kamień – Unia do tej pory wygrała 11 spotkań domowych (ex aequo właśnie z Kotwicą), natomiast Kotwa na wyjeździe do tej pory przegrała tylko raz. Forma zdecydowanie przemawiała po stronie gości, bowiem od 11 meczów nie przegrali ani razu, odnotowując jednocześnie siedem zwycięstw w siedmiu ostatnich spotkaniach. Unici w międzyczasie stracili siedem punktów w dziewięciu meczach oraz pauzowali w 31. kolejce. 

Sięgając pamięcią możemy cofnąć się do roku 2004. To wtedy Kotwica po raz ostatni wywiozła punkty ze Swarzędza, wygrywając z Unią 5:1. Przez kolejne lata oba zespoły rozegrały wspólnie siedem sezonów w jednej lidze, jednak w każdym z nich Unia pokonywała u siebie drużynę z Kórnika. Głód zwycięstwa wśród gości był zatem niewątpliwie wyczuwalny, tym bardziej, że znacznie przybliżyłoby ono szanse na grę w III lidze, w której Kotwa nie występowała od lat 90.

Zachowawczość Kotwicy, dominacja Unii

Już w 3. minucie doszło do poważnej kontuzji w zespole gospodarzy. Niepozorne przepchnięcie Wojciecha Antczaka podczas walki o piłkę skończyło się bolesnym upadkiem na bark. Zawodnik po krótkiej pomocy przy linii bocznej próbował wrócić do gry, jednak uraz był na tyle poważny, że w 9. minucie piłkarz z numerem 9. musiał opuścić boisko. W jego miejsce pojawił się Adrian Chopcia. Po kilkunastu minutach pojawiła się karetka, którą Antczak udał się na badania.

Pierwszą ciekawą akcję oglądaliśmy w 7. minucie. Jakub Czapliński zabrał się z piłką wzdłuż linii bocznej i dośrodkował piłkę na głowę Łukasza Zagdańskiego. Ten uderzył jednak ponad bramką. Mocnym punktem Kotwicy były wrzuty z autu w wykonaniu Radosława Jasińskiego. Po jednym z nich piłka wylądowała w polu karnym, gdzie po wybiciu spadła pod nogi Patryka Bordycha. Kapitan Kotwy oddał strzał, po którym piłka odbiła się od jednego z obrońców i otarła się o górną część siatki. 

W 24. minucie Unia miała okazję z rzutu wolnego. Dośrodkowanie z lewej strony boiska było słabe, jednak zbita przez obrońcę Kotwicy piłka spadła pod nogi Jana Paczyńskiego, który z odległości 20. metrów posłał ją nad poprzeczką. Cztery minuty później Witold Walkowiak ponownie dośrodkował z rzutu wolnego, lecz tym razem Radosław Barabasz umieścił głową piłkę w siatce. Bramka natomiast nie została uznana, gdyż sędziujący to spotkanie Kacper Kendzia odgwizdał spalonego.

W 36. minucie do głosu ponownie doszli przyjezdni. Jakub Pietrzak wywalczył rzut wolny, który chwilę później wykonał kapitan Kotwicy, Patryk Bordych. Dośrodkowanie z lewej strony boiska nie znalazło adresata, lecz piłka wpadła w kozioł. Bramkarz Unii, Andrzej Budnik, nie dał się zaskoczyć i odbił piłkę na rzut rożny. Minutę później kolejny stały fragment gry wywalczył Tymoteusz Grabski. Patryk Bordych miękko zagrał na pole karne i Radosław Jasiński uderzeniem głową skierował piłkę do bramki. Wicelider wyszedł na prowadzenie i w tym momencie objął prowadzenie w tabeli Artbud IV ligi.

Po stracie bramki Unici jeszcze przed przerwą ruszyli do ataku. W 41. minucie Adrian Chopcia podaniem między nogami Paletsa uruchomił Witolda Walkowiaka. Ten zewnętrzną częścią buta przerzucił piłkę na lewą stronę do Jana Paczyńskiego. Ten zagraniem po ziemi posłał piłkę w pole karne, a akcję próbował rozpoczynający ją Chopcia. Futbolówka pozostała jednak w grze, a chwilę później Mateusz Maluśki dośrodkował piłkę prawą stroną. Do uderzenia nożycami złożył się Paczyński, jednak skiksował.

Zanim piłkarze udali się do szatni, doszło do dwóch nieprzyjemnych zdarzeń. Najpierw w 43. minucie kapitan gospodarzy, Tomasz Neumann został trafiony w głowę przez Gerarda Pińczuka. Napastnik Kotwicy, który latem ubiegłego roku trafił do Kórnika właśnie z Unii obejrzał za ten faul żółtą kartkę. Pierwotnie pierwsza połowa miała potrwać trzy minuty dłużej, jednak w czasie trwania doliczonego czasu gry poważnej kontuzji kolana doznał Tymoteusz Grabski. Zawodnik Kotwicy niefortunnie upadł tuż po tym, gdy Jan Paczyński wygrał z nim pojedynek 1 na 1. Jeszcze przed przerwą w jego miejsce pojawił się Patryk Ostrowski. W przerwie można było usłyszeć, że problem dotyczy więzadeł. Sytuacja mocno przypominała to, co przydarzyło się Damianowi Jakubikowi w marcowym meczu ze Stalą Mielec.

Na drugą połowę Unici wyszli bez swojego nominalnego kapitana. Tomasz Neumann w przerwie został zmieniony przez Huberta Kisiela, a opaskę przejął po nim Radosław Barabasz.

Już po dwóch minutach od wznowienia gry Dumie Swarzędza nadarzyła się pierwsza okazja. Piłka po dośrodkowaniu Walkowiaka z lewej strony trafiła pod nogi Paczyńskiego. Ten nie mogąc zrobić nic więcej wypuścił prawą częścią boiska Czaplińskiego, który ponownie zagrał na pole karne, jednak mimo ruchu Maluśkiego w kierunku futbolówki nie udało mu się zamknąć dośrodkowania. W 49. minucie Walkowiak świetnym podaniem prostopadłym uruchomił Zagdańskiego, lecz bramkarz w porę wybiegł do piłki i ją wybił. 

W 53. i 56. minucie w polu karnym Kotwicy doszło do dwóch spornych sytuacji. Piłka po dośrodkowaniu Czaplińskiego leciała w kierunku Mateusza Maluśkiego, który padł w polu karnym po interwencji Piotra Kalaka. Następnie Paczyński przerzucił piłkę do Czaplińskiego, a po jego zagraniu głową gospodarze domagali się od sędziego jedenastki. Jednak arbiter ponownie pozostał niewzruszony.

Dośrodkowania wahadłowych często nie znajdowały adresata w polu karnym, po czym piłka spadała przed pole karne. Tak było i w 67. minucie po wrzutce Paczyńskiego. Ostatecznie Łukasz Zagdański wystawił piłkę Adrianowi Chopci, a akcja zakończyła się mocnym uderzeniem nad bramką.

Wejście na plac gry Mikołaja Panowicza mocno ożywiło grę napastników. Zawodnik z numerem 27. po raz pierwszy do głosu doszedł w 70. minucie, gdy po kolejnym z wielu dośrodkowań uderzył głową nad bramką z odległości kilku metrów.

Chwilę później grający na lewym wahadle Jan Paczyński nagle pojawił się niepilnowany w polu karnym po drugiej stronie. Piłka trafiła pod jego nogi, a po jego strzale przeleciała tuż obok dalszego słupka.

Pod rosnącym naporem Unii od okolic 80. minuty Kotwica znacząco postawiła na defensywę. Druga połowa w całości należała do gospodarzy, lecz do zwieńczenia dominacji brakowało tylko trafienia. Owe mogło nastąpić w 87. minucie, gdy prawą stroną w pole karne zagrał znajdujący się na boisku od kwadransa Kamil Kanior. Piłka trafiła pod nogi innego zmiennika, Damiana Pawlaka. Ten jednak z odległości kilku metrów trafił w poprzeczkę.

Mimo, że w drugiej części spotkania obyło się bez kontuzji, sędzia postanowił doliczyć aż 8 minut. 8 minut, którymi spokojnie można zareklamować niższe ligi w Polsce. Na początku dodatkowego czasu miał miejsce rzut wolny dla Unii. Po zagraniu piłki w pole karne na ziemię upadł jeden z piłkarzy Kotwicy. Doszło do małych przepychanek ze względu na brak przerwania gry. Kilkanaście sekund później odbita od jednego z zawodników Unii piłka mogła zaskoczyć golkipera Kotwy, Huberta Świtalskiego.

W 95. minucie Kanior wywalczył kolejny rzut wolny, a za faul żółtą kartkę obejrzał Hubert Babicz. Do piłki podszedł Damian Pawlak i delikatnym zagraniem uruchomił Radosława Barabasza. Ten po raz drugi w tym meczu posłał piłkę do siatki. Jednak tym razem bramka została zdobyta prawidłowo.

Spotkanie kończył rzut wolny z okolic 20. metra. Przed jego wykonaniem doszło do kolejnej szamotaniny, z tą różnicą, że jej efektem były trzy żółte kartki – dwie dla graczy Unii i jedna dla rezerwowego Kotwicy. Na zegarze wybiła 100. minuta, a decydująca akcja nie miała jeszcze miejsca. Piłkę meczową na nodze miał Radosław Jasiński. Nie zdobył on jednak dubletu, gdyż po jego mierzonym uderzeniu piłka przeleciała obok bliższego słupka. Tuż po tym sędzia zakończył zawody. Lokalni kibice mogli odetchnąć z ulgą.

Unia rozdaje karty

Na dwie kolejki przed końcem sezonu Unia utrzymała 3-punktową przewagę nad Kotwicą. Teoretyczne szanse na awans do III ligi ma jeszcze Nielba Wągrowiec. Ich strata do 1. miejsca w tej chwili wynosi pięć punktów, lecz może się ona zmniejszyć, gdyż w niedzielę zmierzą się u siebie właśnie z Unią. Zatem mimo długiego weekendu, Duma Swarzędza wcale nie może sobie pozwolić na odpoczynek.

Kotwica tego samego dnia rozegra na swoim stadionie mecz ze znajdującą się w dole tabeli Wartą Międzychód. 16. drużyna tabeli będzie kończyć sezon w Swarzędzu, a więc Unici na ich oczach mogą przypieczętować powrót do III ligi po roku absencji. Kotwa w tym samym czasie zagra u siebie z Tarnovią, a Nielba pojedzie do Gniezna na mecz z Mieszkiem.

AKTUALIZACJA: Unia Swarzędz wygrywa walkowerem po wystawieniu przez gości z Kórnika nieuprawnionego do gry piłkarza!

Unia Swarzędz – Kotwica Kórnik 1:1 (0:1) WALKOWER 3:0

Bramki: Barabasz 90+6′ – 40′ Jasiński

Żółte kartki: 90+10′ Soboń, 90+10′ Chopcia – 22′ Kalak, 43′ Pińczuk, 90+5′ Babicz

Składy:

Unia: Andrzej Budnik – Jakub Czapliński – Filip Soboń – Tomasz Neumann (45. Hubert Kisiel) – Patryk Pawłowski – Radosław Barabasz – Wojciech Antczak (9. Adrian Chopcia) – Witold Walkowiak (62. Mikołaj Panowicz) – Mateusz Maluśki (72. Kamil Kanior) – Jan Paczyński (86. Damian Pawlak) – Łukasz Zagdański

Kotwica: Hubert Świtalski – Piotr Kalak – Michał Patalas – Radosław Jasiński – Tymoteusz Gabski (45+3. Patryk Ostrowski – zmieniony w 68. minucie przez Bartosza Zgardę) – Roman Palets – Patryk Bordych (61. Dawid Urbanek) – Maurycy Niemczyk (88. Filip Soroko) – Maksymilian Hyżyk (74. Hubert Babicz) – Jakub Pietrzak – Gerard Pińczuk (54. Dariusz Chandze)

Sędzia: Kacper Kendzia (Rawicz)

Mecz relacjonował Maciej Bartkowiak.