Zimowa przerwa od rywalizacji ligowej jest dla fanów polskiej piłki czasem okrutnym. W grudniu wyczekujemy inauguracji okresu przygotowawczego, by ponownie śledzić poczynania naszych ukochanych ekip. Dla kilku zespołów nowy rok kalendarzowy rozpoczął się ciekawym wydarzeniem, które po raz trzeci odbyło się w katowickiej arenie. Spodek Super Cup to impreza organizowana przez entuzjastów piłki nożnej, która ma nawiązywać do turniejów halowych z lat 90-tych. Jak wypadła tegoroczna edycja? Wybrałem się do serca stolicy województwa śląskiego by to sprawdzić.
W ramach wydarzenia odbyły się dwa turnieje – główny, w którym wzięły udział czołowe ekipy w kraju oraz pokazowy, gdzie umiejętności legend polskiej piłki szły w parze z rozpoznawalnością gwiazd internetu czy sztuki. Kibice koncentrowali się na rywalizacji głównej, w której wzięło udział osiem zespołów. W tekście skupię się zatem na zmaganiach najwyżej notowanych profesjonalnych drużyn.
Zainteresowanie wzbudzały przede wszystkim dwie ekstraklasowe ekipy – Górnik Zabrze i GKS Katowice. Poza tym standardowo pojawiły się drużyny, które ze śląskimi tuzami łączy sympatia ich kibiców. To ROW Rybnik, JKS Jarosław i Wisłoka Dębica. W trzeciej edycji mieliśmy także kilku debiutantów. Po raz pierwszy w Spodku zagrała Wieczysta Kraków, która walczy o awans do piłkarskiej elity. Nie zabrakło również innej ciekawej ekipy – Wiary Lecha Poznań. To zespół założony w 2011 roku z inicjatywy sympatyków „Kolejorza”, obecnie rywalizuje na poziomie Wielkopolskiej IV ligi. Organizator zadbał także o obecność mistrzów świata – we wtorkowych zmaganiach wzięła udział reprezentacja Polski socca.
Kibicowskie (nie)porozumienia
Ekipy zostały podzielone na dwie grupy, a kibice szczelnie wypełnili arenę. Przed turniejem pojawiły się jednak obawy o atmosferę i doping. Kilka tygodni temu między grupami fanów GieKSy i ROW-u a sympatykami Górnika została zerwana „zgoda kibicowska”. Obie społeczności wydały zresztą komunikaty w tej sprawie. Fani z „Torcidy” poinformowali, że żółto-zielono-czarne barwy nie będą tolerowane na trybunie dopingującej w Zabrzu. Organizatorzy postanowili nieco zmienić rozlokowanie na trybunach. Między grupą z Katowic i Zabrza zasiedli przyjaźni obu kibice Wisłoki Dębica.
Wracając jednak na plac gry, do walki jako pierwsza wkroczyła GieKS-a. Trener Rafał Górak posłał do boju całkiem silny zestaw zawodników. Grali min. Ilja Szkurin, Marcin Wasielewski, Borja Galan Adrian Błąd czy kapitan Arkadiusz Jędrych. Kibice z Katowic donośnie przywitali ulubieńców, a w pierwszym spotkaniu z JKS Jarosław piłkarze Góraka zwyciężyli 2:1.
Przyszedł czas na ekipę z Zabrza. Michal Gasparik podczas wyboru składu osobowego był jednak zdecydowanie bardziej zachowawczy. Zabrakło większości gwiazd wicelidera tabeli Ekstraklasy. Erik Janza czy Patryk Hellebrand oglądali zmagania „po cywilnemu”. W Spodku zabrakło Lukasa Podolskiego, który rok wcześniej zapadł w pamięć kibicom bandyckim atakiem na młodego piłkarza Wisłoki. W tym roku spośród najbardziej rozpoznawalnych graczy wystąpili Maksym Chłań, Kryspin Szcześniak czy Gabriel Barbosa.
Górnik na inaugurację grał z Wiarą Lecha. Ekipa z Wielkopolski wyglądała na boisku rewelacyjnie, jednakże wicelider Ekstraklasy wypunktował niżej notowanego rywala – wygrał aż 3:0. W drugim spotkaniu piłkarze Gasparika mierzyli się z ROW-em. Na tablicy długo utrzymywał się remis. Co ciekawe, do bramki rybniczan trafił golkiper czternastokrotnych mistrzów – Piotr Pietryga. W końcówce Górnik postawił wszystko na jedną kartę, gdyż jak mówił po meczu trener: „nie lubimy remisu”. Skończyło się to straconym golem zza połowy boiska i porażką 1:2.
Wieczysta Kraków posłała do boju silny zestaw osobowy. Wystąpiło wiele byłych gwiazd Ekstraklasy. Na wyróżnienie zasługuje nieliczna grupa sympatyków z Krakowa, którzy zabrali ze sobą żółtą flagę i wspierali Wieczystą. Żółto-czarni trafili do grupy z GKS-em Katowice. W swoim drugim meczu, ku uciesze garstki kibiców, ograli wyżej notowanego rywala. Sytuacja GieKSy i Górnika Zabrze zrobiła się skomplikowana. Wspierane przez gromadę fanów ekipy musiały wygrać ostatnie spotkanie by wyjść z grupy.
Gęsta atmosfera
Trzecia kolejka grupowa przyniosła największe emocje – GKS grał o wyjście z grupy z Wisłoką Dębica. Po raz pierwszy interes dominujących grup kibicowskich był sprzeczny. Fani z „Torcidy” głośno wspierali Wisłokę. Wymiana dopingu była jednak wzajemnie kulturalna – grupy skupiały się na dopingu dla własnych ulubieńców. Nadszedł nawet moment wspólnego śpiewu, a jak mawia przysłowie: „nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg”. Cała trybuna Spodka wulgarnie odniosła się do Ruchu Chorzów, po czym wróciła do wspierania GieKSy i Wisłoki. Gracze z Dębicy niesieni dopingiem aplikowali silnemu rywalowi kolejne bramki i wygrali 5:3, eliminując GKS z turnieju.
Górnik miał zadanie znacznie trudniejsze – mierzył się z reprezentacją socca. Mistrzowie świata nie dali wiceliderowi Ekstraklasy szans, pokazując zamiłowanie do relatywnie niewielkiego wymiaru boiska i zwyciężyli aż 4:1.
Jęk zawodu
Ekipy z Ekstraklasy pożegnały się z turniejem po fazie grupowej, a w ślad za nimi postanowili pójść kibice. Spodek momentalnie opustoszał. Na trybunie wypełnionej wcześniej fanami ukazał się napis „Spodek”. Zapanowała niemal cisza, mało kto oglądał spotkania turniejów pokazowych, koncert gwiazd muzycznych czy kluczowe mecze o medale.
Wydarzenie dobitnie pokazało, że dla początkowo licznie zgromadzonych kibiców najważniejsze są ukochane ekipy. W obliczu zerwania bliskich relacji między największymi grupami kibiców, atmosfera turnieju zdecydowanie zgęstniała. Pod tym względem była to najgorsza edycja turnieju. Obawiam się, że mogła być jednocześnie ostatnią.
Wokół futbolu
Na pochwały zasługują wydarzenia dodatkowe. Przed rywalizacją czołowych ekip odbył się pokazowy mecz amp-futbolu. Turniej ten także dostarczył wielu emocji. Marek Citko czy Sławomir Peszko wymiatali na placu gry. Obecność sędziów Szymona Marciniaka, Michała Listkiewicza czy Sebastiana Jarzębaka przyciągnęły wielu fanów.
Organizatorzy zadbali także o to, by kibicom nie zabrakło pozaboiskowej rozrywki. Sponsorzy przygotowali stoiska z zabawami, dużym zainteresowaniem cieszyło się stanowisko do gry w szachy czy strzału piłką do celu. W strefach gastronomicznych kibice w barwach różnych ekip mogli swobodnie się poruszać, nie było nieprzyjemnych incydentów czy sporów.
Warto zaznaczyć, że ustalenia na szczytach kibicowskich społeczności nie dotykają wielu sympatyków, którzy w dalszym ciągu wspierają piłkarzy wszystkich ekip. Pytani przeze mnie fani GKS-u jasno deklarowali niezmienną sympatię do Górnika. Widać to najlepiej wśród młodzieży, która miała niepowtarzalną okazję poznania boiskowych idoli. Pod kątem rozgrywki dla najmłodszych wydarzenie w stu procentach spełniło oczekiwania.
Na boisku także nie zabrakło jakości. Mecz finałowy rozstrzygnął się dopiero po rzutach karnych. Wygrała reprezentacja Polski socca, która zdaniem większości obserwatorów była najlepszym zespołem w turnieju. Na podium znalazły się solidna Wieczysta Kraków i czarny koń zmagań – ROW Rybnik.
Koncepcję organizacji turnieju uważam za rewelacyjną. Będąc w Spodku w latach ubiegłych nie miałem powodów do narzekania. Akustyka w zamkniętej hali przebija najbardziej spektakularne śpiewy na stadionach. Trzecia edycja była jednak zupełnie inna, gdyż atmosfera była magiczna wyłącznie momentami. Najbardziej wyrazistym wspomnieniem pozostaną jednak puste krzesełka podczas finału…
Hugo Braun