Stolica niezdobyta. Legia zdobywa kolejne trzy punkty

Share on facebook
Share on twitter
2020.12.05, Warszawa, Pilka nozna, PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Mecz Legia Warszawa - Lechia Gdansk
N/z Andre Martins, Tomas Pekhart gol, bramka, radosc
Fot Rafal Oleksiewicz / PressFocus

2020.12.05, Warsaw,
football, polish Ekstraklasa
Match Legia Warszawa - Lechia Gdansk
Andre Martins, Tomas Pekhart gol, bramka, radosc
Credit Rafal Oleksiewicz / PressFocus

W hicie 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy Legia pokonała na własnym stadionie gdańską Lechię 2-0. Warszawiacy dominowali przez całe spotkanie, a zdobyte trzy punkty umocniły ich na pozycji lidera. Biało-Zieloni zanotowali trzecią ligową porażkę z rzędu.

Strzałów grad, goli brak

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Od początku spotkania to gospodarze prezentowali się znacznie lepiej. Legia chciała szybko strzelić gola i miała ku temu sporo okazji. Na skrzydłach dobrze spisywali się Bartosz Kapustka oraz Luquinhas przy wsparciu bałkańskiego duetu – Josip Juranović i Filip Mladenović. Legioniści nie tylko grali ofensywnie, ale również bardzo brutalnie. Kości na boisku trzeszczały, szczególnie, gdy interweniowali dwaj środkowi obrońcy warszawiaków – Igor Lewczuk i Artur Jędrzejczyk. Dla pierwszego stopera ostre granie poskutkowało żółtą kartką w 24. minucie.

Z czasem goście zaczęli dochodzić do głosu. Podopieczni Piotra Stokowca kreowali sobie coraz więcej sytuacji. Wyróżniał się z pewnością Conrado, który dysponował niesamowitą wręcz szybkością, którą wykorzystywał do mijania rywali. Najsłabszym piłkarzem gdańszczan był, co ciekawe, Kenny Saief. Amerykanin często niecelnie podawał, tracił piłkę. Momentami cofał się do defensywy, by pomóc swoim kolegom, ale tam też niejednokrotnie zawodził.

Szybkie, dynamiczne było pierwsze 45 minut hitu kolejki w Warszawie. Zdecydowanie lepszą drużyną była Legia, która przez większość czasu dominowała. Przy odrobinie szczęścia gracze Czesława Michniewicza mogli prowadzić, lecz całkiem nieźle spisywała się linia defensywna Lechii. Goście z Gdańska również potrafili napsuć nieco krwi swoim rywalom, lecz zawsze czegoś brakowało – a to wykończenia, a to dobrego podania, a to celnego podania. Tak prezentowały się statystyki po pierwszej części.

Źródło: Twitter

Niezawodny Pekhart

W 49. minucie Paweł Wszołek wbił piłkę głową do bramki, lecz po chwili sędzia liniowy uniósł w górę chorągiewkę, sygnalizując spalonego. Legia po przerwie jest szczególnie zmobilizowana – w minutach 46-60 piłkarze warszawskiej drużyny strzelili w tym sezonie aż sześć goli! To najwyższy wynik w lidze (ex aequo z Rakowem Częstochowa).

Gospodarze w końcu dopięli swego i zdobyli bramkę! Po 61 minutach gry Tomas Pekhart wykorzystał dośrodkowanie Mladenovicia, pokonując Dusana Kuciaka strzałem głową. Gdańszczanie mogli sobie pluć w brodę, gdyż chwilę przed trafieniem Czecha mieli fantastyczną sytuację na bramkę. Jarosław Kubicki miękko wrzucił piłkę w pole karne, gdzie najlepiej odnalazł się Michał Nalepa, która jednak uderzył ponad poprzeczką. Lechia musi solidnie popracować nad obroną. Ostatnie czysto konto w meczu ligowym zachowali 26 września, kiedy pokonali w Gdańsku Podbeskidzie Bielsko-Biała 4-0.

Lechia próbowała wyrównać, ale wiele rzeczy nie udawało się w tym meczu podopiecznym Piotra Stokowca. W ofensywie prezentowali się momentami naprawdę słabo. Nic nie dawał duet napastników. Na boisku pojawiło się w 69. minucie dwóch skrzydłowych – Omran Haydary oraz Jaroslav Mihalik, ale oni także zawodzili.

W 89. minucie Paweł Gil skorzystał z interwencji VAR, by obejrzeć powtórkę sytuacji, w której faulował Tomasz Makowski. Młody pomocnik gości popełnił makabryczny faul, który musiał skutkować czerwoną kartką. Reprezentant Polsku U-20 mógł złamać Andre Martinsowi nogę.

W ostatnich momentach spotkania bramkę dla Legii dorzucił jeszcze Rafael Lopes. Strzał Bartosza Slisza został „wypluty” przez Dusana Kuciaka, a piłkę bezlitośnie dobił portugalski snajper Legionistów.

Sobotnie spotkanie w stolicy Polski zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 2-0. Znów bohaterem został Thomas Pekhart, który stał się pewnym punktem Legii. Na niego piłkarze mogą liczyć, gdy są problemy ze zdobyciem bramki. Lechia nie zaprezentowała się źle, ale w ofensywie zrobiła zdecydowanie za mało, by myśleć choćby o remisie.

Legia Warszawa 2:0 Lechia Gdańsk (0:0)

Bramki: 61′ Tomas Pekhart, 90+6 Rafael Lopes

Żółte kartki: Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Andre Martins – Jarosław Kubicki, Łukasz Zwoliński

Czerwone kartki: Tomasz Makowski

Składy:

Legia Warszawa: Artur Boruc – Josip Juranović, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk (c), Filip Mladenović – Michał Karbownik, Andre Martins, Bartosz Kapustka (Bartosz Slisz 90+2′) – Paweł Wszołek (Mateusz Cholewiak 78′), Tomas Pekhart (Rafael Lopes 78′), Luquinhas

Lechia Gdańsk: Dusian Kuciak – Bartosz Kopacz (Karol Fila 69′), Michał Nalepa, Kristers Tobers, Rafał Pietrzak – Jarosław Kubicki (Jakub Arak 86′), Tomasz Makowski, Kenny Saief (Jaroslav Mihalik 69′), Conrado (Omran Haydary 69′) – Łukasz Zwoliński, Flavio Paixao (c) (Maciej Gajos 76′)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

Stadion: Stadion Miejski Legii Warszawa im. Marszałka Józefa Piłsudskiego

MVP: Luquinhas (Legia Warszawa)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, by odwiedzić profil autora na Twitterze!