Starcie z “Wikingami” próbą generalną przed Euro 2020

Share on facebook
Share on twitter
(200909) -- BRUSSELS, Sept. 9, 2020 (Xinhua) -- Iceland's players pose for group photos before the UEFA Nations League football match between Belgium and Iceland at the King Baudouin Stadium in Brussels, Belgium, Sept. 8, 2020. Belgium won 5-1. (Xinhua/Zheng Huansong)

08.09.2020 Bruksela
Pilka nozna 
UEFA Liga Narodow
Belgia - Islandia
FOTO Xinhua / PressFocus

POLAND ONLY!!

To już ostatnie dni przed rozpoczęciem ważnego dla nas turnieju. Zanim jednak polecimy do Sankt Petersburga na mecz ze Słowacją, we wtorek w Poznaniu towarzysko zagramy z reprezentacją Islandii, która po raz pierwszy od kilku lat nie pojedzie na wielką imprezę. Jej reprezentacja jest w trakcie przebudowy, więc brak sukcesów może być w jakiś sposób usprawiedliwiony. Nie oznacza to jednak, że potencjał został zaprzepaszczony i ćwierćfinał na EURO 2016 będzie jednorazowym wybrykiem. Wbrew pozorom Islandia, mimo że nie awansowała na najbliższy turniej, nie może czuć się marginesem europejskiej piłki. 

Islandia na EURO 2016 

W eliminacjach do turnieju rozgrywanego we Francji Islandia w grupie mierzyła się z Czechami, Turcją, Holandią, Kazachstanem, Łotwą. O ile dwie ostatnie ekipy z tej listy to totalni outsiderzy, którzy nie powinni byli sprawić problemów omawianej przez nas reprezentacji, to jednak pozostałe trzy marki na papierze wyglądały dużo lepiej. Nikt normalny nie typował Islandii do bezpośredniego awansu na turniej. Tymczasem ona w pierwszych trzech meczach eliminacyjnych nie dość, że wygrała, to jeszcze nie straciła gola. A mierzyła się z kolejno z Turcją (3:0), Łotwą (3:0) i Holandią (2:0). W czwartej kolejce pierwszy raz straciła bramkę. Miało to miejsce w meczu z Czechami, ale jakie to ma znaczenie skoro i to spotkanie Islandia wygrała 2:1. Koniec końców, podopieczni ówczesnego trenera Larsa Lagerbacka, zapewnili sobie historyczny awans na dwie kolejki przed końcem eliminacji, a pewnie, gdyby nie wstydliwe remisy z Kazachstanem i Łotwą, to drużyna Islandii wygrałaby grupę. 

Turniejowa grupa też wydawała się ciężka. Znów, mało kto spodziewał się, że Islandia może zaskoczyć. W pierwszym meczu sensacyjnie zremisowała 1:1 z Portugalią w pierwszym składzie. Mówi się, iż wygrana w pierwszym turniejowym meczu mocno zbliża do wyjścia z grupy. Islandia, co prawda, tego nie dokonała, ale, jak się potem okazało, ten punkt smakował jak trzy. W drugim meczu też nie zwyciężyła, a powinna, bowiem do 87. minuty prowadziła z Węgrami. Szanse na awans po tym meczu drastycznie zmalały. W ostatnim spotkaniu Islandia podejmowała najgorszą drużynę w grupie F, czyli Austrię. Obie ekipy wciąż miały szansę na awans. Udało się wygrać popularnym “Wikingom”. Ogromną radość państwu, w którym mieszka około 360 tysięcy ludzi, sprawił Arnór Ingvi Traustason, pakując piłkę do siatki w doliczonym czasie gry. Kibice oszaleli, bo ten gol oznaczał awans do 1/8 finału, w którym to Islandia mierzyła się z Anglią. 

Mecz rozgrywany w słonecznej Nicei szybko ułożył się po myśli “Wyspiarzy”. W 4. minucie Wayne Rooney pewnie wykorzystał rzut karny. Islandia szybko wyrównała, bo już dwie minuty potem był remis 1:1. Zaraz potem bramkę dającą prowadzenie zdobył Kolbeinn Sigþórsson. Jak się potem okazało ten gol dał awans do ćwierćfinału. Islandia wybuchła (dosłownie) z radości! 

https://youtu.be/PVq0MrmezpI

Piękny sen przerwała piekielnie mocna Francja. Już po pierwszej połowie było wiadomo, że piłkarze z Islandii wracają do kraju. Mimo tego że mecz zakończył się wynikiem 5:2, Islandczycy naprawdę pokazali niezły futbol i gdyby trafili na kogoś słabszego, to kto wie, czy ten wspaniały sen nie trwałby dalej. 

Islandia na mistrzostwach świata 2018 

Chyba po raz pierwszy w historii Islandia nie była uważana za tzw. dostarczyciela punktów w eliminacjach do turnieju. Mimo wymagającej grupy, była wymieniana wśród głównych kandydatów do awansu na mundial. Jej przeciwnikami byli Chorwacja, Ukraina, Turcja, Finlandia, Kosowo 

Jak widać inni faworyci do awansu słabsi nie byli. Przez całe eliminacje Islandia grała niemal tak samo jak na EURO. Nie zmienił się trzon drużyny, więc stabilizacja była jej głównym atutem. Oprócz porażki z Finlandią obyło się bez większych wpadek. Wygrała grupę i wyprzedziła jak się potem okazało finalistę mundialu w Rosji – Chorwację. Jeszcze nigdy w historii piłki islandzkiej nie było takiego parcia na sukces, którym na pewno było by powtórzenie tego z Francji, a więc dojście do ćwierćfinału. Niestety napompowany balonik szybko pękł. O ile inauguracyjny remis z Argentyną wciąż dawał nadzieję to porażka z Nigerią oraz Chorwacją przelała czarę goryczy. Ostatecznie Islandia zajęła ostatnie miejsce w grupie z zaledwie jedynym zdobytym punktem. 

Islandia w eliminacjach do EURO 2020 

Totalnie odmieniona reprezentacja Islandii zaczynała bój o pojechanie na trzeci turniej z rzędu. Odmieniona, bo nowy trener zaczął stawiać na młodszych zawodników. Warto dodać, że Islandia w poprzednich imprez miała jedną z najstarszych drużyn w stawce. Zmiana pokoleniowa była zatem konieczna. Podopieczni Arnana Vidarssona już nie dominowali tak jak poprzednio. To wszystko za sprawą bardzo dobrej postawy Francji i Turcji. Islandia zajęła trzecie miejsce w grupie, które pozwalało jej na przystąpienie do baraży. W półfinale pokonała Rumunię 2:1, a w decydującym meczu przegrała na własne życzenie z Węgrami, którzy w cztery minuty odrobili dwubramkową stratę i to oni ostatecznie pojechali na EURO. Islandcy kibice byli załamani, bo awans był bardzo blisko. 

Fot. UEFA.com

O przedstawienie jeszcze dokładniej sylwetki reprezentacji Islandii poprosiliśmy Dominika Krawczyka, który na co dzień mieszka w tym kraju, a prywatnie jest kibicem Widzewa Łódź. Możecie go posłuchać na antenie RADIOWIDZEW.PL. 

Zanim przejdziemy do piłki. Powiedz jaka obecnie jest pogoda w Islandii? W Polsce jak na wiosnę jest dość chłodno. Myślę, że piłkarze z Islandii mieliby łatwiej dostosować się do klimatu panującego w Polsce niż to miało miejsce wcześniej. 

– W strefie klimatycznej w jakiej znajduje się Islandia są tylko dwie pory roku: zima i lato. Na ten moment, pogody letnią na pewno nie można nazwać, jest dość chłodno i deszczowo, czyli całkiem podobnie jak w Polsce, więc dla żadnego z islandzkich piłkarzy pogoda w Polsce nie będzie szokiem. 

Z czego twoim zdaniem wynika mała liczba islandzkich graczy w polskich ligach i na odwrót? Czy to właśnie kwestia klimatu? 

– Wbrew pozorom, polskich piłkarzy kilku tutaj gra. W najwyższych dwóch klasach rozgrywkowych znajdziemy siedmiu polskich piłkarzy. Kilku innych na pewno kopie w niższych ligach. Natomiast w polskich rozgrywkach pamiętam jednego Islandczyka, w Jagiellonii Białystok – Böðvara Böðvarssona. Wynika to, moim zdaniem, z kilku powodów: egzotyczności islandzkiej ligi, ogólnej opinii o słabości islandzkiej piłki, słaboścci i kiepskiej medialnoścci polskiej Ekstraklasy, w porównaniu z np. Premier League, Bundesligą, czy Serie A, dość sporej izolacja Islandii od reszty kontynentu, co wśród skautów jest czynnikiem dość odstraszającym. Skautując piłkarzy w Europie, masz wgląd w wielu piłkarzy w kilkunastu krajach, tu jedziesz do małego kraju, z małym potencjałem ludzkim. 

Islandia niestety nie powtórzy sukcesu sprzed pięciu lat, kiedy to pierwszy raz w historii awansowała do ME, a potem jak wiemy odpadła dopiero w ćwierćfinale. Jak kibice przyjęli brak swojej drużyny w turnieju?

– Nie było jakiejś histerii czy wielkiej rozpaczy. Islandczycy zdają sobie sprawę, że nie dysponują jakąś strasznie mocną reprezentacją i dobrze znają swoje miejsce w światowej i europejskiej hierarchii. Poza tym, piłka nożna to sport narodowy numer trzy, zaraz po koszykówce i piłce ręcznej. 

Jak zmieniała się reprezentacja Islandii na przestrzeni ostatnich lat? Pamiętam, że była dość zaawansowana wiekiem. Czy coś w tym aspekcie się zmieniło? Jest więcej młodzieży? 

– Rzeczywiście jesteśmy świadkami dość sporej wymiany pokoleniowej w kadrze Islandii. Aktualny selekcjoner Arnar Vidarsson podziękował większości weteranów Euro 2016, wliczając w to największą gwiazdę islandzkiej piłki, Gylfiego Sigursdssona, piłkarza Evertonu. Zaczyna stawiać na nastolatków i dwudziestolatków, którzy w większości zdobywają szlify piłkarskie w klubach zagranicznych. Poza tym, w porównaniu z 2016 rokiem mamy jedną, ale jakże istotną zmianę. Nie ma trenera Larsa Lagerbaeka, który doprowadził Islandię do ćwierćfinału Mistrzostw Europy, po drodze pokonując Anglię 2:1, na pewno nie będąc drużyną gorszą. 

Myślisz, że za kilka-kilkanaście lat Islandia dla europejskiej piłki będzie kimś takim jak obecnie Chorwacja? Małe państwo, ale ścisła czołówka, patrząc na ostatnie turnieje. 

– Patrząc na to, jak Islandia wykorzystała boom na piłkę w 2016 śmiem twierdzić, że za pięć, góra dziesięć lat, Islandia ma duże szanse by stać się bardzo silną reprezentacją. Knattspyrnusamband Íslands – Islandzka Federacja Piłkarska zainwestowała sporo pieniędzy i energii w szkolenie dzieci i młodzieży, ściągnęli sporo fachowców w tej dziedzinie z całej Europy, w tym również z Polski i the last but not least, naciskają na kluby, by te stawiały na młodych Islandczyków, kosztem nawet wiele lepszych piłkarsko cudzoziemców. Inwestycje te powinny się zacząć ‚spłacać’, już za około pięć lat i moim zdaniem w ten sposób Islandia jest w stanie doszusować do europejskiej czołówki. Jednakże trzeba też zwrócić uwagę, iż w tak małej populacji – 360 tysięcy mieszkańców, prawdopodobieństwo znalezienia więcej niż jednego piłkarskiego brylantu, graniczy z cudem. Moim skromnym zdaniem, Islandia jest zbyt małym krajem, ze zbyt małym potencjałem ludzkim, by zostać futbolową potęgą. 

Fot. UEFA.com

Warto wspomnieć, że Islandia rozpoczęła już eliminacje do mundialu 2022. Niestety nie idzie jej zbyt dobrze. Jedyne trzy punkty zgarnęła w meczu z Liechtensteinem. Wcześniej przegrała z Armenią i Niemcami. Widmo braku awansu na kolejny turniej jest realne. Nie oznacza to jednak, że w meczu z Polską wyjdą rezerwowym składem. Zmiany w składzie na pewno będą, ale trener Vidarsson musi zgrywać drużynę przed kolejnymi meczami eliminacyjnymi. 

KAROL SIEMEK