Środkowy obrońca numer 4 – na kogo postawi Jerzy Brzęczek?

Share on facebook
Share on twitter
2020.10.07 Gdansk
Pilka Nozna Mecz towarzyski Polska - Finlandia
N/z Pawel Bochniewicz
Foto Piotr Matusewicz / PressFocus

2020.10.07 Gdansk
Football Friendly Game Poland - Finland
Pawel Bochniewicz
Credit: Piotr Matusewicz / PressFocus

Już za niecałe pół roku nasza reprezentacja wybierze się na przesunięte Euro 2020. Pewniaków do wyjazdu jest wielu, niektóre pozycje są mocno obsadzone przez naszych rodaków. Problem następuje jednak, gdy przejdziemy do środka obrony. Tam niestety jesteśmy mocno ograniczeni. Jeśli nie wydarzy się nic niespodziewanego, to Jerzy Brzęczek zabierze ze sobą Jana Bednarka, Kamila Glika, Sebastiana Walukiewicza i… no właśnie. Kogo?

Opcji na tę pozycję jest kilka, i możemy szukać ich w wielu miejscach w Europie. Najwięcej klasowych opcji wydaje się być we Włoszech. Nie można jednak zapominać o Polakach, którzy w swoich ligach radzą sobie wyjątkowo dobrze. Największym problemem większości tych zawodników jest po prostu brak doświadczenia w dorosłej reprezentacji, co na tak dużej imprezie, jaką jest Euro, jest ważne. Oczywiście jeśli spojrzymy wstecz, to trafimy na przypadki piłkarzy, którzy pojechali na dużą imprezę bez wielkiego doświadczenia, a koniec końców okazali się ważnymi punktami zespołu, jak np. Kapustka. Obrona, to jednak bardziej odpowiedzialna pozycja, gdzie piłkarski warsztat odgrywa wielką rolę. Spójrzmy więc, gdzie selekcjoner może szukać alternatyw dla naszych kluczowych, środkowych obrońców:

1.W Championship zaskakująco dobrze

Kiedy Michał Helik przechodził do Barnsley wielu kibiców i ekspertów zastanawiało się, czy 25-latek poradzi sobie w Anglii. Czas pokazał, że tak się stało, a Helik został jedną z gwiazd „The Reds”. I nie, nie ma w tym słowa przesady. Kierunek wydawał się przemyślany od początku. Barnsley, to ekipa, która w ostatnich sezonach przemieszczała się pomiędzy League One, a Championship, gdzie miniony sezon zakończyli tuż nad strefą spadkową. Dziś kibice klubu z Oakwell uważają, że transfer Polaka był świetną decyzją działaczy. Chociaż początek przygody z angielską piłką sam zawodnik wyobrażał sobie pewnie nieco inaczej.

Sezon dla Helika zakończył się zwycięstwem w Pucharze Polski, co przypieczętowało przyzwoitą kampanię w wykonaniu Polaka. Później oferta z Championship i transferowe zamieszanie związane z przenosinami na Wyspy. Koniec końców wychowanek Ruchu Chorzów trafił do angielskiego klubu, ale jego start był fatalny. Po nieco ponad tygodniu od transferu, Polak wyszedł od pierwszej minuty na mecz z Reading. Zagrał wówczas tylko czterdzieści dwie minuty. Powodem tak krótkiego czasu gry nie była kontuzja, a czerwona kartka, która nie zwiastowała dobrze na sam początek przygody z angielską piłką. Na szczęście były piłkarz Cracovii wziął sprawy w swoje ̶r̶ę̶c̶e̶ nogi i od tego czasu stał się kluczową postacią swojej drużyny. Jak przekłada się to na liczby biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki w Anglii?

  • 22 mecze (1861 minut)
  • 4 gole
  • 7 czystych kont
  • 4,7 wybicia na mecz
  • 2,8 przechwytu na mecz
  • 2,6/5,8 wygranych pojedynków na ziemi/powietrznych na mecz
  • 3 żółte kartki, 1 czerwona kartka
  • Średnia ocena wg poratlu SofaScore – 7,04 (drugi najwyższy wynik w drużynie!)

Krótko mówiąc – jest dobrze. Szczególny dla Helika był grudzień, jak i jego pierwszy Boxing Day. To właśnie w tym miesiącu obrońca „The Reds” dwa razy został wybrany graczem spotkania i znalazł się w jedenastce miesiąca portalu WhoScored. Oprócz polskiego defensora w tym zestawieniu znalazł się również Krystian Bielik. Jeśli piłkarz Derby County podtrzyma swoją aktualną formę, to będzie pewniakiem do wyjazdu na Euro, jako środkowy pomocnik. Jest to jednak zawodnik, który równie dobrze może z konieczności zagrać na środku obrony i nie będzie miał z tym problemu. Nie należy patrzeć na niego, jako opcję numer cztery, ale jako wariant rezerwowego, który w razie potrzeby powinien sprawdzić się idealnie. Dotychczasowa gra po kontuzji zachwyca kibiców, jak i ekspertów, którzy mówią, że 23-latek już teraz jest na poziomie Premier League.

Wracając jednak do byłego piłkarza Cracovii, to m.in. dzięki jego dobrej dyspozycji, Barnsley zajmuje akutalnie dziewiąte miejsce w tabeli ze stratą zaledwie trzech punktów do szóstego Watfordu, który ma jednak przed sobą jedno zaległe spotkanie. Mimo wszystko taki wynik na pewno zadowala kibiców, jak i działaczy, którzy nie spodziewali się tak dobrej formy na półmetku bieżącej kampanii. Po meczu przeciwko Huddersfield (26.12), trener Polaka, Valerien Ismael odniósł się do jego pierwszych miesięcy w Anglii:

„Dla niego zmiana kraju, przyzwyczajenie się do kultury, języka i mocnej ligi nie było łatwe. Musiał się do tego przystosować, dzięki czemu możemy teraz oglądać, jak jego gra się polepsza.”

No i to widzimy. Pytanie tylko, czy widzi to także Jerzy Brzęczek? Przed Euro czeka nas jeszcze kilka spotkań z lepszymi, jak i tymi gorszymi rywalami. Na pewno nasz selekcjoner będzie próbował nowych piłkarzy i jest szansa na to, że Helik wreszcie pojawi się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Wcześniej nie miało to miejsca, nawet w grupach młodzieżowych. Na brak konkurencji Helik nie może jednak narzekać, bo jego rywale również prezentują dobry poziom. Nie zmienia to faktu, że przy podtrzymaniu takiej formy w drugiej części tego sezonu, wychowanek Ruchu Chorzów byłby bardzo możliwą opcją.

2. Dotychczasowa opcja rozwiązaniem?

Od momentu transferu Pawła Bochniewicza do holenderskiego sc Heerenveen, Jerzy Brzęczek powołuje właśnie go, jako czwartą opcję na środek obrony. Jak wyglądało to dotychczas w kadrze? Dwa występy na osiem możliwych. Czy mogło być ich więcej? Tak. A czy powinno być ich więcej? Niekoniecznie. O ile w niezłej lidze, jaką jest Eredivisie, 24-latek wygląda przyzwoicie, tak w kadrze tego nie widać. W przeciągu 135 minut, jakie rozegrał łącznie w spotkaniach z Ukrainą i Finlandią, Bochniewicz narobił dużo zamieszania pod bramką. Szkoda tylko, że nie rywala, a naszej kadry. Urodzony w Dębicy piłkarz był w obu tych meczach oceniany, jako jedno z najgorszych ogniw w barwach Biało-Czerwonych. Nie wróży to dobrze na przyszłość, bo były to tylko przecież mecze sparingowe, które odbywały się na dość niskiej intensywności, w porównaniu do tego, co czeka nas w czerwcu. Żeby nie mówić tylko samych negatywnych rzeczy o byłym piłkarzu Górnika, należy docenić to, że kilka razy próbował posyłać długie podania do swoich kolegów. Robił to z niezłym skutkiem. Z pewnością jest to atut, którego brakuje u wielu innych jego konkurentów.

Jeśli chodzi jednak o grę w Holandii, to… bywa różnie. Gdyby ostatnie dwa mecze się nie odbyły, to moglibyśmy mówić o ciągłej, stałej, dobrej formie. No właśnie, gdyby się nie odbyły. Spotkania miały jednak miejsce, a te w wykonaniu Bochniewicza były po prostu słabe. Dwie kolejki temu w meczu z Heracles Almelo, 24-latek obejrzał czerwoną kartkę w 88. minucie. Był to skutek celowego kopnięcia napastnika rywali, który wychodził na bardzo dogodną pozycję po minięciu bramkarza. W ostatniej kolejce, w spotkaniu z byłym klubem Jarosława Jacha, Fortuną Sittard, Polak zawinił przy dwóch bramkach. Najpierw nie upilnował rywala, który wybiegł zza jego pleców i zdobył gola z bliskiej odległości, a kilka minut później nie zrozumiał się ze swoim bramkarzem, co wykorzystali rywale.

Patrząc jednak na całokształt, to transfer do Holandii był dobrym pomysłem. „Bochen” regularnie gra, zbiera dobre recenzje i co ciekawe jest piłkarzem, który ma najwięcej wybić piłki od początku sezonu. Na swoim koncie ma ich już 84, co daje mu znaczną przewagę nad rywalami w tym aspekcie. Oczywiście, nie jest to może kluczowa statystyka, ale warto ją odnotować. Statystki Bochniewicza w Heernveen:

  • 15 meczów (1258 minut)
  • 1 gol
  • 3 czyste konta
  • 6,0 wybić na mecz
  • 2,4 przechwytu na mecz
  • 3,4/3,7 wygranych pojedynków na ziemi/powietrznych na mecz
  • 0 żółtych kartek, 1 czerwona
  • średnia ocen wg SofaScore – 7,10 (czwarta najwyższa w drużynie)

Sytuacja Bochniewicza jest dość jasna. Gra regularnie w mocnej lidze i do tej pory był stoperem numer cztery w reprezentacji. Jest solidną opcją, natomiast ma rywali, którzy również zasługują na szansę. Jeśli selekcjoner reprezentacji Polski nie będzie chciał eksperymentować i szukać alternatyw, to Bochniewicz prawdopodobnie pojedzie po raz pierwszy na duży turniej z pierwszą reprezentacją.

3. Są możliwości we Włoszech

Na Półwyspie Apenińskim mamy jednego wyraźnego kandydata do gry w reprezentacji – Pawła Dawidowicza. O Kamilu Gliku i Sebastianie Walukiewiczu nie trzeba wspominać, bo ich obecność na Euro wydaje się pewniejsza niż to, że któryś z polskich klubów skompromituje się w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Zostańmy przy 25-latku. Dla Dawidowicza sezon 20/21 jest dopiero drugim w Serie A, wcześniej występował na jej zapleczu, ale także w 2. Bundeslidze. Obecna kampania jest jednak dla wychowanka Sokoła Ostróda naprawdę obiecująca. Problemem są jednak drobne urazy, z którymi zmaga się ostatnio 1-krotny reprezentant Polski. Nie należy mu jednak ujmować tego, że Hellas Verona w składzie z Polakiem radzi sobie naprawdę dobrze. Dziewiąte miejsce w lidze i najlepsza defensywa (ex aequo z Juventusem) robią wrażenie. Obrońca gra w Veronie regularnie i to na różnych pozycjach. Skutek jest jednak taki sam – solidne występy. Gra jako środkowy defensor czy defensywny pomocnik nie stanowią dla niego problemu. Do tego można dodać, że w spotkaniu z Sassuolo, były piłkarz m.in. Benfikii Lizbona czy Palermo, zagrał na prawej obronie. Ekipa Ivana Juricia przegrała tamto spotkanie 0-2, a Dawidowicz zaliczył przeciętny występ.

25-latek daje selekcjonerowi jasny sygnał, że walczy o swoją szansę, która powinna w końcu nadejść. Jeśli nie Paweł Bochniewicz, to właśnie w dwójce Dawidowicz-Helik należałoby szukać opcji numer cztery. Obaj panowie ciężko pracują na swoje pięć minut w reprezentacji, które może wywindować ich na Euro, a później kto wie… może nawet na stałe przejście do kadry Jerzego Brzęczka? Liczby Dawidowicza w tym sezonie:

  • 13 meczów
  • 2 czyste konta
  • 3,2 wybicia na mecz
  • 1,0 wybić na mecz
  • 1,9/1,8 wygranych pojedynków na ziemi/powietrznych na mecz
  • 2 żółte katki, 0 czerwonych
  • średnia ocen wg SofaScore – 6,88 (ex aequo siódmy wynik w drużynie)

Serie B

Na brak Polaków na zapleczu Serie A nie mamy prawa narzekać. Wliczając do niedawna grającego w SPAL Bartosza Salamona, w Serie B Jerzy Brzęczek mógł obserwować aż trzech Polaków. Oprócz wcześniej wspomnianego 29-latka, w tej lidze występują również Thiago Cionek i Przemysław Szymiński. Wszyscy trzej Polacy rozegrali w tym sezonie ponad 850 minut. Najmniej zagrał Salamon (13 meczów, 857 minut, 2 gole), później Szymiński (12 meczów, 985 minut, 1 gol), a najwięcej Thiago Cionek (13 meczów, 1026 minut). Takie statystki pokazują jak ważnymi postaciami w swoich klubach są aktualnie nasi rodacy. Cała trójka mimo regularnej gry nie mogła liczyć w ostatnim czasie na powołanie.

Jednym piłkarzem z tej grupy, który nie zdołał zadebiutować jeszcze w pierwszej reprezentacji jest piłkarz Frosinone, Przemysław Szymiński. W przeszłości zdarzyło mu się jeździć na zgrupowania reprezentacji do lat 21, natomiast zagrał tam tylko trzy razy. Od lipca 2017 roku, 26-latek gra we Włoszech, najpierw trafił on do Palermo, a później przeniósł się on do wcześniej wspomnianych „Kanarków”.

Znacznie dłuższym stażem we Włoszech może pochwalić się duet Cionek-Salamon. Pierwszy od ponad ośmiu lat gra na Półwyspie Apenińskim, gdzie wyrobił sobie markę. Cionek pojechał z naszą reprezentacją na dwa ostatnie duże turnieje, na których odgrywał rolę rezerwowego. Z orzełkiem na piersi wystąpił on 21 razy, jednak mało wskazuje na to, że liczba występów ulegnie zmianie.

W innej sytuacji jest nowy-stary piłkarz Lecha Poznań, Bartosz Salamon. Po ponad dekadzie, 29-latek wrócił do klubu, w którym stawiał pierwsze piłkarskie kroki przed wyjazdem na zachód. Włochy i klimat tamtejszej szatni zna jak mało kto. W Poznaniu liczą, że zebrane w tym kraju doświadczenie zaowocuje i pomoże Lechowi w walce o najwyższe cele. Niewykluczone, że pomoże on również sam sobie w powrocie do reprezentacji. Nie jest to najstarszy piłkarz, a Jerzy Brzęczek często swoimi powołaniami pokazywał, że dobra gra w Ekstraklasie znaczy czasem więcej, niż dobra gra w lidze zagranicznej. Istnieje więc szansa, że z tej trójki, to właśnie Salamon będzie najpoważniejszym kandydatem do gry w Biało-Czerwonych barwach.

4. Brzęczek stawia na młodych

Oczywiście oprócz wyżej wymienionych kandydatur, selekcjoner mógłby dać szansę młodym, takim jak chwalony po ostatniej rundzie Kamil Piątkowski czy zbierający coraz lepsze recenzje w Żylinie (znalazł się w jedenastace rundy jesiennej ligi słowackiej), Jakub Kiwior. Obaj są bacznie obserwowani przez kluby w Europie. Bliżej transferu do lepszej ligi wydaje się być piłkarz Rakowa, za którego już w ostatnim okienku ofertę złożyło włoskie Udinese. Klub występujący w Serie A proponował ok. 3 miliony euro. Gdyby transfer doszedł do skutku, to mówilibyśmy o najdroższej transakcji „out” w historii Czerwono-Niebieskich. Wiele wskazuje na to, że prędzej czy później się to stanie, bo do walki o 20-latka włącza się coraz więcej drużyn z zachodu. Co do występującego na Słowacji piłkarza, dla niego temat kadry nie jest najważniejszy, o czym wspominał w wywiadzie dla „ekstraklasatrolls.pl”:

„To jeszcze nie ten moment. Nie patrzę na kadrę tak, że ja muszę już tam grać. Staram się pokazywać się trenerowi w klubie, żeby nabierać tych minut, żeby być w rytmie meczowym i wtedy okej, jeśli zauważy to selekcjoner — dostanę powołanie. Jak nie dostanę — okej, pracuję dalej.”

Fot. Jakub Kiwior

Zarówno Kiwior, jak i Piątkowski nie grali jeszcze na poziomie pierwszej reprezentacji i szansa na to, że wybiorą się na ten turniej jest dość mała, jednak nie należy ich przekreślać. Były trener m.in. Wisły Płock nie raz zaskakiwał nieoczywistymi powołaniami.

W obwodzie zostają jeszcze niektórzy obrońcy tacy jak Pazdan lub Jędrzejczyk, natomiast ich forma i ligi, w których grają, nie pomagają im w otrzymaniu szansy. Ci zawodnicy mają już za sobą mnóstwo meczów w reprezentacji, zdarzało im się grać nawet za kadencji byłego trenera Wisły Płock. Wydaje się jednak, że selekcjoner poszuka młodszej opcji, grającej na lepszym poziomie. Oczywiście, pewnie nie jeden piłkarz z Ekstraklasy pojedzie na Euro, ale ostatnia forma piłkarzy występujących w tej lidze, którzy mogliby być rozpatrywani w kontekście kadry, pozostawia wiele do życzenia. Pozycja jest jedna, no, chyba że któryś z piłkarzy wypadnie na Euro, czego oczywiście wszyscy woleliby uniknąć. Konkurencja jest duża, a czasu coraz mniej. Przed piłkarzami i sztabem trudne zadanie. Jedni muszą regularnie grać, utrzymując przy tym formę, a sztab będzie musiał wybrać jednego spośród kilku kandydatów do wyjazdu na tę imprezę.

Najpoważniejszymi opcjami są na ten moment Michał Helik, Paweł Bochniewicz i Paweł Dawidowicz. To między nimi prawdopodobnie rozegra się kluczowa rywalizacja.

Oskar Mochnik

Oceny, jak i statystki pochodzą z portalów SofaScore i transfermarkt.com.