Pierwsza połowa dla przyjezdnych, a druga dla gospodarzy. Tak w skrócie można było podsumować drugi mecz 29. kolejki. Zapraszamy na relację z tego spotkania!
Wbrew pozorom ten mecz zapowiadał się dość ciekawie. Zakładając oczywiście, że gospodarze wolą grać w eliminacjach europejskich pucharów niż opalać się w tym czasie na Wyspach Kanaryjskich, czy innych Zanzibarach. Bowiem Zagłębie mimo nierównej formy wciąż pozostawało w grze o wymarzone czwarte miejsce. ,,Portowcy” jak wiemy rywalizują z Rakowem o miano wicemistrza kraju, więc i tak mają zagwarantowane szanse na pokazanie się w Europie.
Goście zdecydowanie lepiej weszli w mecz. Akcje były rozgrywane głównie na połowie Zagłębia. Nie długo musieliśmy czekać na pierwszego gola w tym spotkaniu, który padł w groteskowych okolicznościach. Kurzawa dośrodkował na pole karne Hładuna. W tamtej chwili defensywie Zagłębia na chwilę odcięło prąd. Crnomarković zbyt lekko wybił piłkę, któremu nie wiedzieć czemu pomógł 25-letni bramkarz “Miedziowych”. Z tego wszystkiego piłka spadła pod nogi Kucharczyka, który wykorzystał nieporadność gospodarzy, pewnym strzałem kierując piłkę do pustej bramki.
Wyglądało na to, że podopieczni Martina Seveli zostali w szatni, bądź w tunelu całkiem ładnie udekorowanym notabene. Hładun szybko zaczął odkupywać winy za zawalonego gola. Najpierw nie dał się zaskoczyć po strzale z główki, a kilkadziesiąt sekund później świetnie interweniował po strzale z dystansu Benedyczaka. Gdyby nie on to Pogoń mogła prowadzić wyżej. Z biegiem czasu Zagłębie zaczęło śmielej podchodzić pod pole karne Sipicy. W 27. minucie po rajdzie Szysza blisko gola był Podliński, ale jego strzał został przyblokowany przez Malca. W tamtym momencie zrobił nam się mecz w stylu “akcja za akcje”. Świetną akcję “Portowców” mógł wykorzystać Benedyczak, ale wydaje się, że podanie Kozłowskiego z prawej strony boiska nie było wystarczająco dopieszczone. Na brak emocji w pierwszej połowie nie mogliśmy narzekać.
Kacper Kozłowski efektowną “ruletką” zachęcił nas do oglądania drugich 45 minut. W następnych fragmentach meczu takich zagrań nie było nam dane zobaczyć. Było zbyt dużo szarpanej gry. Niezłą okazję w powietrzu miał Balić, ale jego strzał z główki wysoko minął poprzeczkę. Gdyby istniało urządzenie do mierzenia poziomu niedokładności podań w piłce nożnej, to podejrzewam, że mogłoby one ulec awarii, gdyby liczyło zepsute podania zawodników Zagłębia i Pogoni. Piłkarze, którzy grali w tym meczu w 70. minucie przypomnieli sobie jaką dyscyplinę sportu uprawiają. Po dośrodkowaniu Starzyńskiego z rzutu wolnego do piłki doszedł wysoki Podliński, który idealnym strzałem głową skierował piłkę w samo okienko. Nie popisał się w tej sytuacji golkiper Pogoni, który wyszedł z bramki i wpadł w swojego kolegę z zespołu. Nic nie wskazywało na to, że któraś z drużyn będzie chciała za wszelką cenę zdobyć zwycięską bramkę. Co prawda w bardzo dobrej sytuacji znalazł się jeszcze Ratajczyk, ale jego strzał minął słupek.
Remis w tym starciu nie skrzywdził żadnej z drużyn, ale brak wygranej też nie pomógł. Zagłębie oddala się od czwartego miejsca, a Pogoń swoją grą nie wyglądała na ewentualnego wicemistrza Polski. Mimo to piątkowy wieczór z Ekstraklasą nie był nudny.
Zagłębie Lubin – Pogoń Szczecin 1:1 (0:1)
Bramki: 71. Podliński – 8. Kucharczyk
Kartki: 32. Kruk (ZAG), 51. Balić (ZAG), 75. Podliński (ZAG), 90+3. Chodyna (ZAG) – 73. Mata (POG), 87. Drygas (POG)
Zagłębie Lubin: Hładun – Chodyna, Kruk, Crnomarković, Balić (C) – Żubrowski (64. Łakomy), Baszkirow – Szysz (90+2. Sypek), Starzyński (83. Poręba), Dražić (64. Ratajczyk) – Podliński
Rezerwowi: Forenc – Bartolewski, Łakomy, Mráz, Oko, Poręba, Ratajczyk, Sypek, Wójcicki
Pogoń Szczecin: Stipica – Stolarski, Zech, Malec, Mata (77. Smoliński) – D. Dąbrowski (77. Drygas) – Kucharczyk, Kozłowski (70. Podstawski), Kowalczyk (C) (82. Frączczak), Kurzawa – Benedyczak (82. Zahović)
Rezerwowi: Bursztyn – Bartkowski, Drygas, Fornalczyk, Frączczak, Podstawski, Smoliński, Triantafyllopoulos, Zahović
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)
MVP: Kacper Kozłowski (Pogoń)