Słowacki czarodziej daje Lechii trzy punkty!

Share on facebook
Share on twitter
2021.02.27 Mielec
Pilka nozna, PKO BP Ekstraklasa, sezon 2020/2021
Stal Mielec - Lechia Gdansk
N/z Karol Fila, Dusan Kuciak, Bozhidar Chorbadzhiyski Bozidar Czorbadzijski, Maciej Gajos
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2021.02.27 Mielec
Football, Polish top league - first level, 2020/21 season
Stal Mielec - Lechia Gdansk
Karol Fila, Dusan Kuciak, Bozhidar Chorbadzhiyski Bozidar Czorbadzijski, Maciej Gajos
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

Dusan Kuciak i jego nieziemska postawa pozwoliła Lechii wygrać trzecie spotkanie z rzędu! Po bramce Łukasza Zwolińskiego Stal usilnie próbowała wyrównać, lecz Słowak był dzisiaj w swojej kapitalnej dyspozycji, więc Biało-Zieloni wyjeżdżają z Mielca z trzema punktami.

Bramka do szatni

To spotkanie mogło zacząć się w kapitalny sposób dla mielczan! Zaledwie po 15 sekundach Petteri Forsell huknął na bramkę Dusana Kuciaka, a Słowak musiał się nie lada wysilić, by uchronić swój zespół przed stratą bramki! Tuż potem Fin wrzucił piłkę z autu, a jeden z jego kolegów groźnie główkował, jednak znów wykazał się golkiper Biało-Zielonych. Po pierwszych dwóch minutach Lechia mogła już przegrywać.

W ostatnich dwóch meczach zespół z Gdańska od pierwszego gwizdka arbitra naciskał na rywala i natychmiast zaczynał atakować. W Mielcu Stal przygotowała się na taki scenariusz i dobrze „pressowała” swoich rywali, by ci mieli po pierwsze mniej miejsca, a po drugie mniej czasu na rozgrywanie akcji.

Gdańszczanie nie prezentowali się już tak dobrze jak w poprzednich meczach. Stal wręcz zepchnęła ich do głębokiej defensywy i po 20 minutach mogła prowadzić minimum dwiema bramkami. Biało-Zieloni wyraźnie odczuwali brak Kennego Saiefa, który nie mógł zagrać w tym spotkaniu z powodu nadmiaru żółtych kartek. Do podstawowego składu wskoczył Łukasz Zwoliński, choć on wracał dopiero po urazie i jego dyspozycja była bardzo niepewna. Dodatkowo bardzo słabo spisywał się Maciej Gajos, który również utracił niedawną formę jak zresztą wielu zawodników Lechii. Asekuracyjnie grał Jan Biegański, Flavio Paixao był zbyt wolny i ociężały – spowalniał akcje i nie kwapił się, by ruszyć do podanie czy wyjść koledze do gry. Mielczanie swoją grę opierali głównie na stałych fragmentach gry, z których postrach siał Forsell. Atomowe uderzenie fińskiego pomocnika niejednokrotnie pokonywało bramkarzy i wszyscy wiedzą, jak potężnym strzałem dysponuje.

Pod koniec pierwszej połowy Stal jednak została skarcona przez zespół gości! Nic na to nie wskazywało, ale seria błędów indywidualnych piłkarzy Leszka Ojrzyńskiego spowodowała, że musieli przełknąć gorzką pigułkę, jaką jest „bramka do szatni”. Akcja, którą przeprowadzili podopieczni Piotra Stokowca potoczyła się w bardzo dziwny sposób i tak naprawdę zadecydował o niej przypadek. Najpierw kapitalnym strzałem z dużej odległości popisał się Biegański, lecz jeszcze lepiej interweniował Rafał Strączek. Następnie piłka znów trafiła pod nogi 18-latka, ten zbyt lekko zagrał do przodu i wydawało się, że natychmiast któryś z graczy mielczan przejmie futbolówkę i popędzi z nią w kierunku pola karnego Kuciaka, jednak piłka minęła całą defensywę gospodarzy, nikt z obrońców nie zdołał jej przechwycić, jedynie Łukasz Zwoliński zachował chłodną głowę, minął bramkarza i trafił do bramki Stali, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie!

Choć przebieg pierwszej części na to nie wskazywał, Lechia schodziła do szatni z przewagą jednego gola. Biało-Zieloni przez większość czasu prezentowali się gorzej od gospodarzy, ale futbol bywa przewrotny i to oni cieszyli się z prowadzenia przed przerwą. Stal mogła jedynie pluć sobie w brodę, ponieważ mieli masę dogodnych sytuacji, a nie wykorzystali żadnej.

Genialny Kuciak

Na początku drugiej połowy gdańszczanie radzili sobie już znacznie lepiej niż w pierwszych minutach spotkania. Nie dopuszczali już tak często Stali pod własną bramkę, choć sami te nie kwapili się do atakowania. W poczynaniach zespołu z Mielca natomiast dało się zauważyć coraz większą liczbę błędów indywidualnych.

W miarę upływu meczu, obraz gry powoli wracał do tego, jaki oglądaliśmy w pierwszych minutach spotkana. Stal desperacko szukała gola i próbowała go strzelić wszelkimi możliwymi sposobami. Lechia co jakiś czas miała swoją okazję do zdobycia drugiej bramki, ale wyraźnie Biało-Zieloni byli nastawienie na obronę korzystnego rezultatu. Mielczanie zasypywali ich masą dośrodkowań z rzutów rożnych czy wolnych.

W decydujących momentach meczu, kiedy Lechia potrzebowała w środku rasowej „szóstki”, tę rolę genialnie odgrywał Jan Biegański. 18-latek na początku meczu wydawał się nieco zagubiony, ale w ostatnich 20 minutach swoją grą zawstydzał innych pomocników. Pewny w odbiorze, dobry technicznie, każde podanie wykonywał ze spokojem.

Pod koniec meczu Lechia wykorzystała chyba limit szczęścia na następne dziesięć lat! Stal mogła zdobyć kilka bramek, gdyby nie fantastyczna postawa Kuciaka. Mielczanie momentami byli naprawdę bardzo blisko wyrównania – obijali poprzeczki, a gdy udało im się trafić w światło bramki trafiała na 35-latka. Słowak latał, bronił, skakał i odbijał. Istny czarodziej, jak nazwał go komentator Canal Plus, który zaczarował własną bramkę i żaden z zawodników mielczan nie zdołał go dzisiaj pokonać! Kuciak po raz kolejny udowodnił, że w ekstraklasie jest numerem jeden spośród bramkarzy. W dużej mierze dzięki niemu Lechia wraca do Gdańska z trzema punktami. Biało-Zieloni po wygranej ze Stalą plasują się na czwartym miejscu w tabeli. W kolejny spotkaniu podopieczni zmierzą się w Bielsku-Białej z Podbeskidziem, a zespół Leszka Ojrzyńskiego uda się do Gliwic na spotkanie z Piastem.

Stal Mielec 0:1 Lechia Gdańsk (0:1)

Bramki: 45′ Łukasz Zwoliński

Kartki: Maciej Domański – Kristers Tobers, Karol Fila

Składy:

Stal Mielec: Rafał Strączek – Albin Granlund (Robert Dadok 70′), Marcin Flis, Jonathan de Amo, Krystian Getinger (c) – Bozhidar Chorbadzhiyski (Andrija Prokić 79′) – Petteri Forsell, Mateusz Matras, Maciej Domański, Maciej Jankowski (Mateusz Mak 79′) – Aleksandar Kolev (Łukasz Zjawiński 70′)

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak – Rafał Pietrzak, Kristers Tobers, Mario Maloca, Karol Fila – Jarosław Kubicki, Jan Biegański, Maciej Gajos – Joseph Ceesay (Conrado 72′), Flavio Paixao (c), Łukasz Zwoliński

Sędzia: Łukasz Szczech (Warszawa)

Stadion: Stadion Miejski w Mielcu

MVP: Dusan Kuciak (Lechia Gdańsk)

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!