Ekstraklasa wróciła do gry po przerwie reprezentacyjnej. W 12. kolejce niekwestionowanym hitem był pojedynek Śląska Wrocław z Legią Warszawa, czyli mecz drugiej z czwartą drużyną w tabeli. Do przerwy był on dosyć wyrównany, ale druga połowa zdecydowanie należała do podopiecznych trenera Jacka Magiery, którzy zdobyli cztery bramki i zachowali czyste konto. Tym samym Śląsk stał się liderem Ekstraklasy.
Pierwsze 45 minut – rozczarowanie
Pierwsza połowa zdecydowanie nie należała do najciekawszych. Obie drużyny nie potrafiły zdobyć gola, a nawet stworzyć sobie dobrej sytuacji. Mimo wszystko w pierwszej połowie czuć było lekką przewagę „Wojskowych”, ponieważ ich rywale często popełniali proste błędy techniczne i tracili piłkę. W grze Śląska było widać chaos. W zespole z Wrocławia po pierwszej połowie plus można było zapisać przy nazwisku Piotra Samca-Talara, który napędzał ofensywę Śląska. Piłkarze Kosty Runjaicia nie potrafili przebić się przez nisko ustawioną obronę „Trójkolorowych”. Poza tym pierwsze 45 minut rozczarowały pod względem emocji, bo gra ofensywna „nie kleiła się” obu zespołom. Właściwie można zapamiętać tylko strzał w poprzeczkę w wykonaniu Marca Guala.
Śląsk mistrzowsko wznawia grę
Druga część gry zdecydowanie należała do piłkarzy trenera Jacka Magiery, którzy pierwszego gola zdobyli minutę po wznowieniu gry. Strzelcem bramki był Petr Schwarz, który wykorzystał nieuwagę obrońców Legii. Warto wspomnieć o kapitalnym zagraniu Samca-Talara, który zaliczył 2. asystę w tym sezonie Ekstraklasy.
GOL DLA ŚLĄSKA!!! Pełny wrocławski stadion w końcu wybuchł z radości, a @LegiaWarszawa wyszła chyba nieco ospała na drugą połowę 👀
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 21, 2023
📺 Jak odpowiedzą goście? Oglądamy w CANAL+ SPORT i CANAL+ online: https://t.co/Dacm2GZGSl pic.twitter.com/WKaDqzKPcX
Trzy okazje = trzy gole
Po pierwszej bramce Śląsk na kilka minut oddał inicjatywę zawodnikom Kosty Runjaicia, którzy jednak nie potrafili wykorzystać przewagi. W 71. minucie kolejny raz fantastyczną wizję pokazał Piotr Samiec-Talar, który zagrał do Erika Exposito, a ten nie myli się w takich sytuacjach i było już 2:0. Dosłownie 2 minuty później Nahuel Leiva zagrał do Samca-Talara na pustą bramkę i piłka zatrzepotała w siatce. Wynik na 4:0 ustalił Erik Exposito, który otrzymał fenomenalne podanie od Petera Pokornego.
DEMOLKA w wykonaniu @SlaskWroclawPl! 🔥🔥🔥
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 21, 2023
Erik Exposito znów trafia i mamy już 4:0 we Wrocławiu! 🤯
📺 Mecz możecie oglądać w CANAL+ SPORT i CANAL+ online: https://t.co/Dacm2GZGSl pic.twitter.com/XINETB5zja
Śląsk idzie po mistrza?
Oczywiście to dopiero 12. kolejka, więc za wcześnie na poważne przemyślenia, ale patrząc na wyniki i terminarz Śląska, to wrocławianie mają piłkę po swojej stronie i pytanie tylko, jak ją wykorzystają. Drużyna Jacka Magiery jest świetnie zorganizowana w defensywie, a do tego zawiera piłkarzy, którzy są w stanie sami przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W dodatku do końca rundy jesiennej Śląskowi został tylko jeden mecz z drużyną z pięciu najlepszych zespołów Ekstraklasy, czyli spotkanie przeciwko Rakowowi. Nie oznacza to, że wrocławianie nie potkną się z kimś z dołu tabeli. Najlepsza defensywa w lidze i najlepszy strzelec ligi, to mówi samo za siebie.
Legia w kryzysie?
Na ten temat też nie można jeszcze wyciągać dalekosiężnych wniosków, lecz faktem jest to, że „Wojskowi” przegrali już 3 mecze z rzędu w Ekstraklasie. Legia nie potrafi wykorzystać przewagi, którą ma chociażby w posiadaniu piłki. W każdym z trzech ostatnich spotkań mają go dużo więcej od rywala, a nie przekłada się to na zdobyte punkty. Można zauważyć, że powoli wypala się pomył gry wrzutkami w kierunku Tomasa Pekharta. Czeski napastnik nie potrafi nawiązać do formy z początku sezonie od 4 meczów nie potrafi zdobyć gola. Gra podopiecznych Runjaicia jest w ostatnich meczach jednowymiarowa, zawodnicy Legii próbują wrzucać piłkę w pole karne i liczą, że odnajdzie się tam Pekhart, lecz ten jest absolutnie bez formy.
Co dalej?
Legię czeka teraz mecz w Lidze Konferencji przeciwko Zrinjskiemu Mostar, a następnie spotkanie ligowe, w którym jej rywalem będzie Stal Mielec. Śląsk zagra teraz z Ruchem Chorzów.
Kacper Chojnacki