Lech Poznań w kończącym się sezonie 2024/25 zafundował swoim kibicom rollercoaster emocji. Fani Kolejorza zdołali już kilkukrotnie pogrzebać szanse na pozytywne zakończenie, lecz szczęśliwy splot zdarzeń sprawił, że Poznaniacy są dziś na pole position wyścigu o mistrzowską koronę. Przed Lechem do wykonania został ostatni krok i wszystko jest w jego rękach.
Gdyby rok temu kibicom Lecha Poznań ktoś przedstawił scenariusz, gdzie po spektakularnie przegranym sezonie 2023/24 Kolejorz stanie się mistrzowskim zespołem, wielu przyjęłoby to ze sporym niedowierzaniem. Rok po dyskotece urządzonej w Kotle na znak bojkotu po fatalnym sezonie fani niebiesko-białych stają przed szansą udziału w wielkiej fecie z okazji zdobycia mistrzostwa Polski. Sezon pełen sprzeczności dobiega końca, a Lech rozdaje karty w walce o najważniejsze trofeum w Polsce.
Typowy sezon Lecha z nietypowym zakończeniem
Przez cały sezon 2024/25 Kolejorz był zespołem chwiejnym i nieprezentującym równej formy. Potrafił zachwycać okazałymi zwycięstwami nad czołówką ligi, a jednocześnie miewał spore problemy w meczach wyjazdowych. To właśnie w spotkaniach w delegacji Lech Poznań pogubił najwięcej punktów i kilkukrotnie zmarnował szansę na zwiększenie przewagi nad resztą stawki. Lechici stracili nawet pozycję lidera i w kryzysowym momencie scenariusz ewentualnego mistrzostwa wydawał się mało prawdopodobny.
Remis w Kielcach.
— Raków Częstochowa (@Rakow1921) May 17, 2025
Widzimy się za tydzień przy L83 na ostatnim meczu sezonu z Widzewem Łódź.#KORRCZ pic.twitter.com/b4SAVc1ya2
Z pomocą poznaniakom przybył jednak Raków Częstochowa, który pod koniec wyścigu zaczął popełniać błędy. Kilkukrotnie tracił całkowicie kontrolę nad meczami, w których prowadził, a w konsekwencji w 32 kolejce stracił pozycję lidera na rzecz Lecha Poznań. Ostatnie dwie kolejki w wykonaniu medalików to spore rozczarowanie dla fanów spod Jasnej Góry. W decydujących meczach drużyna Marka Papszuna zdobyła zaledwie jeden punkt. Można było odnieść wrażenie, że Kolejorz powtarza błędy z przeszłości i na własne życzenie wypuści mistrzostwo z rąk, lecz przed ostatnią kolejką wszystko leży w nogach jego zawodników.
Walec przy Bułgarskiej
Spotkania w Poznaniu w sezonie 2024/25 należały do najbardziej efektownych w tym sezonie. Kolejorz przed własną publicznością gwarantował nie tylko sporo radości swoim fanom, ale także dostarczał mnóstwo wrażeń artystycznych. Lechici rozgrywali wielkie mecze i osiągali spektakularne wyniki. W rundzie jesiennej Kolejorz potrafił wbijać po 5 goli swoim bezpośrednim konkurentom w walce o mistrzostwo. Najboleśniej przekonał się o tym ustępujący mistrz Polski, który w Poznaniu przegrał aż 5:0. Legia również w efektowny sposób została pokonana przez drużynę duńskiego szkoleniowca wynikiem 5:2, co stanowi jeden z najwyższych rezultatów w bezpośredniej rywalizacji obu klubów w ostatnich latach. W rundzie wiosennej Kolejorz osiągnął historyczny wynik, rozbijając Puszczę aż 8:1.
Strzały celne:
— Krzysztof Marciniak (@Marciniak_k) May 3, 2025
Lech 8 – Puszcza 9
Wynik 8:1 dla Lecha. W pełni zasłużony.
Piłka rzadko jest logiczna. pic.twitter.com/mVAo0s248g
Siłą Lecha były indywidualności, które „otworzył” Niels Frederiksen i pozwolił im rozkwitnąć. Duńczyk obudził piłkarzy, którzy zawodzili, ale także odbudował dawnych liderów zespołu. Siła ofensywna Kolejorza budziła strach i uznanie w oczach każdego rywala. Afonso Sousa zaliczył najlepszy sezon podczas całego pobytu w Poznaniu. W 30 meczach zdobył 12 goli i zaliczył 6 asyst. Podobnie jest w przypadku Aliego Golizadeha, który ma na koncie 6 asyst i 8 bramek, w tym kluczowe dla losów mistrzostwa trafienie na Łazienkowskiej. Mocne wejście do zespołu zaliczył również Patrik Walemark. Szwed w pierwszym sezonie przy Bułgarskiej miał udział przy 12 golach. Kluczową postacią całej układanki był jednak Mikael Ishak. Kapitan zespołu zdobył 21 goli i zaliczył 5 asyst, będąc jedynym napastnikiem Kolejorza, który strzelił więcej niż jedną bramkę w całym sezonie. Dla porównania Mario Gonzalez i Filip Szymczak mają po jednym trafieniu w barwach Lecha. Mówiąc o ważnych postaciach, nie można zapominać o Antonio Miliciu i Bartoszu Mrozku.
Autostrada niewykorzystanych szans
Wspominając kończący się sezon, kibice Lecha Poznań z pewnością będą widzieć dwie twarze swojego zespołu. Jedną z nich będzie fenomenalna postawa zwłaszcza w meczach przy Bułgarskiej, gdzie Kolejorz rozbijał rywali, strzelając im po kilka goli na mecz. Drugą rzutującą przez długi czas na nastroje była zdecydowanie postawa na wyjazdach. Lechici w takich meczach zwyciężyli 7 razy, czterokrotnie remisowali i 6 razy schodzili z boiska pokonani. W tabeli meczów wyjazdowych Lech zajmuje 4 miejsce ze stratą 11 punktów do Rakowa Częstochowa. Bilans bramkowy to zaledwie 22 gole strzelone i 19 straconych. Dla porównania przy Bułgarskiej zdobył ich 45, a stracił tylko 12.
Mistrzowie z największą liczbą porażek w sezonie:
— wikilech – Encyklopedia Lecha Poznań (@wikilech_pl) May 22, 2025
1⃣1⃣ – Legia 2017/18 (37 meczów) – 29,7% porażek
1⃣0⃣ – Legia 2019/20 (37 meczów) – 27%
8⃣ – Lech 1982/83 (30 meczów) – 26,7%
8⃣- Wisła 2010/11 (30 meczów) – 26,7%
8⃣- Śląsk 2011/12 (30 meczów) – 26,7%
8⃣- Legia 2013/14 (37…
Lech Poznań właśnie w meczach przed nieswoją publicznością tracił najwięcej i marnował szanse na zbudowanie spokojnej przewagi nad resztą stawki. Sytuacji do tego nie brakowało. W rundzie jesiennej zdecydowanie takim momentem były dwa ostatnie spotkania 2024 roku, gdzie Kolejorz po rozbiciu Legii Warszawa (5:2) zdobył tylko jeden punkt po męczarniach w Gliwicach, a z Zabrza wyjechał z pustymi rękami. W rundzie wiosennej przez długi czas odbijał się czkawką mecz z Lechią Gdańsk, gdzie Lech nie wykorzystał potknięć wszystkich rywali w walce o mistrzostwo. W konsekwencji tydzień później stracił fotel lidera na rzecz Rakowa Częstochowa. Niewiele brakowało, aby mecz 30 kolejki w Radomiu stał się synonimem przegranego sezonu. Drużyna Nielsa Frederiksena w końcówce wypuściła dwubramkowe prowadzenie i zremisowała 2:2. Sytuacja skomplikowała się na tyle, że do końcowego sukcesu Lech potrzebował już nie remisu popularnych „Medalików”, a porażki przy założeniu, że sam nic już nie przegra.
Mecze z Piastem decydował już o mistrzostwie
Nie pierwszy raz w historii mecz Lecha Poznań z Piastem Gliwice zadecyduje o mistrzostwie kraju. W 2019 roku w Gliwicach „Piastunki” potrzebowały zwycięstwa, aby móc świętować historyczny pierwszy tytuł najlepszej drużyny w kraju. Drużyna Waldemara Fornalika pokonała wówczas Lecha Poznań 1:0. Autorem jedynej bramki był Piotr Parzyszek, który wykorzystał niefrasobliwość defensywy Kolejorza i zagwarantował historyczny sukces.
W ostatnich latach mecze Piasta Gliwice z @LechPoznan często decydowały o losach mistrzostwa Polski! 🔙#ThrowbackThursday pic.twitter.com/SigxfS29Ym
— Piast Gliwice (@PiastGliwiceSA) May 22, 2025
Lech Poznań do ostatniego starcia przystąpi mocno przemeblowany i z wieloma absencjami, zwłaszcza w środku pola. Do dyspozycji trenera nie będzie również Patrik Walemark. Komisja ligi nie przychyliła się do wniosku Kolejorza i podtrzymała decyzję o żółtej kartce, która eliminuje go z gry w ostatnim meczu. Finałowa kolejka rozegra się w sobotę 24 maja. Na 8 stadionach w Polsce pierwszy gwizdek wybrzmi o 17:30. W trakcie meczu Lecha z Piastem równolegle rozgrywał będzie się mecz Rakowa z Widzewem, który w przypadku braku zwycięstwa Kolejorza może zadecydować o mistrzostwie dla „Medalików”.
Dominik Łosoś