Seria niefortunnych zdarzeń przy Kałuży

Share on facebook
Share on twitter
2020.09.12 Krakow
Pilka nozna, PKO BP Ekstraklasa, sezon 2020/2021
Cracovia Krakow - PGE FKS Stal Mielec
N/z Dawid Szymonowicz, Pawel Tomczyk
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2020.09.12 Krakow
Football, Polish top league - first level, 2020/21 season
Cracovia Krakow - PGE FKS Stal Mielec
Dawid Szymonowicz, Pawel Tomczyk
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

W Krakowie podział punktów, choć na pewno nikt z takiego rezultatu nie jest zadowolony. Na pewno nie Stal Mielec, która była o włos od pierwszego zwycięstwa w sezonie. Na pewno też nie Cracovia, która grała bardzo słabo, a jej kibice mają prawo być wściekli na swoich pupili.

Co może trochę dziwić Cracovia ze Stalą Mielec zmierzyły się ze sobą na najwyższym szczeblu klasy rozgrywkowej po aż 37 latach przerwy. Co ciekawe, Stal nigdy na stadionie przy Kałuży jeszcze nie przegrała. Obie drużyny miał coś sobie do udowodnienia. Cracovia chciała jak najszybciej zniwelować minusowy dorobek punktowy, a Stal odnieść pierwsze zwycięstwo po powrocie do elity. Pierwsza połowa stała pod znakiem strzałów z dystansu. Już na początku pierwszej połowy dwukrotnie z dalszej odległości uderzał Marcos Alvarez, ale skutecznie jego strzał blokowali defensorzy Stali. W 9. minucie huknął jak z armaty kapitan gości, Krystian Getinger, ale kapitalną interwencją popisał się Karol Niemczycki. Pokazać, że potrafi uderzać z dystansu próbował Rivaldinho, ale nieskutecznie. W 14. minucie strzał na bramkę mielczan oddał Van Amersfoort, jednak z dobrą interwencją wyszedł Rafał Strączek. Wszyscy uderzają z dystansu to i chciał tej sztuki dokonać ekspert w tej dziedzinie, Petteri Forsell, ale na posterunku był Niemczycki.

Przez pierwsze 15 minut Cracovia grała dobrze w piłkę, ale później zaczęła grać bardzo chaotycznie, koncentrując się głównie na strzałach z dystansu. To maniakalne podejście do uderzenia z dalszej odległości nie przyłożyło się na konkrety. Cracovia oddała 13 strzałów na bramkę, dwa były celne. Stal oddała 6, a 3 były celne. Jeden z nich powinien skończyć się golem. Wszędobylski w tym spotkaniu Grzegorz Tomasiewicz wypatrzył Łukasza Zjawińskiego w polu karnym, ale napastnik Stali w kiepskim stylu wykończył sytuację. Do przerwy 0:0, choć nie można było narzekać na jakość widowiska.

W drugiej połowie drużyna Dariusza Skrzypczaka wyczuła, że przy Kałuży jest w stanie ugrać trzy punkty. Goście wyszli bardzo wysoko, atakowali pressingiem i nie pozwolili na to, aby gospodarze wyprowadzili akcję. Mielczanie mozolnie konstruowali akcje. Kapitalną sytuację do zdobycia bramki mieli piłkarze Stali po stałym fragmencie gry. W 54. minucie Forsell wrzucał z rzutu wolnego, bliski wepchnięcia futbolówki do bramki z najbliższej odległości był Mak, ale trafił tylko w boczną siatkę. Cracovia po wejściu na plac w drugiej połowie jakby zapomniała o swoim planie gry. Nastawiła się na grę z kontry, której praktycznie nie było. Stal wykorzystała niemoc krakowian w 82. minucie. Maciej Domański uderzył w słupek, futbolówka trafiła pod nogi Tomczyka, który wykorzystał poślizgnięcie się Dawida Szymonowicza i stojąc plecami do bramki pokonał Niemczyckiego. Zapowiadało się na to, że mielczanie odniosą pierwsze zwycięstwo po powrocie do elity.

W 85, minucie doszło do sytuacji, która zmieniła losy spotkania. Dotąd bardzo dobrze spisujący się na boisku bramkarz Stali, Rafał Strączek zderzył się z obrońcą gospodarzy, Ivanem Marquezem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego w pole karne. Hiszpański defensor wyskoczył do piłki, a golkiper gości postąpił podobnie i uderzył głową w plecy zawodnika Cracovii. Strączek upadł nieprzytomny na murawę. 21-latek był opatrywany na boisku przez ponad 10 minut, na szczęście odzyskał przytomność, ale na noszach i z założonym kołnierzem ortopedycznym opuścił stadion. I tu brawa dla kibiców Stali i Cracovii, którzy oklaskiwali i skandowali nazwisko młodego golkipera. Rafałowi Strączkowi życzymy szybkiego powrotu na boiska ekstraklasy.

Fot: Krzysztof Porębski / PressFocus

Sędzia Tomasz Kwiatkowski przedłużył spotkanie o 10 minut, a do bramki Stali wkroczył Damian Primel, który już kilka minut później musiał wyjąć futbolówkę z siatki. W 101. minucie Cornel Rapa dośrodkował piłkę w polu karnym, Primel wypluł ją przed siebie, a z okazji skorzystał Szymonowicz, który odkupił winy za straconego gola i wbił piłkę pod poprzeczkę. Cracovia w farciarskim stylu zdobyła wyrównującą bramkę. Zawodnicy z Mielca nie tracili jednak animuszu. W ostatniej akcji meczu podopieczni Dariusza Skrzypczaka wywalczyli rzut wolny tuż przed polem karnym. Maciej Domański mocno uderzył, ale w słupek, jeszcze później piłkarze Stali próbowali wykorzystać zamieszanie w polu karnym, ale arbiter spotkania postanowił zakończyć spotkanie.

Mogą pluć sobie w brodę piłkarze Stali, którzy już witali się z gąską, ale ostatecznie z Krakowa wywożą tylko jeden punkt. Tęsknota Mielczan za zwycięstwem w ekstraklasie trwa już 26 lat. Cracovia zupełnie nie zasłużyła na punkty. Podopieczni Michała Probierza tym samym mają na swoim koncie ”zero”, ale wywalczone w kiepskim stylu. Zawiedli piłkarze z formacji ofensywnej, szczególnie Marcos Alvarez, który non stop strzelał na wiwat. Kto wie jakby potoczyło się spotkanie, gdyby nie niefortunne zdarzenie z 85. minuty.

Cracovia – Stal Mielec 1:1 (0:0)

Bramki: Szymonowicz 101′ – Tomczyk 82′

Żółte kartki: Michał Probierz (poza boiskiem), Marquez – Flis, Forsell, Matras, Dadok

Cracovia: Niemczycki – Rapa, Szymonowicz, Marquez, Ferraresso – Loshaj (75′ Piszczek), van Amersfoort – Hanca (76′ Vestenicky), Rivaldinho (52′ Wdowiak), Thiago (52′ Dimun) – Alvarez

Stal Mielec: Strączek (95′ Primel) – Flis, Żyro, Kościelny, Getinger – Matras, Forsell (76′ Dadok), Tomasiewicz – Mak (76′ Domański), Zjawiński (68′ Tomczyk), Prokić (88′ Stasik)

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)

Stadion: Stadion Cracovii im. Józefa Piłsudskiego