Warszawa dziś nie zaśnie. Legia pokonała Leicester. Stołeczna drużyna przez większość spotkania była lepsza, natomiast w chwilach słabości była jednością, monolitem, którego piłkarze Rodgersa nie umieli skruszyć. Zasłużona wygrana, na którą zapracował cały zespół. Słowa uznania dla Pana trenera Czesława Michniewicza, który znów zaszachował rywali. Gdyby Legia musiała wygrać ten mecz 2:0 to by wygrała, gdyż Kastrati zmarnował dwie dogodne okazje. Dziś nie ma miejsca na krytykę, dziś tylko gratulujemy. I tak Panowie, Legia liderem grupy C Ligi Europy.
Wojskowi w pierwszych minutach zaskoczyli gości. W drugiej minucie w pole karne wpadł, dobrze wyglądajacy w pierwszych minutach Mattias Johansson, który uciekł Soyuncu, nawinął innego zawodnika i stworzył groźną sytuację. Jednak to była jedyna groźna sytuacja, wykreowana przez mistrzów Polski. Leicester bardzo szybko odpowiedziało Legionistom, za sprawą rzutów rożnych, gdzie dwukrotnie pomylił się Miszta.
Po burzliwym początku w meczu nastał relatywny spokój. “Lisy” prowadziły grę, starali się tworzyć okazję po ataku pozycyjnym. Natomiast Legia nastawiona była na szczelną obronę i szybki atak.
— Greg (@gr3gor_g3) September 30, 2021
MATTIAS JOHANSSON? TOP
Pozycja Szweda w Legii od początku była tematem dyskusyjnym. Pamiętajmy, że Johansson wciąż nie zagrał ani minuty w Ekstraklasie, ze względu na chorobę (mononukleozę). Jego forma była pewną niewiadomą, znakiem zapytania. Szwed jednak pokazał wszystkim niedowiarkom jak dobrym piłkarzem jest. Od samego początku spędzał sen z powiek Soyuncu. Sprawiał mu podobne problemy jak fizyka uczniom profilu humanistycznego. Turek był ciągle spóźniony, zbyt wolny, nieporadny. Johansson w pełni to wykorzystywał. Legia stwarzała zagrożenie głównie po akcjach jego flanką. Ciekawie wyglądała jego współpraca z Emrelim, który strzelil gola rodem z bilardu.
Legia w pierwszej połowie pozbawiła Leicester wszystkich ich argumentów. Nie było to specjalnie trudne, gdyż pierwszy garnitur Leicester to ten typ ubioru, który można włożyć na obiad u babci a nie spotkanie biznesowe. Rodgers najlepszych zawodników zostawił na ławce, wystawiając piłkarzy drugiego sortu. W pierwszej połowie Anglicy nie pokazali nic ciekawego. Jedyne okazje które miały “Lisy” to te po błędach indywidualnych defensorów Legii.
W drugiej odsłonie Leicester czyniło starania aby doprowadzić do remisu, jednak ich próby spełzły na niczym. Ekipa Michniewicza mądrze się broniła, była zdyscyplinowana taktycznie. Znów było widać pomysł na to, jak “ukąsić” rywala, jak zneutralizować jego argumenty.
Goście z Anglii najgroźniejsi byli po rzutach rożnych. Po jednym z nich padł gol, który poprzedzony był faulem w ofensywie i gwizdkiem chorwackiego rozjemcy. W 66. minucie “Lisy” stworzyły sobie najlepszą sytuację do zdobycia bramki. Po wrzutce Dewsbura-Hall’a, Vestergaard oddał strzał z najbliższej odległości, jednak świetnie spisał się Cezary Miszta, który wcześniej był bardzo niepewny.
CZEŚĆ I CHWAŁA EMRELIEMU
Mahir Emreli to jest gość. Azer jest nieocenioną wartością dodaną dla Legii. Jest przede wszystkim napastnikiem bez wątpienia kompletnym. Świetnie gra ciałem, umie się zastawić, powalczyć o piłkę. Jest skuteczny, dobrze wyszkolony technicznie. Człowiek, którego Michniewicz potrzebował i którego dostał. W tym sezonie ma 8 bramek w 16 meczach. Liczby-kapitalne, gra – olśniewająca.
Mahir Emreli = twarz Legii w europejskich pucharach. Mocno trzymam za niego kciuki. Trafiając do Warszawy, wybrał świadomy rozwój. Teraz zbiera plony przed milionami odbiorców. Trudno sobie wyobrazić, jaka euforia musi teraz panować w Azerbejdżanie… #LEGLEI #UEL pic.twitter.com/u0il5GCMQr
— Maciej Szełęga (@SzelegaMaciek) September 30, 2021
LEGIA WARSZAWA 1 :0 LEICESTER CITY
BRAMKA: Emreli 31′
LEGIA WARSZAWA: Cezary Miszta- Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Maik Nawrocki- Mattias Johansson (Abu Hanna 78’), Bartosz Slisz, Igor Kharatin, Andre Martins ( Kastrati 70’), Filip Mladenović- Josue (Lopes 83’), Mahir Emreli (Pekhart 84’)
LEICESTER CITY: Kasper Schmeichel- Caglar Soyuncu, Jannik Vestergaard, Daniel Amartey (Lookman)- Youri Tielemans- Timothy Castagne, Boubakary Soumare, Kiernan Dewsbury-Hall (Maddison 68’), Luke Thomas- Ayoze Perez (Barnes 68’), Patson Daka (Vardy 82’)
STADION: Stadion Wojska Polskiego w Warszawie
SĘDZIA: Ivan Bebek (Chorwacja)
Jakub Skorupka