Sędziowie, przestańcie pierwszą ligę prześladować!

2020.06.07 Tychy
Pilka nozna Fortuna 1 Liga sezon 2019/2020
GKS Tychy - Chojniczanka Chojnice
N/z Piotr Urban
Foto Lukasz Sobala / Press Focus

2020.06.07 Tychy
Football Polish Fortuna First League Season 2019/2020
GKS Tychy - Chojniczanka Chojnice
Piotr Urban
Credit: Lukasz Sobala / Press Focus

W cieniu środowych spotkań Ligi Mistrzów na zapleczu ekstraklasy odbył się zaległy mecz 17. kolejki pierwszoligowych rozgrywek – Odra Opole podejmowała łódzki Widzew. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, i nie byłoby w tej informacji nic dziwnego, gdyby nie błąd sędziowski, który zaważył na wyniku meczu.

Motto pierwszoligowych rozgrywek brzmi: ,,Pierwsza liga, styl życia”. Mamy jednak wrażenie, że sędziowie swoimi babolami odbierają jej smak. Pierwszoligowe danie zamiast wykwitnie pachnieć, cuchnie paskudnym aromatem. To co arbitrowie wyprawiają na pierwszoligowych boiskach przypomina nieśmieszne skecze kabaretu Pod Wyrwigroszem czy Koń Polski. Nie możemy pojąć dlaczego takie gafy wciąż się powtarzają, tak jak ta podczas meczu Odry z Widzewem.

W 55. minucie sędzia Piotr Urban dyktuje rzut karny po faulu w polu karnym na zawodniku Widzewa, Dominiku Kunie. Do jedenastki podchodzi Paweł Tomczyk, którego strzał, a później dobitkę odbija bramkarz gospodarzy, Mateusz Kuchta. Dopiero przy kolejnej golkiper Odry musiał skapitulować. Arbiter jednak uznał, że bramki nie ma i od gry rozpoczną gospodarze, ponieważ wykonawca jedenastki dotknął futbolówki ręką. Sęk w tym, że powtórki jednoznacznie wykazały, że ręką nie zagrał Paweł Tomczyk, a….Rafał Niziołek, piłkarz Odry.

W Fortuna 1. Lidze nie ma systemu VAR, który mógłby naprawić błędy sędziowskie i mecz kontynuowany był dalej. Odra zremisowała z Widzewem, przez co drużyna gości może być zirytowana, że zamiast trzech punktów wywalczyła jeden. Oczywiście, można usprawiedliwić sędziego, że był źle ustawiony przy akcji i być może przy pomocy technologii nie popełniłby takiej gafy, ale nadal takie błędy są niewytłumaczalne i nie powinny mieć miejsca. Piotr Urban nie pierwszy raz jest ,,bohaterem” spotkania, w którym bierze udział Odra Opole. W czerwcu 2020 roku to opolanie, a konkretnie Arkadiusz Piech mógł czuć się osobą pokrzywdzoną przez arbitra. Uwaga, to nie pomyłka – sędzia dostrzegł spalonego po podaniu piłkarza Zagłębia do zawodnika Odry. Na całe szczęście drużyna Dietmara Brehmera wygrała ten mecz, a Piech ustrzelił dublet.

To nie jest jednak artykuł mający na celu szkalowanie złych decyzji Piotra Urbana, czy innych arbitrów 1. ligi, a jednak pokazanie problemu jakim jest słabe sędziowanie na poziomie zaplecza ekstraklasy. Notorycznie, tydzień w tydzień jesteśmy świadkami podobnych gaf, które kosztują niektóre drużyny jakże cenne punkty, które mogą determinować o awansie czy utrzymaniu. Rzut karny za rękę przed 16. metrem, uznane gole po dwumetrowym spalonym, nieuznane bramki po ręce, której nie było. Oczywiście nie powinniśmy tylko kierować pretensji do sędziów głównych, ale i do asystentów, którzy nie potrafią wychwycić pomyłek.

Przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN Zbigniew Przesmycki powinien w końcu zauważyć niedoskonałości dotyczące sędziowania na niższych szczeblach rozgrywkowych, a szczególnie na zapleczu elity, gdzie pomyłka arbitra może kosztować dany zespół miliony. Mimo, że sędziowie jak Piotr Urban popełniają gafy, to wcielimy się w ich obrońców. Sędziowie na poziomie pierwszej ligi zarabiają zbyt mało (według Weszło.com ok. 2000 zł), nie są wystarczająco tak doświadczeni, albo nie posiadają tak dużej wiedzy jak ich odpowiednicy z ekstraklasy, zmęczeni podróżą pokonują setki kilometrów, by dotrzeć na mecz. I najważniejszy argument – nie ma systemu VAR, który mógłby wyciągnąć rozjemcy spotkania ,,pomocną dłoń”.

Jak podkreślił w wywiadzie, który ukazał się na naszym portalu w styczniu ekstraklasowy arbiter, Damian Sylwestrzak – w ekstraklasie sędzia prowadzi mecz z większym komfortem pracy, gdyż jego ewentualne pomyłki mogą zostać skorygowane.

W ekstraklasie na pewno jest większy komfort. Tak naprawdę, gdyby nie było systemu VAR, to nie wiem czy nie byłoby tak, że to na najwyższym szczeblu jest więcej błędów. […] Błędy w ekstraklasie mogą być natomiast naprawiane – to błędy ludzkie. Czasami zawodnik zasłoni na ułamek sekundy – zobaczę tak jak zobaczę. Podejdę do ekranu, mam możliwość weryfikacji, okej, pomyliłem się, biję się w pierś, panowie, przepraszam – zmieniam decyzję. W I lidze takiej możliwości nie ma i być może z tego wynika to, że o zapleczu jest głośniej pod kątem sędziowania. Myślę, że to tylko i wyłącznie ze względu na system VAR.

Sędzia Damian Sylwestrzak w wywiadzie dla portalu PolskaPiłka.pl

Wiemy, że dopóki nie zostanie wprowadzony system VAR w pierwszej lidze, takie błędy jak ten Piotra Urbana będą się powtarzać przez najbliższe miesiące. Liczymy jednak, że ktoś w PZPN-ie pójdzie po rozum do głowy i w końcu zauważy, że takie gafy arbitrów krzywdzą nie tylko drużyny, które walczą o awans bądź utrzymanie, ale przede wszystkim uderzają w wizerunek sędziów, którzy czasami mają związane ręce. Czas najwyższy na zmiany, które poprawią poziom sędziowania na zapleczu elity, a i jednocześnie ułatwią arbitrom życie.