Santiago żyje i ma się dobrze!

Share on facebook
Share on twitter
santiago

Pamiętacie film ”Gol”? Jeśli nie, to śpieszymy z wyjaśnieniem. Jest to historia o ubogim nastolatku, Santiago Muñezie, który emigrował z Meksyku do USA wraz z rodziną. Zauważony przez łowcę talentów trafia do Newcastle United, gdzie pokazuje niebagatelne umiejętności i finalnie staje się gwiazdą futbolu. Kto wie, czy w ślady fikcyjnej postaci nie pójdzie… Santiago Muñoz, 18-latek, który zadebiutował w pierwszym składzie klubu meksykańskiej ekstraklasy, Santos Laguna.

Santiago Muñoz (nie, Muñez, ale pisownia podobna) to kolejny piłkarski talent z Meksyku. Choć w ostatnim meczu z Monterrey dopiero po raz pierwszy wystąpił w podstawowej jedenastce, to już wcześniej zwrócił uwagę europejskich klubów. Zawodnikiem interesuje się Sporting Lizbona, a pozyskać go chciał belgijski Cercle Brugge. W debiucie dla Santos Laguna, w starciu z ikonicznym meksykańskim klubem Club America, Munoz zdobył bramkę na wagę punktu.

Wiadomość o tym, że ktoś o podobnych danach osobowych do kultowej dla niektórych fanów postaci filmowej wywołała spore poruszenia w mediach społecznościowych. Nie mogło zabraknąć reakcji ze strony Newcastle United, a więc klubu w którym ”grał” kiedyś Santiago Muñez.

Choć obu zawodników łączy prawie takie samo imię i nazwisko, to właściwie na tym kończą się podobieństwa.

  • Muñoz ma 18 lat, zaś wiek Muñeza nigdy nie był podany, choć w pierwszym filmie z cyklu ,,Goal” wiemy, że pracował w kilku miejscach pracy do czasu, kiedy dostał angaż w Newcastle United.
  • Muñez był gwiazdą reprezentacji Meksyku, a Muñoz również może stać się w przyszłości liderem ,,El Tri”, ale zastanawia się także nad grą dla kadry USA. Urodził się w El Paso, w stanie Teksas i nie wyklucza występów dla ,,Jankesów”.
  • Muñoz przed debiutem trenował wiele lat w klubie Santos Laguna. Dla porównania, Muñez zaczynał swoją przygodę w odpowiedniku ligi pubowej w Los Angeles, grając w drużynie złożonej z jego kolegów z lokalnej myjni samochodowej.

Historie tych zawodników zdecydowanie różnią się, ale reklama jest dźwignią handlu i na pewno rozpoznawalne nazwisko pomoże 18-latkowi w rozkręceniu swojej kariery. A jeśli dojdą do umiejętności liczby, to kto wie, czy Meksykanin nie będzie wart kilka-kilkanaście milionów euro. Czy młodziutki napastnik pójdzie śladami filmowego pierwowzoru i trafi kiedyś do Premier League, a później do Realu Madryt? Na razie to czyste science fiction, ale życie pisało już równie szalone scenariusze.