Rywalizacja o czwarte miejsce nabiera rumieńców – Śląsk wkracza do gry

Share on facebook
Share on twitter
2021.05.09 Grodzisk Wielkopolski
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2020/2021
Warta Poznan - Slask Wroclaw
N/z Erik Exposito gol radosc bramka
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2021.05.09 Grodzisk Wielkopolski
Football Polish Ekstraklasa season 2020/2021
Warta Poznan - Slask Wroclaw
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Przez dłuższy czas wydawało się nam, że Śląsk Wrocław będzie grał do końca rozgrywek o jak najwyższe miejsce w tabeli, ale o rywalizacji w Europie może zapomnieć. Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu nad Wartą Poznań 3:2, marzenia wrocławian na udział w eliminacjach do Conference League odżyły. Choć w ostatnich tygodniach to ,,Zieloni” z Poznania wyglądali lepiej, to dziś, szczególnie w drugiej połowie większą jakość pokazali przyjezdni.

Pierwsza połowa była typowa w wykonaniu Warty Poznań. Mało okazji z przodu, oddana inicjatywa, czekania na potknięcie przeciwnika, ewentualnie stworzenie zagrożenia za pomocą stałego fragmentu gry. To Śląsk dominował przez pierwszą część spotkania. Goście częściej byli przy piłce, mieli więcej rzutów rożnych i celnych strzałów na bramkę rywali. Zabrakło tylko skuteczności – próbowali Exposito, Sobota i Stiglec, ale wszyscy niecelnie. Warcie wystarczyła zaś tylko jedna sytuacja, by strzelić bramkę. Na kilka minut przed przerwą, Jan Grzesik mocno wyrzucił futbolówkę z autu, a debiutujący w wyjściowym składzie, Maik Nawrocki wygrał pojedynek w powietrzu z Israelem Puerto i pokonał Michała Szromnika. Śląsk dostał gonga do szatni, ale na drugą część meczu wrocławianie wyszli niezwykle przygotowani i skoncentrowani.

Już niecałe 3 minuty po rozpoczęciu drugiej połowy, wrocławianie wyrównali stan gry. Wszystko za sprawą Erika Exposito, który w pierwszej połowie odgrywał rolę statystę. W drugiej rozpoczął swój fenomenalny koncert. Warto jednak przy bramce na 1:1 pochwalić nie tylko strzelca gola, ale przede wszystkich tych, którzy rozpoczęli akcję. Waldemar Sobota przytomnie zagrał do Patryka Janasika, ten podał między nogami Roberta Ivanova wprost do Exposito, który trafił do siatki. 10 minut później Hiszpan znów okazał się katem ,,Zielonych”. Robert Pich wypatrzył napastnika Śląska w polu karnym, który oddał lekki strzał. Piłka przeturlała się jednak pod brzuchem Adriana Lisa i wpadła do siatki. To nie był koniec popisów Exposito, który w 82. minucie popisał się asystę przy trafieniu Roberta Picha.

Wydawało się, że Warta po tych trzech ciosach już się nie podniesie, ale podopieczni Piotra Tworka pokazali hart ducha. Najpierw Robert Ivanov trafił w poprzeczkę. Chwilę później strzał Nawrockiego w fantastyczny sposób obronił Michał Szromnik. Groźną sytuację miał także Jakub Kuzdra, ale uderzył bardzo nieczysto. Impas strzelecki Warty przełamał rezerwowy, Mario Rodriguez. Kuzdra zainicjował akcję na lewej stronie, piłkę przejął inny dżoker z ławki, Robert Janicki, który precyzyjnie wyłożył futbolówkę Hiszpanowi, a ten plasowanym strzałem pokonał Szromnika. Choć Warciarze próbowali jeszcze zagrozić bramce przeciwnika, to jednak wrocławianie dowieźli korzystny wynik do końca spotkania.

Warta miała pomysł na to jak ograć Śląsk, ale ostatecznie zginęła od własnej broni, czyli kontrataków. Bramka zdobyta tuż przed przerwą uśpiła czujność poznaniaków. Trzeba też dodać, że obrona Warty nie zagrała na tak dobrym poziomie, jak w poprzednich spotkaniach. Elektryczny był Robert Ivanov, który wiosną był opoką defensywy ,,Zielonych”. Maik Nawrocki, choć strzelił debiutanckiego gola w ekstraklasie, to w obronie był bardzo słaby i zachował się fatalnie przy trafieniu Picha. Adrian Lis także mógł zachować się lepiej przy akcji bramkowej Exposito. Te kosztowne błędy kosztowały Wartę udział w europejskich pucharach, ale trzeba przyznać, że przecież nikt przed sezonem nie widział beniaminka nawet w środku stawki. Wszyscy im wieszczyli spadek, a nie walkę o puchary. Mimo, że dziś się nie udało, warto wystawić laurkę Warcie za naprawdę imponujący sezon, jak na tak przeciętną kadrę i niski klubowy budżet.

W momencie gdy Śląsk zwalniał Vitezslava Lavickę, raczej nie oczekiwano, że Jacek Magiera wprowadzi ,,trójkolorowych” do pucharów. I faktycznie, do strefy marzeń wrocławianom wciąż daleko, ale przy stracie punktów Piasta z Rakowem, drzwi do Europy mogą się nieoczekiwanie otworzyć. Piłkarze w zielonych strojach byli dziś zdeterminowani i mocni mentalnie. Podnieśli się dość szybko po straconej bramce i za to brawa, bo za trenera Laviczki, Śląsk męczył się tracąc jako pierwszy gola. Najlepszy na murawie był bez wątpienia był Erik Exposito, który zdobył 9. bramkę w sezonie. Napastnik chimeryczny, ale jak ma dzień konia, tak jak w meczu z Wartą, to niezwykle pożyteczny. Kto wie, być może jakiś ktoś klub zagraniczny zauroczony statystykami Hiszpana na transfermarkcie zdecyduje się na jego kupno. A jeśli wprowadzi WKS do pucharów, to raczej transfer Exposito będzie przesądzony.

Warta Poznań – Śląsk Wrocław 2:3 (1:0)

Bramki: Nawrocki 40′, Rodriguez 90′ – Exposito 49′, 59′, Pich 82′

Żółte kartki: Jakóbowski – Puerto

Warta Poznań: Lis – Grzesik (78′ Burman), Nawrocki, Ivanov, Kuzdra – Trałka (82′ Janicki), Kupczak – Jakóbowski (78′ Rodriguez), Baku, Żurawski (67′ Czyżycki) – Kuzimski

Śląsk Wrocław: Szromnik – Bejger, Puerto, Tamas – Janasik, Lewkot, Mączyński, Stiglec – Sobota (77′ Zylla), Pich (90+2′ Bergier) – Exposito (89′ Piasecki)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)

MVP: Erik Exposito (Śląsk)