Ruszyła maszyna Fornalika? Piast z pierwszym ligowym zwycięstwem

Share on facebook
Share on twitter
Świerczok

Cztery tygodnie przerwy Piasta Gliwice podziałały pozytywnie na zespół Waldemara Fornalika. Trzecia drużyna poprzedniego sezonu ekstraklasy w końcu wygrała pierwszy mecz w sezonie pokonując wyżej notowanego Górnika Zabrze 2:1.

Gdyby nie pandemia koronawirusa być może starcie śląskich drużyn oglądalibyśmy w znacznie lepszej otoczce. Regionalne starcie Górnika z Piastem oglądałoby zapewne 20 tys. osób na trybunach stadionu im. Ernesta Pohla. Derby Górnego Śląska bez kibiców straciły na klimacie, ale i tak zapowiadały się ciekawie. Choć Zabrze i Gliwice dzieli 9 km, to w tabeli widać ogromną różnicę. Górnik przed tym spotkaniem był trzecią siłą ligi, a Piast dość nieoczekiwanie zamykał ekstraklasową tabelę.

W pierwszej połowie ”Piastunki” zdominowały swojego przeciwnika. Piłkarze z Zabrza nie mieli pomysłu jak zaskoczyć swoich regionalnych rywali. Co innego podopieczni Waldemara Fornalika, którzy od pierwszych minut odważnie zaatakowali gospodarzy. W 28. minucie doskonałą sytuację do zdobycia bramki miał Dominik Steczyk, który wpadł w pole karne, ale przestrzelił o centymetry. Jednak już minutę później gliwiczanie cieszyli się z bramki. Błąd Romana Prochazki w środkowej strefie boiska wykorzystał Jakub Świerczok, który wyszedł 1 na 1 z Martinem Chudym i piękną podcinką pokonał golkipera Górnika. Dla byłego zawodnika Ludogorca Razgrad był to pierwszy gol po powrocie do ekstraklasy. Napastnik Piasta zadedykował bramkę swojemu tacie, który obchodził dzisiaj urodziny.

Górnik był totalnie bezbarwny w pierwszej połowie, a Piast powinien prowadzić nie 1:0, nie 2:0, a nawet 3:0, gdyby nie zmora jaką w tym sezonie dla piłkarzy z Gliwic jest nieskuteczność. Koncertowo akcję w 40. minucie zawalił Sebastian Milewski. Pomocnik Piasta dostał idealne podanie od Gerarda Badii, ale stanowczo za długo zwlekał ze strzałem i w rezultacie zamiast do pustej bramki strzelił w Rostkowskiego.

Po przerwie Marcin Brosz wpuścił na murawę aż trzech zawodników: Filipa Bainovicia, Erika Janżę i Jesusa Jimeneza, który nie mógł wystąpić w poprzednim spotkaniu ze Śląskiem Wrocław. Wpuszczenie hiszpańskiego golleadora miało sprawić, że Górnik zacznie grać lepiej w ofensywie, ale tak się nie stało. Piast znów był bardziej konkretny. W 67. minucie zrehabilitował się za nieudaną akcję z pierwszej połowy Sebastian Milewski. Pomocnik ”Piastunek” dostał świetne podanie od Martina Konczkowskiego i kapitalnym strzałem z powietrza pokonał Martina Chudego. Porządnie zdrzemnęli się defensorzy Górnika, którzy tylko przyglądali się jak piłka leci w kierunku bramki.

Po zdobytej bramce Piast zaczynał tracić siły, a Górnik zaczął przeważać. W 71. minucie po główce jednego z zawodników gospodarzy fantastyczną paradą popisał się Frantisek Plach. Słowacki golkiper musiał jednak skapitulować minutę później. Zabrzanie zdobyli kontaktowego gola po akcji rezerwowych. Bainović posłał futbolówkę z własnej połowy na lewe skrzydło do Jimeneza, a Hiszpan spokojnie wykorzystał okazję i trafił do siatki. Dla napastnika Górnika był to 5. gol w sezonie, dzięki czemu wskoczył na fotel lidera w klasyfikacji strzelców.

Drużyna Fornalika powoli zaczynała się sypać. Goście odpuścili konstruowanie ataku pozycyjnego i skupili się na murowanku i gry z kontry. Po dziewięciu minutach przedwcześnie z powodu urazu murawę opuścił Michał Żyro. Z powodu skurczów z boiska zszedł Dominik Steczyk. Zmęczenie dopadło także Mikkela Kirkeskova, który z powodu urazu mięśnia dwugłowego nie dokończył ostatnich minut spotkania. Górnik rozpaczliwie atakował, ale na posterunku był Frantisek Plach, który obronił świetny strzał z dystansu Bainovicia. Gliwiczanie choć mieli mniejsze posiadanie piłki niż zabrzanie w końcu wygrali pierwsze spotkanie w lidze! Waldemar Fornalik mógł wreszcie odetchnąć z ulgą.

Olbrzymie brawa dla szkoleniowca i zawodników gliwickiego klubu. ”Waldek King” dopiero od kilku dni miał do dyspozycji pełną kadrę. Jak na pierwszy mecz po długiej przerwie Piast zagrał nieźle. Górnik zawiódł szczególnie w pierwszej połowie. Ryzykowne postawienie Brosza na trzech młodzieżowców nie sprawdziło się, bo słabi Rostkowski i Wojtuszek opuścili boisko po pierwszych 45 minutach. Beznadziejny występ zaliczył doświadczony Prochazka, który momentami zachowywał się jak junior, a nie lider środka pola.

Przed Piastem teraz intensywny okres związany z odrabianiem ligowych spotkań. Nie będzie łatwo, ale gliwiczanie na razie mogą odetchnąć z ulgą. Po 9. kolejkach opuścili strefę spadkową i kto wie, być może maszyna Fornalika na tyle odpali, że zamiast skupić się o walkę o utrzymanie, ”Piastunki” zakotwiczą conajmniej w środku tabeli.

Górnik Zabrze – Piast Gliwice 1:2 (0:1)

Bramki: 72′ Jimenez – 29′ Świerczok, 67′ Milewski

Kartki: Koj – Kirkeskov

Górnik Zabrze: Chudy – Masouras (86′ Ryczkowski), Wiśniewski, Koj, Gryszkiewicz, Rostkowski (46′ Janża) – Wojtuszek (46′ Bainović), Prochazka (73′ Ściślak), Nowak – Sobczyk (46′ Jimenez), Krawczyk

Piast Gliwice: Plach – Konczkowski, Malarczyk, Czerwiński, Kirkeskov – Badia (64′ Żyro, 75′ Jodłowiec), Chrapek, Sokołowski, Milewski – Steczyk (87′ Pyrka), Świerczok

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Stadion: Stadion im. Ernesta Pohla w Zabrzu

MVP: Jakub Świerczok (Piast Gliwice)

Fot. Piast Gliwice