Kacper Urbański potrzebuje szybkiej zmiany środowiska, aby odbudować swoją karierę. Jednym z klubów, które najbardziej zabiegają o reprezentanta Polski jest grecki PAOK Saloniki. Ten nieoczywisty kierunek może przynieść wiele korzyści 20-letniemu pomocnikowi, który przez ostatnie lata zbierał szlify na boiskach Serie A.
Miniony sezon był kompletnie nieudany dla Kacpra Urbańskiego. Utalentowany zawodnik nie zdołał przekonać do siebie nowego trenera Bolonii, Vincenzo Italiano. Jesienią grywał głównie w rozgrywkach Ligi Mistrzów, gdzie jego drużyna radziła sobie – mówiąc delikatnie – dość przeciętnie. Zimą został wypożyczony do Monzy, w której barwach również nie odgrywał pierwszoplanowej roli, a na dodatek drużyna z miasta kojarzonego przede wszystkim z toru wyścigowego Formuły 1, spadła z hukiem do Serie B.
Bolonia postawiła już przysłowiowy krzyżyk przy nazwisku 11-krotnego reprezentanta Polski. Zawodnik związany w przeszłości z Lechią Gdańsk musi zatem szukać nowych wyzwań. Klubem, który na ten moment wysunął się na pole position w walce o usługi młodego pomocnika jest PAOK Saloniki. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że byłby to spory regres dla gracza przyzwyczajonego do realiów jednej z najlepszych lig świata. Pozory mają jednak to do siebie, że często bywają mylące.
Ktoś powie, że to tylko liga grecka, która na ten moment plasuje się dopiero na 11. miejscu w rankingu UEFA (dwie pozycje wyżej od PKO BP Ekstraklasy). Warto jednak przypomnieć, że nieco ponad rok temu w rozgrywkach Ligi Konferencji triumfował Olympiakos Pireus, a to nie jedyny klub, który dość regularnie melduje się w fazie ligowej europejskich pucharów. Oprócz PAOK-u dobrze radzą sobie również dwie drużyny z Aten – AEK oraz Panathinaikos. Druga z wymienionych nie jest już co prawda tą samą marką, co w czasach Krzysztofa Warzychy oraz Emanuela Olisadebe, niemniej w dalszym ciągu plasuje się w czołówce greckiej Super League.
Ponadto PAOK to klub, który lubi stawiać na Polaków. W przeszłości jego barwy reprezentowali między innymi Mirosław Sznaucner oraz Karol Świderski, a obecnie w kadrze zespołu widnieje nazwisko Tomasza Kędziory. Urbański z pewnością mógłby liczyć na swojego rodaka, który pomógłby mu podczas pierwszych tygodni adaptacji w nowym środowisku. A w zespołach, z którymi 20-latkowi przyszłoby się mierzyć w Super League również nie brakuje zawodników rodem z kraju nad Wisłą.
O tym, że na greckiej ziemi można się odbudować dobitnie świadczy przykład Migouela Alfareli. Francuz podczas pierwszego półrocza pobytu przy Łazienkowskiej nie zdołał wskoczyć na właściwe tory. Zimą „Wojskowi” wypożyczyli go do Kallithey, gdzie od razu złapał wiatr w żagle, zdobywając 9 bramek w 17 występach. Tego lata wrócił do Legii i już zdążył zanotować 17 minut w kwalifikacjach Ligi Europy, gdzie w domowym starciu z Aktobe wniósł sporo ożywienia na lewej flance po wejściu na boisko.
Innym klubem, który również zabiega o usługi Urbańskiego jest hiszpańska Valencia. W La Lidze liczą się przede wszystkim umiejętności techniczne, a tych 20-latkowi z pewnością nie brakuje. Ponadto klub z Estadio Mestalla, pod wodzą nielubianego przez miejscowych socios Petera Lima, słynie z promowania młodych piłkarzy, by następnie szybko sprzedać ich z zyskiem do lokalnych oraz zagranicznych rywali. Być może podobny scenariusz ziściłby się w przypadku polskiego pomocnika, choć wydaje się, że na ten moment bardziej zdeterminowany w jego pozyskaniu jest wspomniany PAOK.
Renesans formy Urbańskiego stanowiłby również wartość dodaną dla reprezentacji Polski. Michał Probierz w swoim „last dance” z Mołdawią oraz Finlandią nie zdecydował się powołać młodego zawodnika. A ten udowadniał już, że kiedy znajduje się w optymalnej formie, potrafi zrobić sporo pozytywnego zamieszania w środku pola. Oby nowy selekcjoner znalazł sposób, by jego podopieczny zaczął ponownie grać na miarę swojego talentu.
Laura Tomczyk
Foto: Łączy nas piłka