Regularność kluczem do sukcesu w Europie (analiza)

2023.11.09 Lizbona
Pilka nozna, Liga Europy, sezon 2023/2024
Sporting Lizbona - Rakow Czestochowa
N/z Pilkarze Rakowa
Foto Grzegorz Misiak / PressFocus2023.11.09 Lizbona
Football, UEFA Europa League, 2023/24 season
Ukraine - Scotland
Pilkarze Rakowa
Credit: Grzegorz Misiak / PressFocus

W ostatnich latach polskie kluby dostarczają nam coraz więcej powodów do radości na arenie międzynarodowej. Aby jednak mogły wspiąć się na wyższy poziom, potrzebują jeszcze jednego, niezbędnego elementu, jakim niewątpliwie jest regularność. Przeanalizujmy zatem, do czego tak naprawdę sprowadza się owo pojęcie.

Na początek weźmy na tapet Lecha i Legię, aby przekonać się, jak kluby te radziły sobie w Europie na przestrzeni ostatnich kilku lat:

2020/21

Lech: faza grupowa LE

Legia: runda play-off kwalifikacji LE

2021/22

Lech: bez gier

Legia: faza grupowa LE

2022/23

Lech: 1/4 finału LKE

Legia: bez gier

2023/24

Lech: 3 runda kwalifikacji LKE

Legia: faza grupowa LKE i wciąż pozostaje w grze

Widać zatem wyraźnie, że dwóm czołowym polskim drużynom brakuje regularności w rozgrywkach europejskich. Kiedy jedna awansowała do fazy grupowej, bądź dalej, druga odpadała w kwalifikacjach, bądź w ogóle nie brała w nich udziału. Trudno w taki sposób zbudować wysoką pozycję w rankingu, która później przekłada się na rozstawienie w poszczególnych rundach i w konsekwencji łatwiejszą drogę do ewentualnego awansu.

O pewnej regularności możemy mówić w przypadku Rakowa Częstochowa. Klub ten bowiem na przestrzeni ostatnich trzech lat każdorazowo brał udział w europejskich rozgrywkach. Warto jednak podkreślić, że dopiero w bieżącej kampanii zdołał przebić się do fazy grupowej Ligi Europy, w której jak dotąd zdobył raptem jeden punkt. Jeśli „Medaliki” w ostatnich dwóch meczach nie zgromadzą dostatecznej liczby oczek, by zagrać wiosną w Lidze Konferencji Europy, w kolejnym sezonie znów będą musiały godzić się z rolą drużyny nierozstawionej w poszczególnych rundach kwalifikacyjnych.

A tak prezentuje się aktualna sytuacja czołowych polskich klubów w rankingu UEFA:

81. Lech – 19,000 pkt.

103. Legia – 15,000 pkt.

163. Raków – 8,000 pkt.

Są to zatem dość odległe miejsca, a sytuacja taka wynika w dużej mierze właśnie z braku regularności. A jakie są jej główne przyczyny? Zasadniczo dwie: brak kwalifikacji do europejskich pucharów (Legia w poprzednim sezonie), oraz wpadki z teoretycznie słabszymi rywalami na wczesnym etapie eliminacji (Lech w bieżącym). Niestety, polskie kluby nieraz już udowadniały, że mają problem z łączeniem gry w Ekstraklasie z występami na arenie międzynarodowej. Obecnie jednak wszyscy nasi pucharowicze plasują się w górnej połówce ligowej tabeli i wypada jedynie życzyć sobie, aby tak właśnie pozostało.

Warto też w tym miejscu posłużyć się czeskim przykładem. Wiodącymi drużynami w kraju naszych południowych sąsiadów są Sparta Praga, Slavia Praga oraz Viktoria Pilzno. W ostatnich pięciu latach tylko raz zdarzyło się tak, że jednej z nich zabrakło w czołowej trójce (Viktorii w sezonie 2020/21). Efekt jest taki, że praskie kluby grają obecnie w fazie grupowej Ligi Europy, z kolei wspomniana Viktoria – w Lidze Konferencji. Wszystkie zachowują przy tym realne szanse na awans.

Na podstawie powyższej analizy widać wyraźnie, jak ważne jest, aby rokrocznie 2-3 te same kluby reprezentowały nas w europejskich pucharach. Przełoży się to na rozstawienie w poszczególnych rundach, co zdecydowanie uprości sprawę w kontekście kolejnych awansów. Skorzystają na tym również drużyny grające w Europie „z doskoku”, gdyż nie można wykluczyć, że przy zachowaniu wspomnianej regularności już wkrótce doczekamy się możliwości wystawienia aż pięciu naszych reprezentantów w rozgrywkach międzynarodowych.

Jordan Tomczyk

POLECANE

tagi