Raport Transferowy #6 – Ligowe ostatki

Share on facebook
Share on twitter
raport-transferow

5..10..15. – to już ostatnia część naszego cyklu „Raport Transferowy”! Przez całą zimę opisywaliśmy najważniejsze transfery z ekstraklasy i I ligi. W szóstym Raporcie umieściliśmy aż 15 zawodników, którzy w ostatnim czasie (niektórzy nawet w ostatnich godzinach okienka transferowego) zmienili swoje zespoły i których będziemy oglądać w najbliższej przyszłości na polskich boiskach. Zapraszamy!

David Mawutor (Żetysu Tałdygorgan – Wisła Kraków)

Nowym nabytkiem „Białej Gwiazdy” został 28-letni Ghańczyk David Mawutor. Defensywny pomocnik, mierzący ponad 180 centymetrów, przywędrował do Krakowa z kazachskiego klubu Żetysu Tałdykorgan. Z Wisłą związał się kontraktem, obowiązującym do końca obecnego sezonu, z opcją przedłużenia.

Nowy zawodnik krakowian jest pewnie jednym z niewielu graczy, którzy mogą pochwalić się przeszłością… w Tadżykistanie! Urodzony w stolicy Ghany, Accrze pomocnik jako 20-latek został „wyłowiony” przez jeden z tamtejszych klubów, Ravshan Kulob. W seniorskiej karierze nie zagrał ani razu w żadnym ghańskim zespole. Dobre występy ekipie Kulabców pozwoliły mu na transfer do najbardziej utytułowanej drużyny w Tadżykistanie – Istiqlolu!

19 lutego 2018 zmienił kraj i przeszedł do kazachskiego klubu Żetysu Tałdykorgan. Przez kilka sezonów, w trakcie których reprezentował Biało-Błękitne barwy był podstawowym piłkarzem ekipy z Tałdykorganu. Rozgrywał większość spotkań, co ciekawe większość jako stoper. Dał się poznać jako zawodnik, do którego obowiązków należą raczej zadania defensywne, a strzelanie goli zostawia lepiej usposobionym do tego piłkarzom. Warunki fizyczne ma, doświadczenie ma – Mawutor może być solidnym wzmocnieniem Wisły na pozycji numer „6” lub w środku obrony!

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Kristian Vallo (MSK Żylina – Wisła Płock)

Słowacki defensor został wypożyczony do płockiej Wisły do końca obecnego sezonu. W umowie został zawarta również możliwość pierwokupu przez Nafciarzy.

Vallo to wychowanek MSK Żyliny. W pierwszej drużynie 22-latek do tej pory rozegrał niecałe 90 spotkań! W sezonie 2016/17 został z Żółto-Zielonymi mistrzem Słowacji. Transfer do Płocka jest pierwszym zagranicznym wyjazdem Vallo w karierze. Słowak nominalnie występuje na prawej stronie obrony, choć zdarzało mu się również zajmować pozycje bardziej ofensywne, takie jak na przykład prawy skrzydłowy czy prawy pomocnik.

22-letni zawodnik ma także za sobą występy w młodzieżowych reprezentacjach Słowacji. O miejsce na prawej stronie obrony będzie walczyć głównie z Damianem Zbozieniem i Angelem Garcią.

Źródło: Twitter

Nazarij Rusyn (Dynamo Kijów – Legia Warszawa)

Legia pod koniec okienka zrobiła się wyjątkowo aktywna. Kibice mistrza Polski przez całą zimę czekali na ruchy transferowe swojego klubu, a dostali je dopiero w ostatnich dniach. Oprócz Artema Szabanowa, Jasura Yakhshiboeva, Ernesta Muciego na Łazienkowską trafił również Nazarij Rusyn.

Ukrainiec w wieku 17 lat trafił do Dynama Kijów. Przechodził przez kilka szczebli młodzieżowych, trafił na wypożyczenie do Zorii Ługańsk, aż w końcu zadebiutował w ekipie Chluby Ukrainy. Grał z nią w Lidze Europy, walczył o Ligę Mistrzów, a w sezonie 2019/20 zdobył z Dynamem Puchar oraz Superpuchar Ukrainy. W pierwszej drużynie kijowskiego zespołu wystąpił 41 razy, strzelił 9 goli i zaliczył 3 asysty.

22-letni napastnik trafił do stolicy Polski na zasadzie wypożyczenia do końca obecnego sezonu. Legia zawarła jednak w umowie opcję wykupu Ukraińca po zakończeniu transferu czasowego. Można się domyślić, że pozyskanie Rusyna ma na celu załatanie dziury po Jose Kante, który ostatnio opuścił szeregi Legionistów.

Źródło: Twitter

Ernest Muci (FK Tirana – Legia Warszawa)

Jeden z największych talentów albańskiej piłki trafił do Legii Warszawa. Obszerny tekst o nowym zawodniku Legionistów napisał Oskar Mochnik. Tekst przeczytacie TUTAJ. Polecamy!

Źródło: Twitter

Jakub Kosecki (Bez klubu – Cracovia)

Jakub Kosecki po prawie trzech latach wraca do Polski! 30-latek w 2018 roku wyjechał do tureckiego Adana Demirsporu, wówczas jako zawodnik Śląska Wrocław, a kilka dni temu za porozumieniem stron rozwiązał kontrakt z ,,Błękitną Błyskawicą”. Skrzydłowy nie ukrywał, że gdyby pojawiła się oferta z Polski, chętnie przystąpiłby do rozmów. Zgłosiła się Cracovia i popularny „Kosa” został nowym piłkarzem Pasów. W Krakowie podpisał kontrakt, obowiązujący do końca sezonu.

Jeśli chodzi o aspekty sportowe, Kosecki nie może powiedzieć, że czas w Turcji był udany. 30-latek jako piłkarz Adana Demirsporu rozegrał niecałe 50 spotkań, zaledwie jeden raz wpisał się na listę strzelców i osiem razy asystował kolegom. W obecnym sezonie nowy nabytek Cracovii wystąpił w sześciu meczach ligowych – od końca roku nie wybiegł na boisko z powodu kontuzji.

Transfer Cracovii trafnie opisał dziennikarz Polsatu Sport, Cezary Kowalski. Drużyna ze stolicy Małopolski ostatnio znana jest z tego, że z Polaków korzysta niechętnie. Trener Pasów Michał Probierz tłumaczy się tym, że przecież przy kompletowaniu jedenastki kieruje się jakością poszczególnych zawodników, a nie ich narodowością. Na polskie warunki Jakub Kosecki to niezłe wzmocnienie – w swojej najwyższej formie 30-latek ma szansę… znów zwrócić na siebie uwagę zagranicznych klubów i po raz kolejny wyjechać za granicę, by posmakować innego futbolu i co nieco zarobić. Pytanie tylko, jak nowy zawodnik krakowian będzie prezentował się na pierwszych treningach i pierwszych spotkaniach? Czy jego rozbrat z piłką i niedawne problemy zdrowotne znacząco odbiją się na jego dyspozycji? Przekonamy się już wkrótce!

Źródło: Twitter
Źródło: Twitter

Jakub Arak (Lechia Gdańsk – Raków Częstochowa)

„Jak do tego doszło, nie wiem.” – śpiewał idol wielu Polaków, lider zespołu Akcent, Zenek Martyniuk. Kibice klubów ekstraklasy mogą teraz zaśpiewać sobie to samo, bo ten transfer to nie lada niespodzianka. Jakub Arak zamienił Gdańsk na Częstochowę, wiążąc się z trzecią drużyną ligi półtorarocznym kontraktem z opcją przedłużenia o kolejne półtora roku.

Arak nad morzem spędził prawie trzy lata. W Lechii rozegrał 41 spotkań. Teraz radzimy usiąść, jeśli stoicie, wziąć łyk melisy i przygotować się na to, co za chwilę przeczytacie. W biało-zielonej koszulce strzelił… jednego gola. Nawet jak na napastnika-zmiennika to niezwykle słaby wynik. Trzeba Arakowi oddać, że wiele czasu zabrały mu kontuzje, z którymi, mieszkając w Gdańsku, musiał walczyć dość często. Niemniej, 961 minut to wystarczający czas, by wpisać się na listę strzelców częściej niż raz. Co ciekawe, kibice Lechistów 25-latka zapamiętają nie z gola głową, tego jedynego, którego strzelił w spotkaniu z Miedzią Legnica w sezonie 2018/19, ale z asysty w derbowym starciu z Arką Gdynia, również w kampanii 18/19. Arak pojawił się wtedy na boisku na cztery minuty i zdążył wkupić się w łaski fanów Lechii. Jego dogranie do Flavio pozwoliło Portugalczykowi po raz kolejny skarcić ekipę z Gdyni, która tamten mecz przegrała 1-2, mimo bojowych nastrojów i wyniosłych zapowiedzi ze strony ówczesnego opiekuna Żółto-Niebieskich, Zbigniewa Smółki. Mierny wynik strzelecki nie sprawi, że Arak będzie gorzko wspominał czas spędzony w mieście Neptuna. Z drużyną Piotra Stokowca zdobył w 2019 roku Puchar Polski, choć w meczu finałowym nie wystąpił ze względu na paskudną kontuzję – zerwanie więzadeł krzyżowych. We wcześniejszych meczach jednak wystąpił i medal w pełni mu się należał.

Źródło: Twitter

W Rakowie Arak również zacznie od roli zmiennika. Niekwestionowane pierwszeństwo ma Vladislavs Gutkovskis, ale każdy, nawet najlepszy napastnik potrzebuje dublera, który przejmie jego obowiązki, kiedy będzie potrzebował odpoczynku lub po prostu nie będzie mógł wystąpić w danym meczu. Trener Marek Papszun potrafi wycisnąć z każdego gracza 100%, więc nie inaczej może być z Arakiem.

Rok Sirk (Zagłębie Lubin – Radomiak Radom)

Psst..słyszycie ten huk? To kamień, który spadł z serca kibiców z Lubina, którzy są szczęśliwi, że Rok Sirk opuścił ich klub. Zagłębie w końcu pozbyło się ciężaru, jakim był dla nich nieskuteczny Słoweniec. Zawodnik, w którym prawie dwa lata temu pokładano wielkie nadzieje, okazał się jednym z największych transferowych niewypałów w dziejach klubu. W barwach słoweńskiego NS Mura wymiatał, gdzie w 62 występach strzelił 30 goli. W Lubinie przez 868 minut zdobył 2 bramki, oddał 19 strzałów na bramkę rywali, w tym tylko 8 razy celnie. Rok temu przegrywał rywalizację z Białkiem, teraz z grającym kiepsko Mrazem. W Radomiu mają nadzieję, że Słoweniec przebudzi się i nie będzie takim ,,dziadem” jak w ekstraklasie.

Źródło: Twitter

Karol Podliński (Radomiak Radom – Zagłębie Lubin)

Radomiak i Zagłębie Lubin dokonało podmianki na pozycji napastnika. Do Radomia udał się Rok Sirk, a w przeciwnym kierunku, na zasadzie transferu definitywnego, 23-letni Karol Podliński. To, że lubinianie potrzebowali snajpera było wiadome nie od dziś. Przychodzi do klubu z Dolnego Śląska zawodnik, który rok po roku notuje stopniowy awans. Jeszcze w poprzednim sezonie występował w barwach Legionovii Legionowo, która zaliczyła spadek z II ligi do III. Klub Podlińskiego zanotował spadek, ale sam piłkarz awansował do I ligi, a jego pracodawcą został Radomiak Radom.

W barwach pierwszoligowego zespołu był jedną z najbardziej wyróżniających się postaci. W 17 meczach zdobył 4 bramki i zanotował 5 asyst. Jest to piłkarz o imponujących warunkach fizycznych (194 cm, 89 kg), który potrafi nie tylko dobrze grać w powietrzu, ale i znaleźć swoich kolegów w polu karnym. Na papierze wygląda na to, że Zagłębie można uznać za zwycięzcę wymiany napastników, ale to już pokaże rzeczywistość, czy Podliński przełoży formę z pierwszoligowych boisk na ekstraklasowe murawy.

Źródło: Twitter

Luis Rocha (Legia Warszawa – Cracovia)

No i jak tu można wierzyć Michałowi Probierzowi na słowo? Miało nie być transferów – są trzy. Miało nie być zawodników zagranicznych – dołączył jeszcze jeden. Miał nie przyjść Luis Rocha – na kilka godzin przed zamknięciem okienka transferowego jego przyjście na zasadzie wypożyczenia zostało potwierdzone. Albo Michał Probierz jest niezłym trollem, albo zmienia zdanie częściej niż Paweł Zduński wymienia swoje dziewczyny w „M jak Miłość”.

Rocha do ekstraklasy zawitał dwa lata temu, gdy przychodził do Legii z greckiego Panetolikosu. W Legii rozegrał w sumie 37 spotkań, ale od początku do końca pełnił rolę zmiennika. Nigdy nie był brany pod uwagę przy ustalaniu pierwszego składu, bo albo w klubie był Michał Karbownik, albo Filip Mladenović. Jeśli któryś z nich nie mógł wystąpić, dopiero wtedy trenerzy Legii stawiali na Portugalczyka. W tym sezonie Rocha niezwykle rzadko pojawiał się na murawie, więc naturalne jest, że szukał nowego pracodawcy. Usługami 27-latka zainteresował się najmniej polski spośród polskich klubów, czyli oczywiście Cracovia.

Aktualnie w zespole Pasów znajduje się czterech lewych obrońców. Oprócz nowego nabytku, na tej stronie defensywy mogą występować jeszcze Michael Gardawski, który został sprowadzony przed sezonem, ale najwyraźniej nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań, Michal Siplak oraz Kamil Pestka, dla którego to być może ostatni sezon w ekstraklasie, bo już latem interesowały się nim m.in. włoskie kluby.

W ostatnich dwóch sezonach Cracovia wywalczyła sobie możliwość walki w eliminacjach do europejskich pucharów. W sezonie 2018/19 zajęli czwarte miejsce w ekstraklasie, w następnym triumfowali w Pucharze Polski. W obecnej kampanii kibice Cracovii znów będą świadkami walki, tyle, że o utrzymanie. Na początku sezonu wydawało się, że ujemne punkty, które są karą za grzechy przeszłości, nie będą miały wpływu na miejsce krakowian w tabeli. Aktualnie Pasy mają zaledwie trzy punkty przewagi nad ostatnią Stalą Mielec, która zresztą ma do rozegrania jeszcze jedno spotkanie. Atmosfera przy Kałuży robi się bardzo gęsta – po 15. kolejce Michał Probierz podał się do dymisji, ale kilka dni potem zmienił zdanie i nadal prowadzi Cracovię. Czy Luis Rocha sprawi, że krakowianie będą tracić mniej bramek? Przekonamy się niebawem!

Źródło: Twitter

Zoran Arsenić (Jagiellonia Białystok – Raków Częstochowa)

Arsenić za czasów gry w Wiśle Kraków dał się poznać jako bardzo solidny obrońca. Nadszedł kiedyś taki moment, że trzech wyróżniających się piłkarzy Białej Gwiazdy – Martin Kostal, Jesus Imaz oraz właśnie Zoran Arsenić musiało opuścić Wisłę. Usługami całej trójki było zainteresowanych sporo klubów z ekstraklasy, ale tylko jednemu udało się pozyskać ich wszystkich. Ich nowym domem został Białystok.

Arsenić w barwach Jagi już tak nie zachwycał. We wrześniu białostocki klub wypożyczył go do Rijeki, ale tam również nie poszło mu najlepiej. Pełne 90 minut na boiskach ligi chorwackiej spędził tylko dwukrotnie. Teraz wypożyczenie zostało skrócone, ale 26-latek w rundzie wiosennej nie będzie bronił barw Jagiellonii. Chorwat dołączył do Rakowa na zasadzie wypożyczenia do końca obecnej kampanii. Częstochowianie zapewnili sobie prawo wykupu zawodnika.

Jeśli Chorwat wróci do formy z czasów gry w krakowskiej Wiśle, Raków będzie miał w swoich szeregach jednego z lepszych stoperów w lidze! Trener Krzyżowców ma teraz do dyspozycji piekielnie mocny środek obrony. Jeśli wszyscy zawodnicy będą zdrowi, to w zespole trzeciej drużyny PKO BP Ekstraklasy powinniśmy zobaczyć taki blok defensywny: Arsenić/Jach – Piątkowski – Petrasek. Do tego dodamy Daniela Mikołajewskiego oraz Andrzeja Niewulisa i już do końca sezonu Marek Papszun nie musi martwić się o obsadę obrony.

Źródło: Twitter

Uros Radaković (Sparta Praga – Wisła Kraków)

Z powodu kontuzji Adiego Mehremicia i przedłużającej się absencji Souleymana Kone, o sprowadzenie Zorana Arsenicia walczyła Wisła Kraków. Ostatecznie zawodnika sprowadził Raków Częstochowa, ale „Biała Gwiazda” nie pozostała z pustymi rękami. Nowym piłkarzem Wisły na zasadzie półrocznego wypożyczenia ze Sparty Praga został 26-letni Uros Radaković. Serb najbliższe pół roku spędzi w Krakowie.

Urodzony w Belgradzie zawodnik to wychowanek tamtejszej Crvenej zvezdy. W swojej karierze był też związany między innymi z Bologną czy Sigmą Ołomuniec. Trzeba podkreślić, że gdziekolwiek by nie trafił, grał regularnie. W barwach Sparty rozgrywał spotkania Ligi Europy, w rosyjskim Orenburgu i kazachskiej Astanie również występował od deski do deski. Wisła liczy, że zawodnik będzie grał na podobnym poziomie co sprowadzony z czeskiej Slavii Michal Frydrych. Jeśli Radaković wypali, to „Biała Gwiazda” będzie miała naprawdę mocny duet środkowych obrońców.

Źródło: Twitter

Marek Hanousek (Karvina – Widzew Łódź)

Ciekawego transferu na zapleczu ekstraklasy dokonał Widzew Łódź. Pierwszoligowiec sprowadził 29-letniego czeskiego środkowego pomocnika, Marka Hanouska. Piłkarz ostatnio występował w rodzimej ekstraklasie w barwach MFK Karvina. Hanousek na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Czechach zagrał 204 spotkania, strzelił 15 goli i zanotował dziewięć asyst. Był niegdyś niespełnionym talentem Viktorii Pilzno, w której barwach zaliczył występy w europejskich pucharach, a jedynego gola w tych rozgrywkach strzelił w eliminacjach Ligi Europy przeciw… Ruchowi Chorzów. Rozwój zawodnika pokrzyżowały jednak kontuzje. Dobre występy w Dukli Praga, która spadła dwa lata temu do II ligi, przeplatał z przeciętnymi w Karvinie. Teraz 29-latek ma być liderem środka pola w Widzewie i doprowadzić zespół do baraży o ekstraklasę. Czech podpisał w Łodzi półtoraroczny kontrakt, z opcją przedłużenia o kolejne 12 miesięcy.

Źródło: Twitter

Marco Tulio (Mlada Boleslav – Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Na samym finiszu okienka transferowego Podbeskidzie Bielsko-Biała dokonało ostatniego, szóstego wzmocnienia. 22-letni brazylijski obrońca na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się z grającej w czeskiej ekstraklasie Mlady Boleslav do ekipy „Górali”. Co ciekawe, negocjacje z zawodnikiem trwały do późnego wieczora, ale udało się dopiąć szczegóły. Piłkarz związał się z polskim klubem półrocznym kontraktem.

Kim jest Brazylijczyk, na którym tak bardzo zależało działaczom Podbeskidzia? Jest to piłkarz, który przede wszystkim gra na lewej obronie, ale może też występować jako defensywny pomocnik. W tym sezonie zagrał w 13 spotkaniach, wszystkie rozegrane w 2020 roku. Po wznowieniu rozgrywek w połowie stycznia i zmianie szkoleniowca nie pojawił się już na murawie. Co warto podkreślić, Brazylijczyk nie jest zawodnikiem, który potrafi wykręcać ,,liczby”. W 63 spotkaniach na szczeblu seniorskim zdobył zaledwie 3 bramki.

Źródło: Twitter

Maik Nawrocki (Werder Brema – Warta Poznań)

Warta Poznań prężnie działa na rynku niemieckim. Wcześniej udało się wypożyć z Holstein Kiel Makanę Baku, a następnie sprowadzić grającego niegdyś w Norymberdze Adama Zrelaka. Teraz przy Drodze Dębińskiej do końca sezonu na zasadzie wypożyczenia będzie występował Maik Nawrocki. 20-latek od urodzenia mieszka w Niemczech, ale jego rodzice są Polakami. Piłkarz od 2016 roku reprezentuje nasz kraj w rozgrywkach młodzieżowych, a w 2019 r. został powołany na mistrzostwa świata do lat 20, w których jednak nie zagrał ani minuty. Jesienią ubiegłego roku był powoływany do kadry U-21, jeszcze prowadzonej przez Czesława Michniewicza.

Nawrocki od 5. roku życia związany jest z Werderem Brema. Nie potrafił jeszcze jednak przebić się do głównej kadry zespołu, występując tylko w czwartoligowych rezerwach. W obecnym sezonie uzbierał zaledwie siedem spotkań, zdobywając jedną bramkę. Jeśli piłkarz chce w przyszłości przebić się do zespołu „Biało-Zielonych”, to najpierw musi błysnąć w ekipie… „Zielonych”. W Warcie będzie mógł liczyć na minuty nie tylko z tego powodu, że jest młodzieżowcem. Na kilka tygodni z powodu kontuzji wypadł lider defensywy, Bartosz Kieliba.

Źródło: Twitter

Marcin Szpakowski (Śląsk Wrocław – Korona Kielce)

Największy talent akademii Śląska Wrocław zmienia otoczenie. 19-letni Marcin Szpakowski rozczarowany brakiem gry w seniorskim zespole (zaledwie 16 minut w ESA) postanowił przenieść się do pierwszoligowej Korony Kielce. Ponad rok temu usłyszeliśmy, że młody piłkarz ma w przyszłości być tym, na kim klub zarobi spore pieniądze. Dziś odchodzi za niskiej wartości kwotę. W Kielcach podpisał kontrakt do końca czerwca 2024 roku. Jednym z architektów transferu 19-latka jest Maciej Gil, dyrektor scoutingu „Scyzorów”, do niedawna scout Śląska. W rozmowie z Weszło podkreśla, że fakt, iż zawodnik nie był brany poważnie pod uwagę w WKS-ie był dla niego sporym zaskoczeniem:

– Znam każdego piłkarza ze Śląska, ale, szczerze mówiąc, nigdy bym nie pomyślał, że Marcin będzie w zasięgu klubu pierwszoligowego. Myślałem, że będzie dostawał zdecydowanie więcej szans w Ekstraklasie. Słyszałem, że był przewidziany na mecz z Wisłą Kraków, ale ile w tym prawdy? Nie wiem. Taki pomysł na pewno chodził mi po głowie od przynajmniej miesiąca. Na moje oko Marcin nie odbije się od poziomu 1. ligi. To dla mnie naprawdę dziwne, że Marcin nie jest nawet w głębokiej rotacji składu Śląska. On ze wszystkich młodzieżowców we Wrocławiu czeka na poważną szansę najdłużej. Musiał się w końcu zniecierpliwić.

Młody piłkarz przegrywał rywalizację ze sprowadzonymi z innych klubów Praszelikiem i Zyllą. To, czy zawodnik faktycznie był niesłusznie pomijany albo, że sprawiedliwie przegrywał rywalizację w zespole „Trójkolorowych”, wyjdzie w praniu. Na razie legenda Marcina Szpakowskiego jest bazowana na występach w Centralnej Lidze Juniorów, gdzie był jedną z wyróżniających się postaci młodzieżowych rozgrywek. Seniorskiej piłki liznął w II-ligowych rezerwach WKS-u, gdzie w 11 spotkaniach zdobył bramkę i zaliczył asystę.

Źródło: Twitter
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić Bartka na Twitterze!
Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić Kubę na Twitterze!