Raport transferowy #1 Powroty

Share on facebook
Share on twitter
raport-transferow

Pierwsze dwa miesiące każdego roku to intensywny czas dla włodarzy klubów piłkarskich. Wraz ze startem przygotowań do rundy wiosennej zaczyna się także polowanie na wzmocnienia. Razem z nami poznacie najnowsze i najważniejsze transfery tej zimy!

Albin Granlund (Orebro SK – Stal Mielec)

Przechodząc do Stali, Albin Granlund został czwartym przedstawicielem Finlandii w tym sezonie ekstraklasy. W podkarpackim klubie spotka swojego rodaka, Petteriego Forsella, który z pewnością pomoże 31-latkowi zaaklimatyzować się w nowej drużynie. Transfer do Polski będzie pierwszym dalszym wyjazdem prawego obrońcy w karierze. Dotąd grał w rodzimej Finlandii, a w 2018 roku przeniósł się do Szwecji, która graniczy z Krainą Tysiąca Jezior.

Granlund, mimo że jest prawym obrońcą, a ci w nowoczesnym futbolu coraz częściej pełnią więcej ofensywnych niż defensywnych ról, „nie grzeszy skutecznością”, posługując się eufemizmem. Na niecałe 300 meczów, które rozegrał w karierze, zdobył jedynie cztery bramki i zanotował pięć asyst.

Stal w rundzie jesiennej miała spore problemy z obsadą prawej strony defensywy. Nikt z piłkarzy, którzy są nominalnymi prawymi obrońcami (Szymon Stasik, Wojciech Lisowski, Martin Sus, Łukasz Seweryn) nie zdominował tej pozycji. Kiepsko radził sobie na prawej stronie Marcin Flis, nominalnie lewonożny defensor. Wiele czasu w tym sektorze spędził stoper Kamil Kościelny, więc Granlund powinien, przynajmniej na samym początku, dostać monopol na występy na tej stronie defensywy. Fin podpisał z mielczanami półtoraroczny kontrakt z opcją przedłużenia.

Źródło: Twitter

Aleksandar Kolev (Kaisar Kyzylorda – Stal Mielec)

Powrót Koleva do ekstraklasy to spore zaskoczenie. Bułgar ostatnią bramkę na polskich boiskach zdobył pod koniec października 2019 roku (!) i to nie w lidze, a w Pucharze Polski jako gracz Rakowa Częstochowa. Ostatniego gola na ligowym gruncie strzelił dopiero w sierpniu 2018 roku w barwach Arki Gdynia. Co ciekawe 28-latek już kiedyś był piłkarzem Stali Mielec. Zimą 2017 roku przeniósł się z Beroe Stara Zagora na Podkarpacie i podczas rundy wiosennej Nice I ligi uczestniczył aż w 11 bramkach mielczan! Potem został upolowany przez Sandecję, która jako beniaminek ekstraklasy potrzebowała snajpera i to właśnie bułgarski napastnik stał się pierwszym wyborem najpierw trenera Radosława Mroczkowskiego, a potem Kazimierza Moskala. W Nowym Sączu nie poszło mu najgorzej, bo strzelił siedem goli i dołożył trzy asysty. Jego wkład jednak nie pomógł Biało-Czarnym się utrzymać, którzy z ostatniego miejsca w tabeli spadli na zaplecze elity.

Bułgar nie zamierzał opuszczać ekstraklasy i znalazł angaż nad morzem. W 17 ligowych spotkaniach zdobył dla Arki Gdynia tylko jedną bramkę, przez co włodarze Żółto-Niebieskich pożegnali się z Kolevem. W poprzedniej kampanii 28-letni napastnik zaliczył jeszcze krótki epizod w Częstochowie, ale był na tyle nieudany, że warto wspomnieć o nim jedynie z kronikarskiego obowiązku. Jeśli to właśnie były zawodnik Krzyżowców ma uratować Stal przed spadkiem, to Biało-Niebieskim przyda się duża dawka szczęścia. W Mielcu spędzi najbliższe pół roku, a jego umowa może zostać przedłużona o następne dwanaście miesięcy. Będzie występować z numerem 92.

Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

Jesper Karlstrom (Djurgardens – Lech Poznań)

25-latek to nominalny defensywny pomocnik, choć zdarza się, że występuje również wyżej, na pozycji numer „8”. Urodził się w stolicy Szwecji Sztokholmie i dotychczas w swojej karierze nie opuścił rodzinnego kraju. Jest wychowankiem IF Brommapojkarna – klubu, który obecnie występuje na trzecim poziomie rozgrywkowym w Szwecji. Najwięcej spotkań rozegrał jednak w barwach Djurgardens IF – jako zawodnik Żelaznych Pieców na boisko wybiegał aż 172 razy! Udało mu się także zdobyć 12 bramek dla zespołu sztokholmczyków. Warto dodać, że Karlstrom jest reprezentantem Szwecji – w ekipie Trzech Koron rozegrał jedno spotkanie. Zadebiutował w 2018 roku w towarzyskim meczu z Danią. Z danych ze strony transfermarkt.pl wynika, że Kolejorz swojego nowego pomocnika pozyskał za 800 tysięcy euro, co czyni go drugim (ex aequo z Hernanem Rengifo) najdroższym graczem w historii poznańskiej drużyny. Z wielkopolskim klubem związał się do 30 czerwca 2024 roku.

O opinię na temat zawodnika poprosiliśmy eksperta od szwedzkiego futbolu, Marka Wadasa, ze strony ,,Futbol po skandynawsku”.

Jeśli trzeba byłoby Karlströma porównać do jakiegoś polskiego piłkarza, na myśl przychodzi mi Jacek Góralski. Jesper jest niesłychanie waleczny, zostawia płuca i serce na boisku po to, by jego drużyna mogła wyjść z meczu zwycięsko. Nie należy do piłkarskich wirtuozerów, aczkolwiek potrafi dobrze i dokładnie zagrać długą piłkę, co na pozycji defensywnego pomocnika jest bardzo cenione. Jego największą zaletą jest jednak gra w defensywie. Doskonale antycypuje ruchy przeciwników i wślizgiem potrafi zakończyć niejedną groźnie zapowiadającą się akcję. I co najważniejsze, zawsze gra na 100% i nigdy nie odpuszcza; zależy mu na zwycięstwie niezależnie od wyniku. Takiego charakteru brakuje Lechowi, w szczególności w rozgrywkach ligowych. Co do wad, to na pewno największą jest “niewyparzony język”. Karlström często kłóci się z sędziami i rzadko kiedy podziela słuszność ich decyzji. Przez swoją waleczność łapie też dużo żółtych kartek – na 25 spotkań w tym sezonie uzbierał już ich 8. To wszystko może jednak przysłużyć się Lechowi, bo piłkarz, który odda serce za drużynę w każdej sytuacji, jest potrzebny tam od zaraz.

Źródło: Twitter

Adam Marciniak (Arka Gdynia – ŁKS Łódź)

Lewy obrońca powraca do swojego łódzkiego domu! Adam Marciniak opuścił szeregi gdyńskiej Arki, zamieniając tym samym piąte miejsce w tabeli Fortuna I ligi na drugie, które zajmuje obecnie ŁKS. 32-latek występował już w drużynie Rycerzy Wiosny. Po latach powraca, by pomóc łodzianom w powrocie do ekstraklasy.

Były gracz Żółto-Niebieskich to wychowanek klubu ze stolicy województwa łódzkiego. To właśnie w barwach ŁKS-u zadebiutował w ekstraklasie oraz zdobył swoją pierwszą bramkę na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. W swojej karierze raz już powrócił do macierzystego klubu. W 2008 roku został wypożyczony z Górnika Zabrze i ponownie pojawił się przy ulicy Alei Unii Lubelskiej. Teraz związał się z łodzianami na stałe – podpisał kontrakt do 30 czerwca 2023 roku.

W tym sezonie lewy defensor rozegrał w drużynie znad Morza Bałtyckiego 15 spotkań i zanotował dwie asysty.

Źródło: Twitter

Maciej Jankowski (Arka Gdynia – Stal Mielec)

Były napastnik gdynian wraca do ekstraklasy! Maciej Jankowski w swojej karierze na najwyższym szczeblu rozgrywkowym strzelał już gole w barwach czterech klubów – Ruchu Chorzów, Wisły Kraków, Piasta Gliwice oraz Arki Gdynia. Teraz 31-latek może zdobywać bramki dla piątej drużyny, a konkretnie Stali Mielec. To między innymi na jego barkach spocznie obowiązek trafiania do siatek rywali.

Jankowski to solidny ekstraklasowy snajper. W ostatnich trzech sezonach zdobył 20 bramek w lidze. Dla klubu, który walczy o utrzymanie, może być sporym wzmocnieniem. Tym bardziej, że prócz gry na szpicy, może także występować na skrzydle bądź jako „dziesiątka”, co będzie stanowić duży atut dla Leszka Ojrzyńskiego, zważywszy na to, że w kadrze Stali jest już trzech napastników. Nowy nabytek mielczan podpisał umowę do końca sezonu z opcją jej przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy.

Źródło: Twitter

Petar Mamić (Raków Częstochowa – Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Szybko poszło. Petar Mamić, który we wrześniu pojawił się w Rakowie, opuszcza już szeregi częstochowian i przenosi się do beniaminka ekstraklasy, Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Mamić do ekipy Marka Papszuna przychodził jako zawodnik z ciekawym CV (albowiem przeszedł przez akademię Dinama Zagrzeb, w którym zadebiutował oraz występował w solidnym chorwackim zespole – Rijece), lecz mimo zachęcających słów dyrektora sportowego po jego transferze: „Liczymy na to, że dzięki jego dośrodkowaniom z lewego skrzydła będziemy mogli wprowadzić kolejny wariant rozegrania ataku. Natomiast doświadczenie na pozycji lewego obrońcy powinno także wpłynąć pozytywnie na jakość gry obronnej naszej drużyny.”, nie przebił się w zespole Krzyżowców, co przyczyniło się do tego, że w czerwono-niebieskiej koszulce na murawie nie spędził ani minuty. Teraz czas spróbować w Bielsku-Białej. Chorwat podpisał kontrakt, obowiązujący do końca sezonu z opcją przedłużenia go o następne dwanaście miesięcy.

24-latek w nowym klubie nie będzie miał przesadnie trudnej konkurencji, gdyż o miejsce na lewej stronie defensywy będzie rywalizował jedynie z Kacprem Gachem, który i tak leczy kontuzję i nie wiadomo, kiedy wróci do gry. 22-latka podczas jego nieobecności zastępowali piłkarze, którzy nominalnie nie grają na lewej obronie, co świadczy o sporym niedoborze zawodników na tę pozycję w śląskim klubie.

Przypomnijmy, że wczoraj z Podbeskidziem pożegnał się Aleksander Komor, członek naszej jedenastki ,,dziadów” rundy jesiennej, który był podstawowym środkowym obrońcą w drużynie Górali. Z klubem mają rozstać się jeszcze Rafał Leszczyński, Bartosz Jaroch, Rafał Figiel, Tomasz Nowak oraz Ivan Martin.

Źródło: Twitter

Paweł Sasin (Górnik Łęczna – Arka Gdynia)

Mocny kandydat do miana najdziwniejszego transferu okienka. 37-letni Paweł Sasin, który od siedmiu i pół roku reprezentował barwy Górnika Łęczna przeniósł się do Arki Gdynia. W ekstraklasie prawy defensor rozegrał ponad 200 spotkań, zdobywając siedem bramek i notując aż 21 asyst. Teraz ma pomóc gdynianom wrócić do elity.

Żółto-Niebiescy zdecydowali się solidnie wzmocnić prawą stronę obrony. Klub z Fortuna I ligi zakontraktował już dwóch piłkarzy na tę pozycję – Fabiana Hiszpańskiego oraz właśnie Sasina. Jesienią w tym sektorze najczęściej grał Arkadiusz Kasperkiewicz (13 występów), a jego zastępcami byli Adam Danch (3 występy) oraz Jakub Wawszczyk (1 występ).

Ten sezon jest jak na razie dla Sasina całkiem niezły. W Górniku rozegrał 16 spotkań, strzelił dwa gole, a Zielono-Czarni rundę jesienną zakończyli na drugiej pozycji. Sam piłkarz, żegnając się z lubuskim klubem, powiedział:

– Nie spodziewałem się, że po tylu latach życie napisze taki scenariusz, że będę się żegnał z Górnikiem. Jest we mnie duży smutek, bo nie tak to sobie wyobrażałem. Myślałem, że będzie dane mi tu zakończyć piłkarską przygodę. Życie napisało jednak inny scenariusz i dziś odchodzę z Klubu. – powiedział w rozmowie z klubowymi mediami.

Z gdynianami związał się umową, która obowiązuje do do 30 czerwca 2022 roku.

Foto Wojciech Szubartowski / PressFocus

Bartosz Salamon (SPAL – Lech Poznań)

29-latek po czternastu latach grania we Włoszech wraca do Polski, a konkretnie do klubu, w którym wkraczał w piłkarski świat. Od 2006 roku Bartosz Salomon meldował się w kolejnych klubach na Półwyspie Apenińskim, przy okazji zwiedzając Italię wzdłuż i wszerz. Były piłkarz m.in. AC Milanu czy Sampdorii został właśnie nowym nabytkiem poznańskiego Lecha. Salamon podpisał z Kolejorzem 3,5 letnią umowę.

W CV byłego reprezentanta Polski znajdują się imponujące liczby takie jak, 66 spotkań w Serie A czy 12 meczów w Pucharze Włoch (w tym jedna bramka), ale tak naprawdę to na zapleczu włoskiej ekstraklasy 29-latek spędził większość czasu podczas swojej włoskiej eskapady – na poziomie Serie B wystąpił 139-krotnie, strzelił dziewięć goli i czterokrotnie asystował swoim kolegom. W SPAL przez większość rundy jesiennej był podstawowym stoperem zespołu, dwukrotnie wpisał się nawet na listę strzelców. Salamon ma zapewnić jakość w defensywie Kolejorza, której momentami brakowało w poprzednich spotkaniach poznaniaków. Jest wysoki, silny, bardzo dobrze operuje piłką. W dodatku wnosi olbrzymie doświadczenie, które zdobył na włoskich boiskach. Może w Italii nigdy nie był gwiazdą, a raczej średniej klasy graczem, ale na pewno jest znacznie lepszy niż trójka pozostałych stoperów Lecha (Rogne, Crnomarković, Dejewski). Z Lubomirem Satką może stworzyć mocny duet, który zabezpieczy drużynę Lecha przed stratą wielu goli, co przełoży się na wyższe miejsce na koniec sezonu.

Źródło: Twitter

Jarosław Jach (Crystal Palace – Raków Częstochowa)

W dzisiejszym tekście sporo powrotów, więc transfer Jarosława Jacha pasuje jak ulał! 26-letni stoper w drużynie Krzyżowców występował już w sezonie 19/20. Prezentował się wtedy bardzo solidnie, lecz po zakończeniu kampanii musiał wrócić do Anglii i kolejny raz spróbować przebić się w ekipie Orłów. Wystąpił tylko w dwóch meczach Premier League 2 i jednym w Carabao Cup, po czym w październiku został wypożyczony do holenderskiej Fortuny Sittard. Na gruncie Eredivisie również nie poszło mu najlepiej – udało mu się rozegrać jedynie trzy spotkania, a w każdym meczu, w którym występował, jego drużyna traciła minimum dwa gole. Teraz znów melduje się w Częstochowie, by pomóc Rakowowi w tym historycznym sezonie dla wicelidera ekstraklasy. Stoper został wypożyczony z Crystal Palace do końca obecnej kampanii.

Na wiosnę Jach rozegrał w ekstraklasie 24 mecze i strzelił dwa gole. Był ostoją defensywy Rakowa. 26-latek jest ewentualnym zabezpieczeniem dla częstochowskiego klubu w wypadku odejścia Kamila Piątkowskiego, którym interesują się włoskie kluby. Jach być może okazał się totalnym niewypałem zagranicą, ale w Polsce zawsze prezentował solidny poziom, czy to w Zagłębiu Lubin, czy Rakowie.

Źródło: Twitter

Antonio Milić (Anderlecht – Lech Poznań)

Naszą transferową „dziesiątkę” zamyka nowy nabytek Lecha, środkowy obrońca Antonio Milić. Urodzony w Splicie 26-letni zawodnik jest reprezentantem Chorwacji, a Kolejorz będzie jego piątym klubem w karierze. W przeszłości w występował w Hajduku Split (którego jest wychowankiem), KV Oostende, Anderlechcie oraz Rayo Vallecano. W ostatnim sezonie na zapleczu La Liga wystąpił w 18 spotkaniach. Piłkarz przechodzi na zasadzie transferu definitywnego z Anderlechtu do Lecha, gdzie podpisał 2,5 letni kontrakt z opcją przedłużenia umowy o rok.

Źródło: Twitter

Milić to stoper, który słynie z bardzo dobrego wyprowadzenia piłki i niezłej gry głową. W rozmowie z oficjalną stroną Lecha, Chorwat stwierdził, że wybrał poznański klub ze względu na ofensywny styl gry, który pasuje mu w 100%. Na pewno sporą zagadką jest to w jakiej formie znajduje się Milić, który ostatni raz na boisku zagrał 20 czerwca 2020 roku. Działacze poznańskiego Lecha zastosowali pokerową zagrywkę, pozyskując niegrającego od ponad pół roku piłkarza za 500 tys. euro. Po nieudanym pobycie w Anderlechcie, Milić ma szansę na regularne granie, choć będzie jednak musiał sporo się napracować by na stałe zameldować się w jedenastce Kolejorza. W zimowym okienku transferowym do Poznania wrócił Bartosz Salamon, który jest wręcz pewniakiem do podstawowego składu, a jego partnerem zapewne będzie zwykle grający na ponad solidnym poziomie Lubomir Satka. Kto wie być może za kilka miesięcy wygra rywalizację ze Słowakiem, a także Thomasem Rogne, czy Djordje Crnomarkoviciem, ale żeby zrealizować ten cel musi wrócić do odpowiedniej dyspozycji. Raczej się nie pomylimy, twierdząc, że trochę czasu minie zanim Milić zacznie grać tak jak w Rayo czy Ostendzie.

Źródło: Twitter

To koniec pierwszego tekstu z serii „Raport transferowy”. Czekamy na kolejne ruchy polskich klubów, które – miejmy nadzieję – już są w fazie finalizacji!

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!