Raków staje przed historyczną szansą – dziś rewanż z Gent!

Share on facebook
Share on twitter
2021.07.29 Bielsko Biala
Pilka nozna Liga Konferencji Europy 2021/2022
Rakow Czestochowa - Suduva Mariampol
N/z Vladan Kovacevic
Foto Rafal Rusek / PressFocus

2021.07.29 Bielsko Biala
Football UEFA Europa Conference League season 2021/2022
Rakow Czestochowa - Suduva Mariampol
Vladan Kovacevic
Credit: Rafal Rusek / PressFocus

Tydzień temu częstochowianie pokonali Belgów 1-0. Korzystny wynik z pierwszego spotkania znacznie przybliża polską drużynę do sukcesu, o jakim chyba nikt w Rakowie nie marzył – awansu do fazy grupowej Ligi Konferencji Europy. Dzisiaj „Czerwono-Niebiescy” muszą ponownie potwierdzić swoją jakość.

Pragmatyzm popłacił

Pierwszy mecz można streścić jednym frazeologizmem – „obrona Częstochowy”. Przez większość spotkania Raków więcej uwagi poświęcił na to, jak nie stracić bramki niż jak ją zdobyć. Nie znaczy to oczywiście, że triumfował szczęśliwie albo nie zasłużył na zwycięstwo. Trener Marek Papszun wiedział, że to Gent będzie rozgrywać piłkę, więc ustawił swój zespół defensywnie, aby „Medaliki” mogły skutecznie bronić się przed atakami Belgów. Według oficjalnej strony UEFA, drużyna z Gandawy stworzyła sobie 12 sytuacji zakończonych strzałami, podczas gdy zespół z PKO BP Ekstraklasy – tylko 4. Piłka nie znalazła się ostatecznie w bramce Rakowa, gdyż w fantastycznej formie był golkiper polskiej ekipy, Vladan Kovacević, a do tego sami piłkarze „Bawołów” byli bardzo nieskuteczni. „Czerwono-Niebiescy” pokazali, że w futbolu liczy się precyzja, a nie liczba wykreowanych okazji. Jedynego gola w tym spotkaniu strzelił kapitan częstochowian, Andrzej Niewulis, pięknie puentując swój 100. występ w barwach Rakowa. 32-letni stoper wykorzystał zamieszanie w polu karnym, które powstało po rzucie rożnym.

Powtórka z rozrywki

Podobnego meczu możemy się spodziewać dzisiaj. Gent najprawdopodobniej zagra jeszcze bardziej ofensywnie, ponieważ musi gonić wynik i zdobyć przynajmniej jedną bramkę, aby doprowadzić do remisu w dwumeczu. W tym szaleńczym ofensywnym nastawieniu Raków może się dobrze odnaleźć. Wiadomo, że jeśli drużyna atakuje, to odkrywa poszczególne sektory defensywne, a więc stwarza idealne warunki dla przeciwnika, aby ten wykorzystał te luki i strzelił gola. Każde trafienie polskiego zespołu wprowadzi nerwowość w szeregi Belgów, więc podopieczni Marka Papszuna będą starali się jak najszybciej ukłuć Gent właśnie poprzez kontrataki. Kibice częstochowian szczególnie liczą na takich piłkarzy jak Marcin Cebula, Ivi Lopez, Mateusz Wdowiak czy Fran Tudor, którzy mają doskonałe warunki motoryczne do takiego stylu gry.

Ubytek w defensywie

W rewanżu nie będzie mogło wystąpić dwóch zawodników Rakowa, w tym lider obrony Zoran Arsenić oraz młody pomocnik Wiktor Długosz. Chorwat zagrał od deski do deski każde starcie z Suduvą i Rubinem Kazań, lecz w 22. minucie pierwszego meczu z Gentem musiał opuścić murawę z powodu kontuzji. Wyniki przeprowadzone po spotkaniu wykazały, że 27-latek złamał rękę i będzie go czekała aż ośmiotygodniowa przerwa. W piłce absencja jednego piłkarza jest szansą dla drugiego. Uraz Arsenicia sprawi, że w wyjściowym składzie najprawdopodobniej znajdzie się Milan Rundić. Serb zastąpił Chorwata w pierwszym spotkaniu.

Bojowe nastawienie

Za Rakowem pięć trudnych spotkań w eliminacjach Ligi Konferencji Europy. Do tej pory nie było mocnych na ekipę spod Jasnej Góry i kibice mają nadzieję, że dzisiaj Gentowi również nie uda się złamać drużyny „Medalików”. Wicemistrz Polski sprawił sporą niespodziankę, dochodząc do ostatniej rundy kwalifikacji, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Optymizmem napawają słowa trenera Marka Papszuna, który otwarcie przyznaje, że jego drużyna przyjechała do Gandawy po awans. Niech zatem przedmeczowa wypowiedź szkoleniowca częstochowian stanie się faktem, a nowe europejskie rozgrywki będą otwarte również dla zespołu z polskiej ekstraklasy!

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!