Quo vadis Zieliński? Czy Polak po latach opuści Półwysep Apeniński?

Piotr Zieliński zagra w tym sezonie w Lidze Mistrzów, ale czy na pewno w zadowalającym wymiarze minut? (fot. inter.it)

Na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów Piotr Zieliński przeżywał różnego rodzaju perypetie. Nie inaczej sprawy się mają w bieżących rozgrywkach, gdyż w barwach Interu Polak niby „łapie” kolejne minuty, lecz jest ich zdecydowanie mniej, niż oczekiwałby tego zarówno selekcjoner Jan Urban, jak i sam zainteresowany. Czy tkwienie w Mediolanie za wszelką cenę w obliczu zainteresowania ze strony Leeds United to aby na pewno dobry pomysł?

32. minuta meczu 8. kolejki Serie A pomiędzy Napoli a Interem (3:1). Piotr Zieliński wchodzi na boisko z ławki rezerwowych, zmieniając Henricha Mychitariana. Kibice zgromadzeni na trybunach stadionu imienia Diego Armando Maradony zaczynają buczeć i obrzucać wyzwiskami swojego byłego ulubieńca. Ex-kapitanowi reprezentacji Polski robi się przykro, gdyż w mieście pod Wezuwiuszem spędził łącznie osiem lat, okraszając swój pobyt długo wyczekiwanym mistrzostwem Włoch. Większy powód do zmartwień stanowi dla niego jednak aktualna pozycja w hierarchii pomocników drużyny dowodzonej przez trenera Cristiana Chivu.

Dotychczas reprezentant Polski wystąpił w zaledwie ośmiu meczach Nerazzurrich w bieżącym sezonie (5 w Serie A, 3 w Lidze Mistrzów). Łącznie na boisku spędził zaledwie 277 minut. Tylko w jednym spotkaniu z Union SC (4:0) rumuński trener dał mu szansę na pokazanie swoich umiejętności od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra. A liczby? Jedna asysta przy trafieniu Hakana Calhanoglu w Derby d’Italia (3:4). Dramatycznie mało jak na tak klasowego zawodnika.

Na szczęście sytuacja klubowa popularnego „Ziela” nie przekłada się póki co na jego postawę w reprezentacji Polski. Świadczą o tym chociażby genialne podanie do Roberta Lewandowskiego, po którym napastnik Barcelony wpakował piłkę do siatki Finów (3:1) oraz piękne i zarazem jedyne trafienie w starciu z Nową Zelandią (1:0). Istnieje jednak realne ryzyko, że 31-latek z powodu nieregularnych występów może wkrótce obniżyć nieco loty, a dodatkowo selekcjoner Jan Urban od samego początku podkreśla, że chce stawiać przede wszystkim na zawodników, którzy pozostają w rytmie meczowym. Zieliński cieszy się rzecz jasna sporym kredytem zaufania ze względu na dotychczasowe osiągnięcia, lecz jeśli z czasem zatraci optymalną formę, raczej nie będzie przysłowiowego „zmiłuj”.

Ostatnio pojawiło się jednak światełko w tunelu. Zainteresowanie doświadczonym pomocnikiem wciąż wyraża Leeds United, czyli klub, który zajmuje obecnie 15. miejsce w tabeli Premier League. To zresztą nie pierwsza taka sytuacja, kiedy jeden z przedstawicieli ligi liderującej w rankingu UEFA zgłasza się po Polaka. Przed jego przenosinami do Napoli głośno mówiło się o Liverpoolu, z kolei w minionym okienku transferowym pojawiały się plotki na temat przenosin do Arsenalu. Przypomnijmy, że wychowanek Zagłębia Lubin przebywa na Półwyspie Apenińskim nieprzerwanie od 2011 roku. Czy zatem transfer na Wyspy Brytyjskie byłby dla niego optymalnym rozwiązaniem?

Największymi zaletami Zielińskiego są niewątpliwie bajeczna technika (dobra gra zarówno prawą, jak i lewą nogą) oraz kreatywność, czy też jak kto woli, tak zwana inteligencja boiskowa. Polak od kilku lat nie słynie już z tak zwanych „liczb”. Czasy, kiedy przy swoim nazwisku dopisywał po kilka punktów w klasyfikacji kanadyjskiej pozostają jedynie odległym wspomnieniem. Teraz do jego atutów można zaliczyć przede wszystkim zapewnianie stabilizacji w środku pola, płynne rozgrywanie piłki oraz błyskotliwe podania, którymi napędza akcję kontynuowaną później przez wyżej ustawionych kolegów. Czy wystarczy to na Premier League?

Cóż, od kilkunastu lat liga angielska nie słynie już jedynie z siermiężnej walki o futbolówkę oraz wysokiego posyłania jej na tak zwaną walkę. Nie oznacza to jednak, że intensywność gry brytyjskich drużyn spadła. Wręcz przeciwnie. Wszystko dzieje się tak szybko, że często nie ma czasu na dłuższy pomyślunek. A tężyzna fizyczna również się przydaje, choć z drugiej strony nie brakuje zawodników, którzy samym sprytem oraz dynamiką potrafią nadrabiać ewentualne braki na tym tle.

Wydaje się, że tak doświadczony zawodnik, jak „Zielu” powinien odnaleźć się w nowym środowisku. Przede wszystkim w Leeds miały mniej klasowych konkurentów do walki o miejsce w pierwszym składzie, niż w Interze. Ponadto wciąż znajduje się w wieku, w którym dzięki dobrej postawie może szybko zapracować na transfer do bardziej utytułowanego klubu. Na ten moment jednak wszystko sprowadza się do wymagań finansowych Polaka, a te dla Anglików są nieco zbyt wysokie. Pytanie, czy nie warto aby zrobić jednego kroku wstecz (również pod kątem zarobków), by następnie wykonać 2-3 naprzód, co pozwoliłoby zapobiec regresowi jakże bogatej kariery? Odpowiedź raczej sama ciśnie się na usta.

Reprezentacja Polski niezmiennie potrzebuje Piotra Zielińskiego w optymalnej formie. To zdecydowanie jeden z najbardziej kreatywnych graczy, jakich ma obecnie w swojej talii selekcjoner Jan Urban. „Biało-czerwoni” są już niemal pewni udziału w barażach o przyszłoroczny mundial, a wówczas będzie trzeba wytoczyć wszystkie najcięższe działa, aby misja zakończyła się sukcesem. 31-latek ma tego świadomość i z pewnością nie pozostanie to bez wpływu na decyzję, jaką podejmie w najbliższym okienku transferowym.

Laura Anna Tomczyk

Foto: Łączy nas piłka