Puchar Polski, czyli szansa na sukces

2021.03.02 Niepolomice
Pilka nozna, Fortuna Puchar Polski, sezon 2020/2021
Puszcza Niepolomice - Arka Gdynia
N/z Pilkarze Arki, radosc po bramce na 1-5, gol, bramka
Foto Krzysztof Porebski / PressFocus

2021.03.02 Niepolomice
Football, Polish Cup, 2020/21 season
Puszcza Niepolomice - Arka Gdynia
Pilkarze Arki, radosc po bramce na 1-5, gol, bramka
Credit: Krzysztof Porebski / PressFocus

Ta edycja krajowego pucharu będzie nadzwyczaj wyjątkowa! W półfinałach zameldowały się jedynie dwa zespoły, które miniony sezon zakończyły w pierwszej ósemce. Zabraknie największych polskich firm, a szansę na triumf wywalczyły sobie ekipy zwane często “underdogami”.

Za nami ćwierćfinały tegorocznej edycji Pucharu Polski. Z ośmiu drużyn zostały tylko cztery, a mianowicie Arka Gdynia, Raków Częstochowa, Cracovia oraz Piast Gliwice. Na taki zestaw półfinalistów przed rozegraniem 1/4 finału pewnie niewielu by postawiło, a tu taka niespodzianka! Za burtę turnieju w ostatnich dwóch dniach wypadły Puszcza Niepołomice, Lech Poznań, Chojniczanka Chojnice oraz Legia Warszawa.

Blamaż faworytów

Szczególnie pluć w brodę mogą sobie ekipy, które jeszcze przed rozpoczęciem zmagań o krajowy puchar, były uważane za faworytów do wygrania całego turnieju. Takimi co rok są zarówno Lech Poznań, jak i Legia Warszawa, jednak ich przygoda z Pucharem Polski zakończyła się właśnie na etapie ćwierćfinału. Kolejorz uległ Rakowowi Częstochowa 0-2, a Legioniści musieli uznać wyższość Piasta Gliwice, który pokonał warszawski zespół 2-1.

Poznaniacy od dłuższego czasu nie mogą wrócić na tory, którymi jesienią pędzili do fazy grupowej Ligi Europy niczym rozpędzona lokomotywa. Po meczu z Benficą, który zespół Dariusza Żurawia sromotnie przegrał, wszystko powoli zaczęło się psuć. Na mecz w Lizbonie szkoleniowiec Kolejorza ponoć specjalnie wystawił gorszy skład, tylko dlatego, żeby… najlepszych piłkarzy oszczędzić na ligową potyczkę z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W efekcie na szpicy wystąpił Nika Kacharava, a nie świetnie dysponowany w tamtym czasie Mikael Ishak. Za jego plecami nie było Daniego Ramireza, bo Hiszpana zastępował Mohammad Awwad, którego w Poznaniu już zresztą nie ma. W środku pola zamiast Pedro Tiby i Jakuba Modera wystąpił duet Filip Marchwiński & Karlo Muhar. Niezrozumiałe decyzje personalne wpłynęły na wyniki – od pechowej wizyty w stolicy Portugalii minęło do tej pory 12 meczów (nie licząc sparingów) – 9 ligowych, 2 pucharowe, 1 w Lidze Europy. Kolejorz zdołał wygrać jedynie cztery z nich, w tym jeden po rzutach karnych z Radomiakiem. Do tego dodajmy marne cztery spotkania bez straty gola i już robią się duże problemy.

Głową za ten stan rzeczy miał zapłacić Dariusz Żuraw. Kibice poznaniaków domagali się zwolnienia 48-latka, lecz ostatnie stanowisko zarządu klubu po wtorkowej porażce z Rakowem jasno mówi: trener zostaje przynajmniej do końca sezonu. Jakie cele zostały szkoleniowcowi Lecha do zrealizowania? Jak najlepszy wynik w ekstraklasie. Na ten moment Kolejorz zajmuje ósme miejsce z dorobkiem 25 punktów. Dokładnie tyle samo ma dziewiąta Jagiellonia, a o jedno “oczko” mniej mają dziesiąta Wisła Kraków i jedenasty Piast. W następnych siedmiu meczach poznaniaków czeka prawdziwy maraton bojowy – zagrają kolejno z Pogonią (wicelider), Piastem (punkt straty do Lecha), Jagiellonią (tyle samo punktów), Cracovią (14. miejsce), Legią (lider) oraz Lechią (4. miejsce). Dariusz Żuraw na razie zostaje, ale co będzie po meczu z gdańszczanami?

Foto Adam Starszynski / PressFocus

Legia również nie przeżywa dobrego okresu. W porównaniu do Lecha, jesienią piłkarze stołecznego zespołu nie rywalizowali w fazie grupowej Ligi Europy, za co mocno im się dostało – najpierw przegrali w eliminacjach do Ligi Mistrzów z Omonią Nikozja, a w decydującej czwartej rundzie kwalifikacji do LE ulegli Karabachowi Agdam. Już wtedy okazało się, że letnie transfery nie spełniły swojej kluczowej roli – miały dać warszawiakom awans do europejskich pucharów, a wyszło jak zwykle.

Pierwsza połowa rundy jesiennej nie była dla ekipy Czesława Michniewicza wymarzoną rehabilitacją za blamaż w Europie. Momentami wyniki były tak słabe, że Legia plasowała się na dziewiątym miejscu w tabeli! W pewnym momencie wróciła jednak na właściwy szlak i o fotel lidera biła się naprzemiennie z Rakowem bądź Pogonią. Obecnie pierwsza pozycja należy właśnie do Legionistów, którzy mają cztery punkty przewagi nad ekipą Kosty Runjaicia. W lidze Legia radzi sobie całkiem nieźle, choć przytrafiają jej się nieoczekiwane porażki jak te z Podbeskidziem (0-1) czy Stalą (2-3). Chimeryczność formy to jeden z problemów warszawian, z którymi musi poradzić sobie Czesław Michniewicz, jeśli latem znów chce podejść do walki o Europę.

Foto Tomasz Kudala / PressFocus

Zarówno Lech, jak i Legia straciły szansę na wywalczenie sobie promocji do Europa Conference League poprzez Puchar Polski. Dla mistrzów kraju to żadna strata, bo oni celują w Ligę Mistrzów, ale już Kolejorz prawdopodobnie pogrzebał ostatecznie swoje szanse na kwalifikację do nowego tworu UEFY. Strata poznaniaków do drużyny piastującej najniższy stopień podium na 10 kolejek przed końcem rozgrywek wynosi już 9 punktów. Przypomnijmy, że w tym sezonie drugie i trzecie miejsce w PKO BP Ekstraklasie gwarantują prawo do gry w eliminacjach nie do Ligi Europy, a właśnie do trzeciego poziomu europejskich turniejów.

Bilet do Europy

Niepowodzenie faworytów mogą wykorzystać zespoły niżej notowane. W poprzednim sezonie na tym samym etapie znajdowały się zespoły, które całą kampanię zakończyły w pierwszej ósemce. Na ten moment miejsce w tej części tabeli zajmuje tylko Raków. Prócz zespołów ekstraklasowych jest też rodzynek – pierwszoligowa Arka Gdynia, która w ubiegłych latach skojarzenia z Pucharem Polski ma nienajgorsze. W sezonie 2016/17 gdynianie sięgnęli po to trofeum, pokonując 2-1 Lecha Poznań. W kolejnej kampanii doszli do finału, gdzie musieli uznać wyższość Legii.

Wiele na to wskazuje, że czwartym reprezentantem kraju w europejskich pucharach będzie nie 4. drużyna ekstraklasy, a triumfator Pucharu Polski. Cracovia i Piast mają niewielkie szanse na puchary drogą ligową (ekipa Pasów traci 16 punktów do podium, ,,Piastunki” 10) , a Arka występuje na zapleczu ekstraklasy. Jedyną drużyną, która może zapobiec temu scenariuszowi jest obecnie trzeci w tabeli Raków. Co prawda, zespół Marka Papszuna ma tylko 5 punktów przewagi nad Lechią Gdańsk, więc nie jest to w sumie strata nie do odrobienia, ale raczej nikt na ten moment nie jest w stanie wyobrazić sobie, że ekipa ,,Medalików” nie skończy rozgrywek bez medalów na szyjach.

Puchar Polski często jest traktowany trochę po macoszemu. Wszyscy skupiają się na lidze, w każdej chwili można odpaść, a wystawienie najważniejszych graczy wiąże się z ryzykiem tego, że będą zmęczeni na spotkania ekstraklasy. Jednak ta edycja jasno pokazuje, że dla zespołów, które nie mają większych szans na ukończenie sezonu na podium, to wymarzona okazja do pokazania się w Europie, nawet jeśli przygoda tam będzie trwała mniej więcej tyle, ile wynosi polska średnia pobytu w europejskich pucharach. Dla młodych zawodników to doskonały czas do zaprezentowania swoich umiejętności, co może skutkować transferem, kluby dostają pieniądze, a pracownicy przeżywają niezapomnianą przygodę. Niżej notowane drużyny utarły w obecnej kampanii nosa największym. Zobaczymy, kto wykorzysta swoją szansę na sukces i na początku maja wzniesie trofeum Pucharu Polski!

Kuba Kowalikowski
Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!