#PrzedSezonem: Stal Mielec, czyli skazani na pożarcie

Share on facebook
Share on twitter
2021.04.25 Mielec
Pilka nozna PKO Ekstraklasa sezon 2020/2021
Stal Mielec - Pogon Szczecin
N/z Emocje reakcja Krystian Getinger
Foto Lukasz Sobala / PressFocus

2021.04.25 Mielec
Football Polish League PKO Ekstraklasa season 2020/2021
Stal Mielec - Pogon Szczecin
Emocje reakcja Krystian Getinger
Credit: Lukasz Sobala / PressFocus

Po fantastycznym finiszu ubiegłego sezonu, zwieńczonego utrzymaniem, które Stal zawdzięcza olbrzymiej determinacji całego zespołu, konsekwencji w grze obronnej, fachowej ręce Włodzimierza Gąsiora a także…szczęściu, którego wcześniej brakowało – przyszła chwila oddechu. Już następnego dnia euforia została zastąpiona analizami, projektami budżetu, racjonalną oceną: „nie będziemy królami letniego mercato, bo nie stać nas na to”.

I to, co może momentami irytować, bo każdą złotówkę włodarze Stali oglądają nie z dwóch, ale i z trzech stron, po dłuższym zastanowieniu zasługuje na szacunek. Szacunek, którego czasami brakuje rozmaitym „ekspertom” i komentatorom przy okazji oceny zdolności organizacyjnych i finansowych Stali Mielec. Kibice mieleckiej Stali przywykli, że drużyna znad Wisłoki od dłuższego czasu nie ma dobrej prasy. Poniekąd pewnie zasłużenie, bo miniony sezon nie należał do spokojnych, ani stabilnych
w jakimkolwiek wymiarze. 

Oszczędnie i rozsądnie zamiast ryzykownie

Po utrzymaniu przyjść musiał okres zaciskania pasa, co sprawiło, że Duma Podkarpacia musiała przypomnieć sobie niegdysiejsze drugoligowe czasy. W pierwszej kolejności ściągnięto gracza do środka pola – Marcina Budzińskiego. Zawodnika, którego z przymrużeniem oka można ocenić jako kogoś kto „potrafi uderzyć”. Kibice Ekstraklasy pamiętają go z pięknych trafień w barwach Cracovii, które…miały miejsce jakieś 4 lata temu. I to jest poważny mankament, bo ten zawodnik najlepsze lata ma za sobą. Niemniej jednak kibice obserwujący letnie sparingi podkreślali jego dobrą formę fizyczną, ciekawy przegląd pola i brak obawy przed wzięciem gry „na siebie”.

Stal zadbała o wzmocnienie „pozycji młodzieżowca” ściągając byłego podopiecznego Włodzimierza Gąsiora, Maksymiliana Sitka. Były trener mieleckiej Stali bardzo zabiegał o niego, osobiście postarał się, by przebojowy skrzydłowy trafił do Mielca. Pozyskano również na zasadzie rocznego wypożyczenia dwóch zawodników Stali Rzeszów – Eryka Galarę oraz Wiktora Kłosa. Pierwszy z nich jest środkowym pomocnikiem, walecznym i niebojącym się zagrać prostopadłego podania do przodu. Drugi to boczny pomocnik lub wahadłowy, który pokazał się w zeszłym sezonie z dobrej strony, notując na drugoligowych boiskach 2 gole i 9 asyst w 32 spotkaniach. Wynik jak na 20 latka całkiem niezły.

Źródło: Twitter

Na finiszu okresu przygotowawczego Stal podpisała profesjonalny kontrakt ze swoim wychowankiem- 19- letnim Kamilem Duszkiewiczem, który w zeszłym sezonie zadebiutował w senioskiej piłce strzelając 6 bramek w rundzie wiosennej w czwartoligowym Sokole Kolbuszowa Dolna.

Ruchy te należy ocenić umiarkowanie pozytywnie, jeśli chodzi o trzymanie budżetu w ryzach. Jeśli zaś skupić się na realnym wzmocnieniu drużyny, mogą one być niewystarczające. Stal pomna mnóstwa niewykorzystanych okazji przez napastników mocno zabiegała o króla strzelców 2 ligi, Kamila Wojtyrę. Klub i jak i sam zawodnik jednak nie dali się jednak przekonać i na ten moment zawodnik zostaje w Skrze Częstochowa. Linia ataku nie została osłabiona, ale też nie została wzmocniona. W ubiegłej rundzie Kolev i Jankowski zdobyli łącznie 4 bramki, które dały w sumie Stali 2 punkty – remis z Wisłą Płock i ze Śląskiem Wrocław w ostatnim meczu sezonu.

Stal zdaje się wciąż czekać na okazje, które mogą pojawić się pod koniec okienka. Celem nadrzędnym są zdrowe finanse i spłata zobowiązań po ubiegłych latach szaleństw, które choć dały im Ekstraklasę, wystawiły solidny rachunek. To właśnie było powodem pożegnania się z sympatycznym Petterim Forsellem, który choć dał Stali zwycięskie dwa auty z Lechem i gola z Zagłębiem, to jednak był jednym z największych rozczarowań sezonu. Jeden z wyższych kontraktów nie poszedł w parze z wpływem na drużynę. Zespół opuścił również Robert Dadok, który wybrał ofertę z Górnika Zabrze. Do rezerw przesunięty został Łukasz Zjawiński, który w sezonie zanotował 3 „asysty” – wszystkie w meczu z Legią, oraz strzelił jedynego gola przeciwko Jagiellonii.

Wciąż niepewny jest los Rafała Strączka, którym zainteresowanie wykazuje kilka klubów, w tym również z zagranicy. Nie jest tajemnicą, że Stal chętna jest, by zarobić na jednym ze swoich najlepszych zawodników, jednak samo otoczenie piłkarza nie pali się na transfer za wszelką cenę.

Na tydzień przed ligą

Kibice Stali nie mogą już doczekać się pierwszego gwizdka, jaki wybrzmi w oddalonej o niespełna 60 km Niecieczy. Do urokliwego stadionu położonego w samym środku pola kukurydzy wybiera się kilkusetosobowa rzesza kibiców. Z pewnością więc panować będzie atmosfera piłkarskiego święta, w ktorą miejmy nadzieję że wpiszą się również sami zawodnicy.

Czego jednak należy spodziewać się po mieleckiej ekipie? Zabraknie w niej jednego z liderów, Macieja Domańskiego, którego wykluczyła kontuzja. Atutem biało-niebieskich powinna być zgrana linia obrony, w zestawieniu niemal identycznym, jakie kończyło ubiegły sezon. Stal Mielec w 5 ostatnich meczach sezonu traciła tylko po jednej bramce na mecz, co czyniło ją znacznie lepszą w tyłach od Podbeskidzia. Obecny trener nie zamierza odchodzić od sprawdzonej taktyki z wahadłowymi i trzema stoperami. Zagadką jest jednak jego pomysł na grę ofensywną zespołu.

Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że dyspozycja Stali będzie zagadką nie tylko dla kibiców z Mielca, ale i dla trenerów i zawodników innych drużyn. Okres przygotowawczy poza kontuzją Domańskiego upłynął spokojnie, zaś przedsezonowe oczekiwania nie są wysokie – celem drużyny jest spokojne utrzymanie się w lidze. Stal skazywana jest na pożarcie, a jak wiadomo gdy nikt na ciebie nie liczy, potrafisz pokazać najwięcej. Taka dewiza przyświecała Stali na finiszu rozgrywek, a kibice z Mielca doskonale pamietają, że naszej drużynie zawsze grało się lepiej z silniejszymi.

Kto zyska? Kto straci?

To może być sezon młodzieżowców, na których Stal postawiła poniekąd z przymusu. Pokazać się mogą zarówno Maksymilian Sitek jak i Wiktor Kłos czy nawet „mielecki meteor” Kacper Sadłocha. Najbardziej jednak kibice Stali liczą na liderów tej drużyny – Krystiana Getingera, Grzegorza Tomasiewicza czy Macieja Domańskiego. Szczególnie Tomasiewicz po niezłej rundzie wiosennej powinien zrobić progres. Wśród głosów stałych bywalców treningów słychać również słowa nadziei na dobry sezon… Aleksandara Koleva, który jest w doskonałej formie fizycznej.

Fot. Krzysztof Porębski / PressFocus

Powodem do zaniepokojenia jest wydatne osłabienie sztabu I drużyny. Trener Majewski nie cieszy się dobrą prasą, zaś okres jego pobytu w Stomilu poza pierwszymi miesiącami gdy utrzymał olsztynian w I lidze, naznaczony był bezbarwną grą, ofensywną posuchą i nietrafionymi wyborami personalnymi. Być może jednak warunki do gry w Stali okażą się lepsze i trener pokaże swoje prawdziwe oblicze? Ekstraklasa niejednokrotnie pokazała, że wymyka się ramom logiki i niekoniecznie trenerzy czy zawodnicy, którzy sprawdzili się bądź polegli w jednym zespole, muszą podzielić ten los w innym miejscu.

Stal Mielec zaczyna wchodzić  w buty Korony Kielce, która zanim zaczynała sezon, już na starcie była skazywana na pożarcie. Kto wie, czy sportowa złość zawodników i trenerów, jakość poszczególnych graczy i odrobina szczęścia nie sprawią, że drużyna z Mielca napsuje krwi niejednemu rywalowi.

Veynev