#Przed Sezonem: Czy to będzie rok godny stulecia Lecha Poznań?

Share on facebook
Share on twitter
2021.05.16 Poznan
Pilka nozna Ekstraklasa sezon 2020/2021
Lech Poznan - Gornik Zabrze
N/z Maciej Skorza
Foto Pawel Jaskolka / PressFocus

2021.05.16 Poznan
Football Polish Ekstraklasa season 2020/2021
Lech Poznan - Gornik Zabrze
Credit: Pawel Jaskolka / PressFocus

Mamy mieszane uczucia co do Lecha Poznań. Poprzedni sezon wyciągnął na powierzchnię wiele problemów, z którymi Kolejorz musi się zmagać. Udział w europejskich pucharach, za krótka ławka rezerwowych i zmiana trenera – to tylko kilka z trawiących poznańską drużynę kwasów. Nadchodzący sezon ma być poniekąd powrotem do czasów świetności, co wiąże się z postaciami, które na Bułgarską zawitały oraz trenerem, mającym dużo do udowodnienia. A to wszystko w historycznej chwili stulecia powstania klubu.

Poprzedni sezon

Powiedzieć, że ubiegły sezon był dla kibiców Lecha sinusoidą, to tak jakby nie powiedzieć nic. Awans do Ligi Europy, nadzieja w postaci niezłego, choć przegranego 2:4 meczu z Benfiką i ostateczne zamknięcie tabeli w grupie. A do tego bardzo przeciętny występ na lokalnym podwórku. Retoryka oszczędzania składu na ligowy mecz z Podbeskidziem (4:0), gdzie można było powalczyć z portugalską drużyną na jej terenie. Do tego droga Dariusza Żurawia od trenera wprowadzającego ekipę na europejskie salony do krytykowanego przez środowisko kibicowskie ligowego fajtłapy.

Kolejny cios zadała Warta Poznań, kończąca sezon tuż za miejscami uprawniającymi do gry w eliminacjach do europejskich pucharów, Lech natomiast finiszował na odległym, 11. miejscu w stawce. Jakby tego było mało, klub pożegnał się przecież z Jakubem Moderem, pod koniec rozgrywek do niemieckiego Unionu Berlin odszedł także Tymoteusz Puchacz. Tabelki w Excelu się spinały, ale Excelem nie da się przecież wygrywać tytułów.

Źródło: Twitter

Rzućmy w takim razie okiem na nowe (albo i stare) nabytki lechitów.

Transfery

Patrząc na listę zawodników, którzy dołączyli do ekipy poznaniaków, można być optymistycznie nastawionym, ale wielkiego efektu WOW raczej nie doświadczymy.

Warto zatrzymać się na pewno przy powrocie do Polski Barry’ego Douglasa, który przecież świetnie pamięta ostatnie mistrzostwo Polski zdobyte przez Lecha. Jawnie przyczyniły się wtedy do tego jego asysty i gole. Ale o czym my przecież mówimy? Do kraju nad Wisłą wraca gość, który na poziomie angielskiej Championship rozegrał 110 meczów, a w ekipie Wolverhamption potrafił nabić aż 15 asyst w sezonie, po którym Wilki awansowały do Premier League. Barry w angielskiej ekstraklasie nie zdążył zagrać, ale terminował także w mocnym teraz Leeds United czy Blackburn. Zdecydowanie może być wartością dodaną w składzie Lecha.

Źródło: Twitter

Szerokim echem odbił się transfer Artura Sobiecha, czyli byłego zawodnika Polonii Warszawa czy Lechii Gdańsk, który w niemieckim Hannoverze na poziomie Bundesligi uzbierał 18 goli. Retoryka sprowadzania doświadczonych ligowców sprawdza się także w przypadku Radosława Murawskiego. Do Poznania przychodzi przecież zawodnik, który w wicemistrzowskim sezonie Piasta Gliwice był jego kapitanem (jednym z najmłodszych wtedy). Co łączy wszystkich trzech muszkieterów? Każdy z nich ma za sobą pobyt w tureckiej Super Lig.

Klub z Bułgarskiej sondował też możliwość sprowadzenia Damiana Kądziora z hiszpańskiego Eibaru. Pokrótce trzeba także wspomnieć o jednym z pierwszych transferów Lecha, jakim był Joel Pereira, którego występy w sparingach wyglądały obiecująco i pokazywały, że Alan Czerwiński wcale nie ma pewnego miejsca na prawej stronie defensywy.

Kto się jednak z klubem pożegnał? Jako jedni z pierwszych odeszli Wasyl Kraweć i Nika Kaczarawa (koniec wypożyczeń), a także Tomasz Dejewski, który nie znalazł nowego pracodawcy. Na wypożyczenia do innych klubów udali się jeszcze młodzi Krzysztof Bąkowski (Stomil Olsztyn) i Filip Szymczak (GKS Katowice).

Oczekiwania

Jak to w stolicy Wielkopolski, oczekiwania przed każdym sezonem są ogromne. Poznańscy kibice od zawsze myślą tylko o mistrzowskim tytule, chociaż wiadomo, jaki scenariusz oglądaliśmy przeważnie w ostatnich latach. Próba dotrzymania kroku Legii, nadejście kryzysu i ostateczne posypanie się całego planu. I tutaj wielka misja przed Maciejem Skorżą. Na dzisiaj wydaje się on odpowiednim trenerem do tego, by wprowadzić ten klub na właściwe tory. Świetnie orientuje się przecież w realiach Kolejorza, którego w 2015 roku poprowadził do mistrzostwa Polski. Oprócz tego, posiada przecież znakomite trenerskie CV, by wymienić chociażby podwójne mistrzostwo z Wisłą Kraków czy dwa Puchary Polski z Legią Warszawa.

Źródło: Twitter

Chciałoby się powiedzieć, jak nie dzisiaj, to kiedy? Nadarza się niepowtarzalna okazja, bo klub obchodzi w tym roku stulecie swojego istnienia. I pomimo tego, że na niektórych pozycjach widać braki (patrz skrzydłowi i zmiennik dla Douglasa na lewej obronie), to przecież ofensywa imponuje już na pierwszy rzut oka. Tercet Ishak – Johansson – Sobiech jawi się jako koszmar defensywy niejednego klubu, choć wiadomo, że tych trzech graczy raczej w jednym czasie na boisku nie zobaczymy. Do tego Amaral w środku pola, mogący grać także na skrzydle i Ramirez na dziesiątce. Z niecierpliwością można czekać, jak poukłada te klocki trener Skorża.

Cel się nie zmienia – jest nim mistrzostwo kraju, o czym wspominał szkoleniowiec poznaniaków już na pierwszej konferencji po powrocie. Czy tym razem uda się odgonić demony i zaliczyć perfekcyjny sezon?

Podsumowanie

Przed Lechem sezon kluczowy, żeby nie powiedzieć przełomowy, chociaż cała ta retoryka może się posypać już po nieudanym początku. Sukces zależy od wielu czynników – dobrania odpowiedniego ustawienia pod personalia, mentalności zawodników i wyznaczenia konkretnych celów. W Poznaniu ciągle czekają na ten moment, gdy będzie można podnieść w górę trofeum za mistrzostwo Polski. A zrobienie tego i przegonienie cieni klęsk z poprzednich kampanii ligowych w roku stulecia klubu, byłoby niewątpliwie wielkim wyczynem, który w stolicy Wielkopolski zapamiętanoby na lata. Nie mamy nic do dodania, skwitujmy więc ten tekst przysłowiem „wóz albo przewóz”.

Mateusz Włosek