Angielski Weekend #15: Chelsea przegrywa w Londynie! Zmiana lidera!

Share on facebook
Share on twitter
240813232_907084789880492_1111441767404945146_n

Premier League się nie zatrzymuje! Za nami już 15. kolejka sezonu, a w niej doszło do wielu ciekawych rozstrzygnięć. The Citizens w końcu są liderem tabeli, a dawno niewidziany Belg Divock Origi stał się bohaterem The Reds. Przełamał się też po dłuższym kryzysie Everton. Czas na podsumowanie 15. serii gier ligi angielskiej!

Hit kolejki: West Ham United – Chelsea 3:2 (1:2)

Bramki: Manuel Lanzini 40′ (rzut karny), Jarod Bowen 56′, Artur Masuaku 87′ – Thiago Silva 28′, Mason Mount 44′

Tym razem meczem otwarcia, a zarazem hitem 15. kolejki było starcie na London Stadium. W nim West Ham United odrobił straty i wygrał derby Londynu 3:2, tym samym umacniając się na 4. pozycji w tabeli. Pierwsi na prowadzenie jednak wyszli goście. W 29. minucie rywalizacji Mason Mount dośrodkował piłkę na głowę Thiago Silvy, a Brazylijczyk nie dał swoim strzałem szans na udaną interwencję Łukaszowi Fabiańskiemu. Mimo to w 40. minucie Młoty wyrównały wynik spotkania po golu Manuela Lanziniego z rzutu karnego. Wcześniej w polu karnym The Blues Edouard Mendy sfaulował Jaroda Bowena. Jednak Chelsea przed przerwą odzyskała przewagę bramkową za sprawą trafienia Mounta. Dobra forma Anglika w ostatnim czasie. Najwyraźniej zmotywował go głos dziennikarza z Uzbekistanu w plebiscycie Złotej Piłki. Oby tak dalej.

Podopieczni Davida Moyesa jednak nie złożyli broni i dzięki bardzo dobrej grze w drugiej połowie zgarnęli komplet punktów na otwarcie 15. serii gier. Najpierw w 56. minucie pojedynku do remisu wyprowadził Jarod Bowen strzałem z okolicy linii pola karnego. Zwycięstwo swoim centrostrzałem zapewnił Artur Masuaku w 87. minucie meczu. Pierwszy gol w 96. rozegranym spotkaniu w Premier League. Wielki dzień dla Kongijczyka. Młoty wygrywają hit, a The Blues tracą pozycję lidera.

Mecz warty uwagi: Aston Villa – Leicester 2:1 (1:1)

Bramki: Ezri Konsa 17′, 54′ – Harvey Barnes 14′

Ezri Konsa show! Stoper Aston Vilii przez półtorej godziny zamienił się w bramkostrzelnego zawodnika. Konsa w niedzielę ustrzelił dublet w starciu z Leicester City. Były to jego pierwsze gole w Premier League od 21 listopada 2020 roku. Dzięki temu Steven Gerrard odniósł trzecią wygraną w swoim czwartym spotkaniu na ławce trenerskiej w Premier League (średnio 2,25 punktów/mecz). Pierwsi prowadzili jednak w tym meczu goście. Patson Daka w 14. minucie spotkania podał do Harveya Barnesa, a ten strzałem w prawy dolny róg bramki dał Lisom prowadzenie. Trzy minuty później Konsa zasmucił fanów gości i wyrównał stan rywalizacji, strzelając gola głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Zwycięskiego gola stoper Aston Villi strzelił w 54. minucie. Nie zgadniecie, czym go strzelił (hehe). Oczywiście, że głową. Tym razem jednak po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Zasłużona wygrana zespołu z Villa Park. Teraz czas na sobotnią bitwę na Anfield.

Niespodzianka: Newcastle – Burnley 1:0 (1:0)

Bramka: Callum Wilson 40′

Ten dzień w końcu nadszedł! Stało się! Newcastle w końcu wygrało mecz w tym sezonie Premier League! Do piętnastu razy sztuka. Oddali 19 strzałów na bramkę rywala (przy dziesięciu rywala), przy czym cztery uderzenia poleciały w światło bramki (goście oddali tylko jeden taki strzał). Po prostu szok. Kibiców Srok w stan euforii wprowadził Callum Wilson w 40. minucie spotkania dobijając piłkę strzałem w środek bramki po odbitym wcześniejszym strzale przez bramkarza gości. Najważniejsze, że Newcastle wygrało pierwszy mecz. Teraz już pójdzie wszystko z górki. Nowy właściciel spokojnie może kontynuować plan budowy potęgi. Tylko czy kogoś do niego przekona?

Pozostałe spotkania 15. kolejki Premier League:

Origi bohaterem The Reds w Wolverhampton!

Wolverhampton – Liverpool 0:1 (0:0)

Bramka: Divock Origi 90+4′

The Reds byli drużyną zdecydowanie lepszą od Wolverhampton ma Molineux Stadium w sobotnie popołudnie. Żeby uzasadnić to zdanie wystarczy jak spójrzymy na najistotniejsze statystyki:

  • Strzały: 3-17 (w światło bramki: 1:5)
  • Posiadanie piłki: 33% – 67%
  • Rzuty rożne: 2-8

Jednak nawet tak spora przewaga w kluczowych elementach nie pomagała Liverpoolowi, który w sobotę był po prostu bardzo nieskuteczny pod bramką rywala. Kiedy wydawało się już, że dojdzie do bezbramkowego remisu i podziału punktów, to wtedy cały na czerwono pojawił się Divock Origi. Belg w czwartej minucie doliczonego czasu gry strzałem w środek bramki zamknął dośrodkowanie Mohameda Salaha, dla którego była ta dziewiąta asysta w tym sezonie. Takimi spotkaniami, golami w ostatnich minutach wygrywa się mistrzostwa. The Reds udowodnili, że to potrafią.

Moder z asystą, Brighton remisuje rzutem na taśmę!

Southampton – Brighton 1:1 (1:0)

Bramki: Arnaudo Broja 29′ – Neal Maupay 90+8′

Jakub Moder zagrał może w tym meczu tylko 20 minut, ale i tak może być, choć częściowo zadowolony ze swojego występu w sobotę. Bo może Brighton jedynie zremisowało z Southamptonem, ale nasz reprezentant miał udział przy golu dla Mew w samej końcówce spotkania. To on oddał strzał na bramkę gospodarzy, który został obroniony, ale do odbitej piłki doszedł Neal Maupay i zapewnił gościom remis tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego! Brighton po raz kolejny wyrywa punkty rywalowi w samej końcówce rywalizacji. Takie punkty mogą ważyć na zapewnieniu sobie spokojnego utrzymania w Premier League. Wcześniej, w pierwszej połowie Święci objęli prowadzenie za sprawą bramki Arnaudo Broji w 29. minucie pojedynku. Dla Albańczyka to był trzeci gol w tym sezonie Premier League.

Jan Bednarek (Southampton) nie wystąpił w tym meczu z powodu kontuzji łydki.

Jakub Moder | Fot. Jeremy Landey - Press Focus
Jakub Moder | Foto: Jeremy Landey/PressFocus

The Citizens wskakują na fotel lidera

Watford – Manchester City 1:3 (0:2)

Bramki: Cucho 74′ – Raheem Sterling 4′, Bernardo Silva 31′, 63′

Manchester City w ostatnim czasie prezentuje się z bardzo dobrej strony. Niedawno pewna wygrana w Lidze Mistrzów z PSG, a w Premier League w ostatnią sobotę odnieśli piąte zwycięstwo z rzędu. Tym razem na rozkładzie Pepa Guardioli znalazł spisujący się całkiem nieźle ostatnio Watford. Zwycięstwo The Citizens oraz porażka Chelsea w ostatni weekend powoduje, że to właśnie zespół hiszpańskiego szkoleniowca jest teraz na czele ucieczki w lidze angielskiej. Jednak przewaga nad Liverpoolem wynosi tylko jeden, a nad The Blues dwa punkty. Konkurencja nie śpi.

Sprawę trzech punktów dla gości załatwili w 63 minuty Raheem Sterling i Bernardo Silva. Anglik precyzyjnym strzałem otworzył wynik w 4. minucie spotkania. Później show przejął Portugalczyk znajdujący się w ostatnim czasie w doskonałej formie. Najpierw w 31. minucie uderzył odbitą wcześniej piłkę w lewy dolny róg bramki gości. Później strzelił z pierwszej piłki w 63. minucie w lewe okienko bramki Watfordu. Golazo! Naprawdę trudno pomyśleć, że Portugalczyk był latem krok od odejścia z Manchesteru. Gola na otarcie łez dla gospodarzy zdobył Cucho.

Przełamanie Bamforda i Leeds remisuje rzutem na taśmę!

Leeds – Brentford 2:2 (1:0)

Bramki: Tyler Roberts 27′, Patrick Bamford 90+5′ – Shandon Baptiste 54′, Sergi Canos 61′

W Leeds w niedzielne popołudnie byliśmy świadkami bardzo interesującego starcia byłego z aktualnym beniaminkiem Premier League. Co najważniejsze, ze sporą ilością bramek i emocjami do samego końca spotkania. Wynik meczu w 27. minucie otworzyli gospodarze. Raphinha dośrodkował w pole karne, a tam odnalazł się Tyler Roberts, który strzałem z bliskiej odległości dał Leeds prowadzenie. Jednakże goście odpowiedzieli po przerwie dwiema bramkami w czasie siedmiu minut. Najpierw rezultat wyrównał Shanon Baptiste w 54. minucie, a później Bryce Mbuemo dośrodkował w pole karne, gdzie odnalazł się Sergi Canos i skierował piłkę do bramki. Kiedy się wydawało już, że goście wywiozą z Elland Road komplet punktów, to objawił się nam dawno niewidziany Patrick Bamford. Anglik w piątej minucie doliczonego czasu gry zdobył gola głową po bardzo dobrym dośrodkowaniu z rzutu rożnego Luka Aylinga i zapewnił swojej drużynie remis. Chyba najbardziej uczciwy rezultat patrząc na przebieg całego spotkania.

Mateusz Klich (Leeds) znowu usiadł na ławce rezerwowych, ale się z niej podniósł w 55. minucie. Zawody skończył z żółtą kartką.

Fred bohaterem Czerwonych Diabłów

Manchester United – Crystal Palace 1:0 (0:0)

Bramka: Fred 77′

Nie, to nie pomyłka! Fred w ostatnich dniach staje się jedną z bardziej kluczowych postaci Czerwonych Diabłów. W czwartek z Arsenalem udział praktycznie w każdej bramce (nawet też rywali), a w niedzielę decydujący gol na wagę trzech punktów w starciu z Crystal Palace. Brazylijczyk w 77. minucie dostał podanie na skraju pola karnego od Masona Greenwooda i uderzył w lewy róg bramki gości. Wszystko to zasługa genialnego Freda. United może nie zachwyciło specjalnie w tym meczu (tylko 3 strzały w światło bramki), ale jak wiadomo lepiej brzydko wygrać niż pięknie przegrać. Poza tym każdy komplet punktów dla United jest teraz bardzo istotny, jeśli w Teatrze Marzeń w następnym sezonie chcą oglądać mecze piłkarskiej Ligi Mistrzów. Udany debiut Ralfa Rangicka na Old Trafford.

Trzecia ligowa z rzędu Kogutów

Tottenham – Norwich City 3:0 (1:0)

Bramki: Lucas Moura 10′, Davison Sanchez 67′, Heung-Min Son 77′

Antonio Conte i jego Tottenham z kolejną wygraną! Tym razem Koguty pewnie pokonały Norwich City 3:0. Tym samym seria pięciu ligowych spotkań bez porażki Kanarków została zatrzymana. Z siedmiu strzałów gospodarzy na bramkę rywala (przy jednym gości) trzy były skuteczne. Najpierw w 10. minucie trafił Lucas Moura, który uderzył piłkę w lewy górny róg bramki po podaniu Heunga-Mina Sona. Z kolei w drugiej połowie formalności dopełnili Ben Davies i asystent przy pierwszym golu, Son. Dla Koreańczyka było to szóste trafienie w sezonie. Teraz pozostaje tylko czekać na dobrą formę Harry’ego Kane, a ona będzie potrzebna, gdyż końcówka roku dla Spurs będzie niełatwa.

Terminarz Tottenhamu w Premier League do końca roku: Brighton (wyjazd), Leicester (wyjazd), Liverpool (dom), Crystal Palace (dom), Southampton (wyjazd).

Czarna seria Evertonu przerwana!

Everton – Arsenal 2:1 (0:1)

Bramki: Richalison 79′, Demarai Gray 90+2′ – Martin Odegaard 45+2′

Osiem i wystarczy! Everton w poniedziałkowy wieczór przy sporej ulewie na Goodison Park zakończył swoją serię spotkań bez zwycięstwa. The Toffies na zakończenie tej serii gier pokonali znajdujący się ostatnio w dobrej dyspozycji Arsenal. Gole dla Evertonu zdobyli Richalison, dla którego był to pierwszy gol od 23 października tego roku i Demarai Gray, który w ostatnim czasie wraca do dobrej dyspozycji z początku sezonu. Pomocnik zespołu Rafy Beniteza huknął z dystansu w końcówce spotkania nie do obrony, choć przy jego golu więcej mogli zrobić zawodnicy Arsenalu. Bo linie lotnicze Ramsdale Airlines tym razem były bez szans. Gola dla Kanonierów zdobył Martin Odegaard. Norweg strzela bramkę w drugim meczu z rzędu. Może powróci do formy z czasów gry w Realu Sociedad? Zobaczymy. Na pewno Arsenal chciałby wrócić do takiej dyspozycji jak w październiku i listopadzie. Bo dotychczas w grudniu to są dwie ligowe porażki.

Podsumowanie statystyczne:

Tabela:

Ilość meczów w sezonie: 149, zwycięstwa gospodarzy: 61, remisy: 41, wygrane gości: 47

Król strzelców: Mohamed Salah (Liverpool) – 13 bramek

Lider klasyfikacji asyst: Mohamed Salah (Liverpool) – 9 asyst

Terminarz 16. kolejki:

W piątek rozpoczynamy już szesnastą serię spotkań w Premier League. Na otwarcie kolejki dojdzie do dosyć ciekawego pojedynku dwóch beniaminków z Londynu i Watfordu. Niestety, ale na próżno szukać w kalendarzu 16. rudny spotkań wielkiego hitu, którym elektryzowałby się cały piłkarski świat. Jednakże bardzo ciekawie zapowiada się sobotnie starcie, w którym Liverpool zmierzy się z Aston Villą. Będzie to pierwszy mecz dla Stevena Gerrarda na stanowisku trenera na Anfield przeciwko drużynie, w której spędził praktycznie całą swoją karierę i stał się legendą The Reds. Zapowiada się pasjonujące widowisko!

Kacper Czuba