Prawdziwych mężczyzn poznaje się po tym, jak kończą. Górnik Łęczna wraca do ekstraklasy!

Share on facebook
Share on twitter
2021.06.20 Lodz
Pilka nozna Fortuna 1 Liga sezon 2020/2021 Baraz o Ekstraklase 
LKS Lodz - Gornik Leczna 
N/z Radosc AWANS do Ekstraklasy, Gornik Leczna, Feta 
Foto Rafal Rusek / PressFocus

2021.06.20 Lodz
Football Polish Fortuna First Division season 2020/2021 
LKS Lodz - Gornik Leczna 
Radosc AWANS do Ekstraklasy, Gornik Leczna, Feta 
Credit: Rafal Rusek / PressFocus

Ten szalony sezon nie mógł się skończyć mniejszym zaskoczeniem. W finale baraży, Górnik Łęczna pokonał 1:0 ŁKS, dzięki czemu mimo zajęcia 6. pozycji na koniec sezonu, podopieczni Kamila Kieresia zagrają już niedługo w Ekstraklasie.

Półfinały baraży rozwiązały się w najmniej oczekiwany sposób. Zamiast będącego w świetnej wiosennej formie GKSu Tychy i równie grającej Arki Gdynia, w finale wylądował szargany kontrowersjami ŁKS Łódź oraz zajmujący 6. miejsce Górnik Łęczna, który na wiosnę miał serię 9 meczów bez zwycięstwa i do końca rozgrywek drżał o wejście do play-offów. Powiedzieć, że żadna z tych drużyn nie zasłużyła wiosną na awans, to jak powiedzieć nic. Niemniej jednak w obu meczach zwycięzcy pokazali, że nie są wcale lebiegami chcącymi stawiać autobus i gdy potrzeba było wygranej, to potrafili wykreować ciekawe widowisko. Na szczęście przełożyło się to też na finał.

Na bramkę długo nie musieliśmy czekać, gdyż w 12. minucie zapewnili ją przyjezdni. Michał Mak zafundował rajd na najwyższym biegu i perfekcyjnie dorzucił do Serhija Krykuna, który z kilku metrów pokonał Dawida Arndta.

Wypełniony łodzianami stadion niósł swoją ekipę do ataku, ale łęcznianie sprawnie się bronili. Przedzierali się skrzydłami, przedzierali się środkiem, ale zawsze na końcu czekała defensywa Górnika, której dowodził Tomasz „Pan Profesor” Midzierski. Można się śmiać, że to już prawie piłkarski emeryt, bo ma 36 lat, ale wczoraj był istnym generałem.

W 30. minucie Maciej Gostomski zatrzymał Wolskiego w sytuacji sam na sam, w czym pomogło słabe opanowanie futbolówki. Ostatecznie i tak sędzia zasygnalizował spalonego. Statystyka posiadania piłki była miażdżąca, łodzianie dominowali swoich rywali, ale niewiele z tego wynikało. Wrócił ten Górnik, którego oglądaliśmy jesienią. Ten, który był istną twierdzą. Mało co brakowało, a jeszcze przed przerwą to goście podwyższyliby prowadzenie, ale po wrzutce z kornera Baranowski główkował tylko w poprzeczkę.

Po zmianie stron ponownie do ataku ruszył ŁKS i w 52. minucie miał perfekcyjną okazję. Michał Trąbka z linii końcowej posłał piłkę na dalszy słupek, ale Tomasz Midzierski wślizgiem uprzedził gotowego do wstrzelenia się w pustą siatkę Ricardinho, czym uratował prowadzenie. Niedługo później brawurową akcję zrobił Janczukowicz, ale jego strzał nogą wybronił Gostomski. W końcu obudzili się Łęcznianie i Arndt trzykrotnie sparował groźne uderzenia Banaszka. Napastnik razem z Krykunem i Midzierskim robili największą robotę dla zespołu z Lubelszczyzny.

Z minuty na minutę atmosfera meczu gęstniała a ostatni kwadrans to już był istny rollercoaster. W 78. minucie Carlos Moros Gracia po wrzutce z kilku metrów uderzył w słupek, a 2 minuty później Pirulo z 15 metrów obił poprzeczkę. Szybko odpowiedział Banaszak, ale lob nad wychodzącym golkiperem minął nieznacznie bramkę. W końcówce świetny kontratak poprowadzony przez Mateiego zmarnował Wojciechowski i wynik nie uległ już zmianie. Ekstraklasa zawita do Łęcznej!

„Zasłużenie, proszę pana, zasłużenie!” – chciałoby się zacytować kultowego Grzegorza Skwarę. Bo Górnik zwyczajnie zasłużył. To był ten sam Górnik, który zachwycił pragmatyczną grą oraz defensywą nie do zdarcia z rundy jesiennej. I niestety to był ten sam ŁKS, który w rundzie wiosennej pokazywał jedynie bezzębność. Co z ataków, co z ładnej piłki, skoro koniec końców konto zostaje puste. Dlatego, choć definitywnie najsłabszy z TOP 6, Górnikowi po tych barażach awans się należał. Nie po całym sezonie, ale po dwóch meczach, z faworyzowanymi Tychami i ŁKS-em.

Czy czekam na ich popisy w Ekstraklasie? Raczej łapię się za głowę myśląc o ich przyszłych pojedynkach ze Stalą, Bruk-Betem, czy innym Płockiem. No, ale, po raz setny to powiem, zasłużyli!

ŁKS Łódź – Górnik Łęczna 0:1

Bramka: Serhij Krykun 12’

Kartki: Pirulo – Cierpka, Banaszak, Tymosiak

ŁKS Łódź: Dawid Arndt – Maciej Wolski, Carlos Moros Gracia, Adam Marciniak, Adrian Klimczak – Pirulo, Antonio Domínguez (77’, Jakub Tosik), Maksymilian Rozwandowicz (77’, Łukasz Sekulski), Michał Trąbka, Piotr Gryszkiewicz (59’, Piotr Janczukowicz) – Ricardinho (82’, Mikkel Rygaard)

Górnik Łęczna: Maciej Gostomski – Bartłomiej Kukułowicz (74’, Michał Goliński), Paweł Baranowski (70’, Kamil Pajnowski), Tomasz Midzierski, Leandro – Michał Mak (75, Gabriel Matei), Adrian Cierpka (59’, Bartłomiej Kalinkowski), Tomasz Tymosiak, Serhij Krykun – Przemysław Banaszak, Bartosz Śpiączka (75’, Paweł Wojciechowski)

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork)

Stadion: Stadion Miejski im. Władysława Króla

MVP: Tomasz Midzierski (Górnik)

Kliknij w zdjęcie, aby odwiedzić profil autora na Twitterze!