Pożegnanie Legii z pucharami. Podsumowanie występów polskich drużyn w 5. kolejce LK

Legia

„Niedosyt” to słowo, które najlepiej opisuje mecze z udziałem polskich drużyn w przedostatniej serii gier fazy ligowej Ligi Konferencji UEFA. Po raz n-ty w ostatnich tygodniach skompromitowała się Legia, której porażka oznacza, że wiosną zobaczymy maksymalnie trzy nasze kluby w rywalizacji na arenie międzynarodowej. A przecież apetyty przed startem rozgrywek były znacznie większe…

FC Noah – Legia Warszawa 2:1

Powtórka z rozrywki w postaci wyjazdowej porażki z Celje 1:2? Dlaczego nie? Tak nieco złośliwie można podsumować to, co Wojskowi zgotowali swoim kibicom w Erywaniu. Z drugiej strony, czy kolejna klęska ekipy z Łazienkowskiej kogokolwiek jeszcze dziwi? Zaczęło się… nadspodziewanie dobrze, gdyż już w 3. minucie Mileta Rajović przechwycił niedokładne podanie jednego z obrońców rywali, po czym wpakował piłkę do siatki. Dla Duńczyka było to przełamanie po 13 (!) meczach bez gola. I to w zasadzie jedyny pozytyw, o jaki można pokusić się po ostatnim gwizdku sędziego z Kazachstanu. Później Legia cofnęła się, szukając kolejnych szans w szybkich atakach, lecz i Ormianie nie byli zupełnie bezzębni.

Ich upór opłacił się po godzinie gry, kiedy to po raz pierwszy udało im się skarcić defensywę warszawian. A nieco ponad dwadzieścia minut później uczynili to po raz drugi i prowadzenia nie oddali już do samego końca. Od momentu utraty gola na 1:1 podopieczni Inakiego Astiza nie byli w stanie realnie zagrozić bramkarzowi gospodarzy. A porażka ta oznacza, że wiosną będą rywalizować już tylko na jednym froncie – PKO BP Ekstraklasy, w której mogą przezimować w strefie spadkowej, jeśli na otarcie łez nie pokonają u siebie Piasta Gliwice. Wszyscy w Warszawie (poza kibicami Polonii) marzą zapewne o tym, by katastrofalna runda jesienna w wykonaniu najbogatszego klubu w Polsce wreszcie dobiegła końca.

Jagiellonia Białystok – Rayo Vallecano 1:2

Jaga przed 5. kolejką miała dość komfortową sytuację w tabeli fazy ligowej, lecz mimo to była bardzo zdeterminowana, by utrzeć nosa faworyzowanemu rywalowi. Niestety, srogo się zawiodła, choć warto zaznaczyć, że mimo porażki pozostawiła po sobie niezłe wrażenie. Być może mecz potoczyłby się inaczej, gdyby Hiszpanie nie objęli prowadzenia już po pierwszych kilku minutach gry. Podopieczni Adriana Siemieńca nie złożyli broni, próbowali konstruować akcje w swoim stylu, lecz popełniali przy tym liczne błędy w obronie i mogą być wdzięczni losowi za to, że nie stracili przed przerwą drugiego gola.

Kiedy wydawało się, że to piłkarze z Vallecas będą schodzili do szatni w lepszych humorach, nieoczekiwanie Jesus Imaz wpakował futbolówkę do ich siatki po zamieszaniu w polu karnym, jakie wyniknęło po dośrodkowaniu Bartłomieja Wdowika z rzutu wolnego. Zdobyty gol podziałał mobilizująco na drużynę z Podlasia, która po zmianie stron raz za razem oddawała groźne strzały na bramkę Hiszpanów. Niestety, po upływie kwadransa od wznowienia gry Sławomir Abramowicz popełnił fatalny w skutkach błąd, nie przypilnował bliższego słupka, dzięki czemu przyjezdni znów objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca. Mimo porażki Jagiellonia i tak może być raczej pewna gry wiosną w Europie, lecz jeśli marzy o bezpośrednim awansie do 1/8 finału, powinna zgarnąć trzy punkty w ostatniej serii zmagań.

Lech Poznań – FSV Mainz 1:1

Plan Kolejorza był prosty jak konstrukcja cepa. Zgarnąć przy Bułgarskiej trzy punkty kosztem rywala, który aktualnie zamyka tabelę 1. Bundesligi. Początkowo wydawało się, że to podopieczni Nielsa Frederiksena narzucą Niemcom swoje warunki na boisku. Spotkanie jednak szybko się wyrównało, a wynik otworzyli przyjezdni po sprytnym dośrodkowaniu w pole karne Bartosza Mrozka. Po chwili piłkarze z Moguncji znów trafili do siatki, lecz tym razem gol nie został uznany ze względu na minimalnego spalonego. W tym momencie lechici ponownie złapali wiatr w żagle, a jedna z ich akcji zaowocowała rzutem karnym po zagraniu piłki ręką przez jednego z rywali. Jedenastkę wykorzystał Mikael Ishak, który popisał się sprytną podcinką w stylu legendarnego Panenki.

Po zmianie stron Lech dążył do objęcia prowadzenia, a zadanie miał o tyle ułatwione, że przez blisko pół godziny grał z przewagą jednego zawodnika. Niestety, nie zdołał dopiąć swego i ostatecznie musiał zadowolić się remisem. Mimo to przed ostatnią kolejką znajduje się w niezłym położeniu, lecz aby nie oglądać się na innych, powinien pokusić się jeszcze o jakąkolwiek zdobycz punktową. Tak na wszelki wypadek.

Raków Częstochowa – Zrinjski Mostar 1:0

Medaliki były wyraźnym faworytem tej rywalizacji, lecz nieoczekiwanie to przyjezdni zaprezentowali się zdecydowanie lepiej w pierwszej połowie. Oddali kilka groźnych strzałów, lecz na szczęście dla podopiecznych Marka Papszuna, żaden z nich nie zakończył się golem. W doliczonym czasie gry los postanowił obdarzyć gospodarzy nieoczekiwanym prezentem za zagranie piłki ręką przez jednego z rywali. Jedenastkę pewnie wykorzystał znajdujący się ostatnio w świetnej formie Jonathan Braut Brunes.

Po przewie obie drużyny miały swoje sytuacje, lecz to Raków był zdecydowanie konkretniejszy. Bliski podwyższenia prowadzenia był wspomniany Norweg po sprytnym podaniu od Oskara Repki, a następnie Lamine Diaby-Fadiga po groźnym strzale lewą nogą z dystansu. W końcówce na boisku nie brakowało spięć oraz ostrej gry. Bośniacy mogli odczuwać spory niedosyt, gdyż w pierwszej połowie byli drużyną wyraźnie lepszą. A Medaliki, z 11 punktami na koncie, wskoczyły na 3. miejsce w tabeli fazy ligowej i niemal na pewno awansują bezpośrednio do 1/8 finału.

Ranking UEFA

Po 5. kolejce sytuacja Polski w rankingu nie uległa radykalnej zmianie. Wciąż plasujemy się na 12. pozycji, a jedyny powód do zmartwień stanowi fakt, że wyprzedzający nas Grecy zwiększyli nad nami przewagę do niespełna 1,4 punktu. Na szczęście przed ostatnią serią gier nie musimy raczej oglądać się za siebie, choć z drugiej strony zadowalanie się po raz kolejny tak skromną zdobyczą, jak 0,750 pkt może wiosną nieco skomplikować naszą sytuację w kontekście walki o 11. miejsce.

Laura Anna Tomczyk

Foto: Legia Warszawa